Brazylia. Bolsonaro w końcu przemówił po wyborach. "Pokojowe protesty zawsze mile widziane"

Dotychczasowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zabrał głos po 45 godzinach od opublikowania wyników wyborów. W swoim wystąpieniu nie powiedział, czy uznaje zwycięstwo Luiza Inacio Luli da Silvy, ale także go nie kwestionował. Polityk nawiązał również do masowych demonstracji jego zwolenników. Stwierdził, że "pokojowe demonstracje zawsze będą mile widziane".
Nasze marzenie trwa, jest dziś bardziej żywe niż kiedykolwiek. Jesteśmy za porządkiem i postępem. Zawsze byłem określany jako antydemokrata, choć działałem w ramach konstytucji. Zamierzam dalej jej przestrzegać

- mówił Bolsonaro. 

Ustępujący prezydent nie powiedział, czy uznaje swoją porażkę i jakie będą jego następne kroki. Nie kwestionował jednak także wyników głosowania - podaje BBC

Po zakończonym przemówienia szef gabinetu odchodzącego przywódcy Ciro Nogueira ogłosił, że prezydent upoważnił go do "rozpoczęcia przekazania" władzy.  

Dmitrij Miedwiediew podczas wywiadu - zdjęcie z 2019 rokuMiedwiediew znów straszy bronią atomową. Jak zwykle obwinia Zachód

Bolsonaro o protestach: Pokojowe demonstracje zawsze będą mile widziane

Jak informowało wcześniej CNN Brasil, sędziowie Najwyższego Trybunału Federalnego naciskali, żeby Bolsonaro zwrócił się do narodu przed ich wizytą w prezydenckiej siedzibie w Pałacu Alvorada. Przez prawie dwie doby po II turze wyborów prezydenckich Jair Bolsonaro nie odniosił się bowiem publicznie do swojej porażki i nie skontaktował się z prezydentem-elektem Luizem Inacio Lulą da Silva. To pierwszy taki przypadek w historii.

Eksperci oceniali, że wystąpienie ustępującego prezydenta może rozładować atmosferę wśród sporej części jego zwolenników, którzy w ramach protestów zablokowali m.in. autostrady w wielu stanach w Brazylii.

Bolsonaro stwierdził jednak podczas wtorkowej przemowy, że demonstracje są wynikiem "oburzenia i poczucia niesprawiedliwości z powodu przebiegu procesu wyborczego". Dodał również, że "pokojowe demonstracje zawsze będą mile widziane". Zaznaczył, by nie protestować przy pomocy "lewicowych metod". 

Zobacz wideo Brazylia: Policjant robił zakupy w trakcie napadu. Zastrzelił dwóch napastników, trzymając syna na rękach

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Fala protestów w Brazylii. Kierowcy blokują autostrady

W przynajmniej 20 z 26 brazylijskich stanów oraz w Dystrykcie Federalnym zwolennicy Jaira Bolsonaro, w dużej mierze kierowcy tirów, blokują w ciągu ostatnich dwóch dni autostrady i ważne węzły komunikacyjne. Protestują w ten sposób przeciwko wynikowi wyborów. Federalna Policja Drogowa poinformowała o ponad 270 takich blokadach, a Sąd Najwyższy w Brazylii pozwolił na ich likwidację. Ustanowiono również kary dla prowodyrów. Zwolennicy Jaira Bolsonaro utrudniają też pracę międzynarodowego lotniska Guarulhos w Sao Paulo, gdzie w poniedziałek i wtorek odwołano 25 lotów.

1 stycznia 2023 roku Luiz Inacio Lula da Silva obejmie po raz trzeci urząd prezydenta Brazylii. Wcześniej sprawował władzę w latach 2003-2011.

W drugiej turze wyborów, które odbyły się 30 października, Lula zdobył poparcie na poziomie 50,9 procent, uzyskując ponad 60 milionów 345 tysięcy głosów. Różnica między nim a Jairem Bolsonaro wyniosła zaledwie około 2 milionów 100 głosów. Dzięki głosowaniu za pomocą urny elektronicznej, wyniki wyborów były znane tego samego dnia wieczorem. 

Protesty i formowanie się nowej władzy po wyborach prezydenckich w BrazyliiBrazylia. Fala protestów po wyborach. Bolsonaro wygłosi oświadczenie

Zwycięstwa w wyborach pogratulowali Luziowi Inacio Luli da Silvie m.in. prezydent Andrzej Duda, który wysłał depeszę gratulacyjną, ale też inni przywódcy europejscy, prezydenci państw Ameryki Łacińskiej oraz przywódcy afrykańscy. Telefonicznie gratulacje składali prezydent USA Joe Biden, kanclerz Niemiec Olaf Scholz, prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Hiszpanii Pedro Sanchez.

Więcej o: