Biden za stary na drugą kadencję? Przeciwnicy wytykają mu gafy. Ale wiek to jego najmniejszy problem

Wiktoria Beczek
Był jednym z najmłodszych senatorów w historii Stanów Zjednoczonych, jest ich najstarszym prezydentem. Tuż przed 80. urodzinami Joe Bidena wielu pyta o jego stan zdrowia i zwraca uwagę na liczne wpadki. Wiek prezydenta wydaje się jednak trzeciorzędną kwestią dla wyborców. O tym, czy demokraci utrzymają władzę w Kongresie, zdecydują ceny paliwa.

- Biden skrytykował reporterów w Białym Domu za to, że wykrzykiwali do niego pytania typu "Który mamy rok?" i "Kto jest teraz prezydentem?". Ale to nie byli reporterzy, a lekarze - żartował Colin Jost w cotygodniowym podsumowaniu wydarzeń w satyrycznym Saturday Night Live. 

Dwa lata po wygranych przez Joe Bidena wyborach prezydenckich i w przededniu jego 80. urodzin komicy pozwalają sobie na drobne szyderstwa, a przeciwnicy prezydenta przekonują, że "Sleepy Joe", jak złośliwie nazwał go Donald Trump, jest niezdolny do pełnienia urzędu - wytykają mu gafy i doszukują się zaburzeń poznawczych prezydenta.

Więcej informacji ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W krytyce ze względu na wiek Trump nie jest szczególnie wiarygodny - jest zaledwie cztery lata młodszy od Bidena. Były i obecny prezydent idą łeb w łeb, jeśli chodzi o językowe wpadki. Choć Trump twierdził, że jest "stabilnym geniuszem", zdarzyło mu się nieprawidłowo zapisać imię własnej żony, pomylić 9/11 (rocznicę World Trade Center) z 7/11 (siecią sklepów), w jednym tylko przemówieniu wygłosić kilkadziesiąt niezgodnych z prawdą twierdzeń, aż w końcu - i to powinno być kluczowe - w ciągu całej kadencji wypowiedzieć ponad 30 tys. kłamstw

Urodzinowej imprezy nie będzie

Bidenowi daleko jeszcze do czołówki najstarszych głów państw, jak dobiegającego dziewięćdziesiątki prezydenta Kamerunu czy prawie 87-letnich prezydenta Palestyny i króla Arabii Saudyjskiej, ale z doniesień Politico wynika, że w Białym Domu nie będzie hucznych obchodów 80. urodzin prezydenta.

Biden będzie pierwszym urzędującym 80-latkiem i ekipa prezydenta spodziewa się, że będzie to - w najlepszym wypadku - doskonała okazja do zadawania pytań, a w najgorszym - stawiania tez na tematy formy i stanu zdrowia prezydenta. Biały Dom powtarza, że jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, czy nadaje się do pełnienia urzędu, powinien zobaczyć, że stworzył rekordową liczbę miejsc pracy, przyczynił się do umocnienia NATO i zgromadził najwięcej ważnych zmian legislacyjnych od czasu Lyndona B. Johnsona.

Imprezy w Białym Domu nie będzie nie tylko ze względu na to, by nie zwracać uwagi na wiek Bidena, ale też po prostu dlatego, że prezydent co do zasady nie świętuje tego dnia hucznie. Swoje urodziny spędzi z rodziną, która przyjeżdża do Waszyngtonu na ślub wnuczki Naomi, który odbędzie się dzień przed urodzinami Bidena.

Pytania o stan zdrowia Joe Bidena są jednak uzasadnione zwłaszcza w kontekście reelekcji. Ewentualną drugą kadencję Biden zaczynałby w wieku 82 lat. Politico zauważa, że od czasu wiceprezydentury Biden istotnie się postarzał - schudł, przerzedziły się jego i tak rzadkie od co najmniej 50 lat włosy, a po złamaniu nogi w 2020 roku chodzi mniej energicznie.

Dyskusje wywołują jednak przede wszystkim niektóre zachowania Bidena, np. pytanie na konferencji, gdzie jest kongresmenka Jackie Walorski, która kilka miesięcy wcześniej zginęła w wypadku samochodowym. Biały Dom uważa, że nie wynika to z wieku i problemów kognitywnych, a presji i stresu. Biden sam od dawna mówi o sobie, że jest "maszyną do gaf" i żartuje ze swojego wieku - na Kolacji Korespondentów Białego Domu żartował, że prezydent Calvin Coolidge zorganizował pierwsze takie spotkanie w 1924 roku, czyli kiedy on sam zaczynał drugą kadencję w Senacie.

Osoby z bliskiego otoczenia Bidena, ale również on sam, potwierdzają, że prezydent częściej myli się i jąka, gdy jest zmęczony. Jąkanie jest zresztą często brane za zaburzenia poznawcze związane z wiekiem prezydenta. 

Biden od lat jest ambasadorem osób jąkających się. Opowiada o tym, jak był wyśmiewany, również przez nauczycieli, ale też o wsparciu rodziny i tym, jak walczył z jąkaniem. Na spotkaniach wyborczych pojawiali się rodzice jąkających się dzieci, by zobaczyły człowieka, który walczy o prezydenturę, choć w ich wieku wołano za nim "B-B-B-Biden". 

Biden nie wie, gdzie zginął jego syn?

W ostatnim czasie zaniepokojenie wywoływały słowa Bidena o jego synu Beau. Prezydent miał już dwukrotnie powiedzieć, że Beau zginął w Iraku. "Albo kłamie, albo ma zaburzenia funkcji kognitywnych" - powtarzają media.

Biden wydaje się jednak stosować skrót myślowy niekoniecznie jasny dla wszystkich. Syn prezydenta w wieku 46 lat zmarł na glejaka wielopostaciowego mózgu. Zdaniem Bidena nowotwór mózgu Beau miał związek z paleniskami w Iraku. Chodzi o stosowane przez wojsko doły do palenia śmieci, do których wrzuca się w zasadzie wszystko - od odpadków komunalnych, przez chemikalia i odpady medyczne, aż po amunicję i elektronikę, a wszystko to zalewa paliwem lotniczym.

Kilka miesięcy temu Biden podpisał ustawę przedłużającą pomoc dla weteranów wojennych, u których rozwinęły się problemy zdrowotne z powodu palenisk. - Toksyczny dym, gęsty od trucizn, roznoszący się po niebie i po płucach naszych wojskowych. Kiedy przyjeżdżają do domów, wielu najdzielniejszych i najsilniejszych się zmienia. Mają bóle głowy, drętwienia, zawroty głowy, raka. Mój syn Beau był jedną z takich osób - mówił.

Beau Biden był w Iraku dwukrotnie ulokowany w bazach w pobliżu toksycznych palenisk. Ich potencjalny związek z chorobą i śmiercią syna prezydenta opisano w książce "The Burn Pits: The Poisoning of America's Soldiers", w której jeden z rozdziałów jest poświęcony Beau. Lekarze i eksperci spierają się co do tego, czy toksyczne opary z wojskowych palenisk mogą wywoływać akurat glejaka wielopostaciowego. Prezydent wierzy, że to pobyt w Iraku zabił jego syna.

Należy jednocześnie zauważyć, że Biden nie musi nawet zaliczać wpadek. Mediom społecznościowym i republikańskim portalom wystarczają choćby ucięte cytaty - zupełnie wyrwane z kontekstu lub faktycznie pomyłki, które Biden natychmiast poprawiał. Mowa np. o słowach: "Mamy już ponad 120 milionów zmarłych na COVID-19. Chodziło mi o 120 tysięcy zmarłych". Ekspert w rozmowie z portalem Politifact stwierdził, że tego rodzaju pomyłki mogą mieć związek z jąkaniem - kiedy nieświadomie wyczuwamy, że zaczniemy się jąkać na danym słowie, nasz mózg szuka jakiegoś zamiennika.

Przeciwnicy ucinali jednak słowa Bidena i zarzucali kłamstwo. To proste manipulacje, które dziś chyba nikogo nie dziwią (co nie oznacza, że nie oburzają). Po prostu w przypadku Bidena przeciwnicy skupiają się na tym, by ukazać go jako osobę z problemami poznawczymi, może nawet demencją, która nie nadaje się do pełnienia urzędu.

Młodzi nie chcą iść do wyborów

Doradcy Bidena uważają, że obecnie jego wiek nie ma znaczenia. Mógł mieć w wyborach w 2020 roku. Teraz wyborcy wiedzą, w jakim wieku jest Biden, ale też przywykli do starszych osób na stanowiskach. Poza Bidenem i Trumpem pierwsze skrzypce w Waszyngtonie również grają seniorzy - spikerka Izby Reprezentantów Nancy Pelosi ma 82 lata, lider większości w Senacie Chuck Schumer - 72 lata, lider demokratów w Izbie Reprezentantów Steny Hoyer - 83 lata, lider mniejszości w Senacie Mitch McConnell - 80 lat. Z politycznej czołówki tylko lider mniejszości w Izbie Reprezentantów Kevin McCarthy ma mniej niż 60 lat.

To jednocześnie nie oznacza, że Biden jest ulubieńcem Amerykanów, zwłaszcza młodych - grupy, która generalnie nie pali się do głosowania w najbliższych wyborach w połowie kadencji (ang. midterms), które odbędą się 8 listopada. Na ich udziale w wyborach zaważą dwa wydarzenia - unieważnienie wyroku Roe vs. Wade w sprawie aborcji i umorzenie długów studenckich.

Jak wynika z przeprowadzonego przez Teen Vogue badania wyborców do 35. roku życia, większą motywację do udziału w wyborach po orzeczeniu Sądu Najwyższego zadeklarowało 64 proc. młodych. 60 proc. podało, że zagłosuje na kandydata popierającego prawo do aborcji. Również w statystykach dotyczących zarejestrowanych wyborców widać skok - w stanach, których republikańskie władze wprowadziły lub wprowadzają zakaz aborcji, istotnie wzrosła liczba wyborczyń w wieku 18-24. W przypadku umorzenia długów studenckich 40 proc. młodych zadeklarowało, że ten ruch prezydenta zwiększył ich poparcie dla Bidena i Partii Demokratycznej.

Zobacz wideo Biden zasnął czy tylko spuścił wzrok? Niezręczny moment na spotkaniu z premierem Izraela

Sęk w tym, że są to jedyne wydarzenia, o których wyborcy do 35. roku życia powszechnie wiedzieli. Większość młodych popiera inicjatywy demokratów - ustawę, która zakłada m.in. obniżenie cen leków (80 proc.), zamknięcie luki prawnej i wyższe opodatkowanie korporacji (75 proc.), inwestycje w infrastrukturę krytyczną i tworzenie miejsc pracy (69 proc.). Popierają teoretycznie, bo nie wiedzą, że takie akty prawne udało się przeprowadzić przez Kongres i weszły już w życie.

O wynikach wyborów zdecyduje cena benzyny

Demokraci pewnie życzyliby sobie, żeby Joe Biden popełniał mniej gaf, nie stosował skrótów myślowych, gdy mówi o śmierci swojego syna i nie potykał się na schodach Air Force One. I nie dlatego, że potyka się ciągle, ale dlatego, że opinia publiczna właśnie takie sytuacje zapamiętuje, podobnie jak Trumpowi zapamiętano, że gdy wchodził do samolotu, z nogawki zwisał mu papier toaletowy. Prezydent USA tylko w październiku wsiadał na pokład Air Force One lub Marine One ponad 30 razy, wydaje się, że w takiej skali nawet w pełni sprawnej, młodej osobie może zdarzyć się potknięcie.

Partia rządząca ma jednak znacznie poważniejsze problemy na głowie. Mimo bardzo silnych emocji związanych zwłaszcza z ograniczaniem prawa do aborcji, w najbliższych wyborach Amerykanie zagłosują portfelami. Z sondażu CNN wynika, że dla ponad połowy wyborców gospodarka jest kluczową kwestią, która zdecyduje o ich głosach. Aborcja jest obecnie tak ważna tylko dla 15 proc. wszystkich wyborców. 

Demokraci i republikanie idą w ostatnich przedwyborczych sondażach łeb w łeb i niewykluczone, że to przeciwnicy Bidena przejmą władzę w Kongresie. A wtedy zablokują wszystkie inicjatywy prezydenta i będzie się mógł on już tylko spokojnie starzeć.

Więcej o: