"Moscow Times": Putin odmówił podpisania dekretu o zakończeniu mobilizacji

Prezydent Rosji Władimir Putin nie podpisze dekretu o zakończeniu mobilizacji - informuje "Moscow Times". Wcześniej władze informowały o zakończeniu masowego poboru do wojska. Źródła zbliżone do Kremla podają, że zimą Rosjan czeka "druga fala" mobilizacji.

Prezydent Rosji Władimir Putin nie podpisze dekretu o zakończeniu mobilizacji, mimo oświadczeń władz o zaprzestaniu masowego poboru do wojska - informuje "Moscow Times". - Dekret, który sformalizowałby zaprzestanie mobilizacji nie jest potrzebny - powiedział we wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Główny rosyjski propagandysta przekonywał, że w komunikacie o poborze do armii wyznaczono "punkt", który według oficjalnych danych objął już 300 tys. osób. - Odpowiednie telegramy zostały wysłane przez Ministerstwo Obrony do biur rekrutacyjnych w sprawie zawieszenia i dalszego nierozsyłania jakichkolwiek wezwań do wojska - dodał Pieskow, cytowany przez Interfax.

Pieskow przekazał, że taki wniosek wysnuli prezydenccy prawnicy, do których wcześniej zwrócił się Władimir Putin. 

Zobacz wideo Lasota: W marcu Morawiecki i Obajtek ogłaszali embargo na surowce z Rosji. Minęło 7 miesięcy, nie wydarzyło się nic

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Niezależny portal Meduza, na który powołuje się "Moscow Times", podaje, że decyzja o wstrzymaniu mobilizacji wynikała z faktu, że system komisariatów wojskowych i szkolenia wojskowego okazał się nieprzygotowany na falę rekrutów.

Źródła zbliżone do Kremla, które rozmawiały z niezależnymi mediami, informują, że zimą czeka Rosjan "druga fala" mobilizacji, kiedy "zostaną rozładowane obozy dla mobilizowanych i łańcuchy logistyczne". 

Mobilizację w Rosji ogłoszono 21 września. Według Ministerstwa Obrony od tego czasu do końca października do wojska miało zostać powołanych 300 tys. obywateli z doświadczeniem wojskowym, ale zgodnie z doniesieniami liczba ta ma docelowo sięgać nawet 1,2 mln.

Rosyjscy żołnierze pilnują zachodnich dziennikarzy w ChersoniuRosja. Każdy może zostać powołany, opuszczenie armii niemożliwe?

Władimir Putin na spotkaniu z nauczycielami 5 października przekazał, że podpisał zarządzenie wprowadzające "poprawki" do dekretu o częściowej mobilizacji. Zgodnie z nimi, miał wtedy zostać wstrzymany pobór dla "dodatkowych kategorii studentów", w tym zapisanych na akredytowane uczelnie prywatne oraz studia podyplomowe.

Mobilizacja, czy powszechna wywózka Rosjan?

Decyzja władz o mobilizacji wywołała protesty społeczne, a tysiące Rosjan zaczęły opuszczać kraj. Według "Forbesa" od 21 września mogło wyemigrować nawet 700 tys. obywateli. Pobór rezerwistów, który według słów Władimira Putina miał być "częściowy", przypominał powszechną wywózkę mężczyzn. Wezwania dostawali chorzy, niepełnosprawni, a nawet już nieżyjący. - Opuszczenie armii jest w zasadzie niemożliwe. Jedyne wyjście to śmierć, obrażenia albo więzienie za niepodporządkowanie się rozkazom - tłumaczył niedawno Sergiej Kriwenko, rosyjski prawnik ze stowarzyszenia "Obywatel. Armia. Prawo".

Dzień przed ogłoszeniem "częściowej" mobilizacji do Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, Duma Państwowa zatwierdziła wprowadzoną poprawkę do Kodeksu karnego. Pojawiły się dwa kluczowe terminy: "mobilizacja" i "stan wojenny", a Rosjanie za niestawienie się na obozy szkoleniowe i odmowę walki musieli liczyć się z surowymi konsekwencjami.

"Samowolne opuszczenie przez żołnierza jednostki do 10 dni zagrożone będzie karą do pięciu lat pozbawienia wolności, do 30 dni - do siedmiu lat, a ponad 30 dni - 10 lat. Przewiduje się też karę do trzech lat pozbawienia wolności za odmowę udziału w działaniach wojennych, a jeśli spowodowało to poważne konsekwencje dla prowadzenia działań bojowych - do 10 lat. Za naruszenie warunków zamówień państwowych w sferze obronnej i ich niewykonanie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności" - wyliczał Ośrodek Studiów Wschodnich.

Więcej o: