W sobotnim (29 października) ataku na port w Sewastopolu w anektowanym przez Rosjan Krymie udział wziąć mogło łącznie od ośmiu do 16 bezzałogowych statków powietrznych i wodnych. Drony zaatakowały okręty wojenne rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, a na nagraniach udostępnionych przez ukraińskie źródła widać, że ataki były celne. Zniszczony ma być m.in. flagowy okręt Admirał Makarow czy trałowiec Ivan Golubets.
Śledztwo wolontariuszy GeoConfirmed wykazało, że uszkodzone w ataku dronów zostały co najmniej trzy okręty. Na nagraniu, do którego dotarli widać, jak dron zmierza w kierunku fregaty klasy Grigorowicz. We Flocie Czarnomorskiej jest tylko jeden okręt tej klasy - Admirał Makarow - zwany też "dumą Rosji" po tym, jak w ukraińskim ataku zatonął okręt Moskwa. Następnie nagranie zostaje przerwane, najprawdopodobniej w wyniku uderzenia w statek i eksplozji.
Jak dodają, fregata Admirał Makarow jest zdolna do wystrzeliwania lądowych pocisków manewrujących Kalibr, które są jednymi z trzech rakiet wykorzystywanych przez Rosjan w masowych atakach na Ukrainę.
Do tej pory rosyjskie Ministerstwo Obrony potwierdziło jedynie, że w wyniku ataku "w niewielkim stopniu" uszkodzony został jeden statek - trałowiec Ivan Golubets. Ta jednostka z kolei jest wyposażona w wiele skomplikowanych systemów, w tym rakiety przeciwko okrętom podwodnym, działa automatyczne czy przenośne pociski przeciwlotnicze. W teorii taki okręt powinien być wyposażony w czujniki radarowe i sonarowe, które mają wykrywać bezzałogowe statki. Moment ataku ma być widoczny na poniższym nagraniu.
Ukraiński dziennikarz Andriy Sapliyenko dodał, że na nagraniach widać także helikoptery i statki, które próbują uniknąć ataku. "To jest atak na poziomie filmów z Bondem lub Hollywoodzkich produkcji" - dodał brytyjski dziennikarz Christopher Miller.
Analizę sobotniego ataku przeprowadzili także eksperci "Forbesa". "Jednoczesny atak powietrzny i morski jest wyraźnie zamierzoną strategią mającą na celu przesycenie i odwrócenie uwagi teoretycznie rozległej wielowarstwowej obrony wokół tych okrętów wojennych. Tak więc, podczas gdy atak powietrzny i większość dronów mogło zostać zniszczonych, zanim zdołały w cokolwiek uderzyć, prawie na pewno stworzyły warunki umożliwiające co najmniej dwóm maszynom uniknięcie zauważenia i zaatakowanie rosyjskich okrętów" - czytamy w analizie. Podobne wnioski znajdują się w raporcie ISW, o czym więcej pisaliśmy w artykule poniżej.
Atak dronów może na pewno osłabić rosyjskie operacje morskie. Trudno jednak oczekiwać, by zaatakowane okręty zatonęły podobnie, jak uderzona pociskiem Moskwa. W porcie znajdują się także zakłady, dzięki którym Rosjanie naprawią uszkodzone jednostki.
Moskwa, mszcząc się za atak rakietowy, zawiesiła swój udział w tzw. umowie zbożowej, która dotyczyła tego, że Rosja będzie umożliwiała bezpieczne przejście przez Morze Czarne ukraińskim statkom zbożowym.
Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.