Władimir Putin zostanie odsunięty od władzy? "Jesteśmy w du***, za tydzień nas wszystkich powieszą"

- Pewnego dnia przyjdą do niego [Władimira Putina - red.] ludzie z jego najbliższego otoczenia i powiedzą: "Wołodia, jesteśmy w du***, za tydzień nas wszystkich powieszą" - stwierdził rosyjski opozycjonista Leonid Gozman w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Jego zdaniem reżim dyktatora niedługo upadnie.

Leonid Gozman w rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że na Kremlu może dojść do przewrotu pałacowego, a Władimir Putin w pewnym momencie dostanie ofertę nie do odrzucenia, bo "tak naprawdę niewielu chce utonąć razem z dyktatorem". - Zaproponują mu, by się rozchorował i udał się do swojego pałacu w Gelendżyku, otrzyma tytuł "ojca narodu" i dożywotnią ochronę. W jego miejsce posadzą jakiegoś Wasilija, człowieka nikczemnego, głupiego i tchórzliwego - mówił rosyjski opozycjonista, który ze względu to, że krytykował władze kraju, musiał z niego uciec. 

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo "Putin postawił wszystko na jedną kartę. Dał ostatnią szansę generałom"

Rosja. Przewrót pałacowy na Kremlu? Reżim upadnie pod ciężarem wewnętrznych problemów

Według Gozmana z powodu Ukraińców i wewnętrznych problemów reżim dyktatora niedługo upadnie.

- Dzisiaj, jeżeli reżim się posypie, a prawdopodobnie tak będzie, rozpocznie się wojna każdego z każdym. Wszystkie armie, w tym regionalne i prywatne, zaczną walczyć między sobą. Prigożyn z Szojgu, Szojgu z Zołotowem, a Zołotow z Kadyrowem. Zaleją Rosję krwią - mówi rosyjski działacz. - Naszym zadaniem, zadaniem opozycji, będzie odbudowa państwa pozostawionego przez Putina w gruzach - ocenił. 

Siergiej Szojgu (zdjęcie ilustracyjne)Prigożyn wbija Szojgu kolejną szpilę. Mówi o "kadrowych z błyskotkami"

Jak stwierdził Gozman, nie ma co liczyć na bunt zwykłych ludzi. Rosjanie żyją w przekonaniu, że na nic nie mają wpływu. Zdają sobie również sprawę, że "zostaną rozstrzelani z karabinów". - Pasywny opór trwa, wielu ludzi ucieka, a poparcie dla Putina codziennie maleje - skomentował. 

"Putin od dawna żyje w świecie własnych iluzji"

Opozycjonista na pytanie "Rzeczpospolitej", po co prezydentowi Rosji była wojna w Ukrainie, nie wykluczył głupoty i błędów.

- Putin od dawna żyje w świecie własnych iluzji, stracił kontakt z rzeczywistością. On naprawdę myślał, że w ciągu trzech lub czterech dni weźmie Kijów i przeprowadzi paradę na Chreszczatyku [głównej alei Kijowa - red.]. Wierzył, że Ukraińcy będą się poddawać i witać kwiatami jego wojska - stwierdził.

Według Gozmana Putin myślał, że "ekspansja terytorialna umocni jego władzę" i chciał powtórzyć sytuację z Krymem.

Broń atomowa to nie blef. "Zbyt dużo ludzi uważało, że nie będzie wojny"

Od tygodni w przestrzeni publicznej trwa dyskusja, czy Władimir Putin użyje broni atomowej. Zdaniem Gozmana dyktator jest w stanie to zrobić.

- Przecież on szczerze powiedział, że nie zależy mu na świecie, w którym nie będzie Rosji. Chodziło mu o niego. Dlatego wciąż liczy, że Zachód się przestraszy i się podda. Nie szanuje zachodnich polityków. Myśli, że w ostatecznym rozrachunku stchórzą i się wycofają - tłumaczył.

- Zbyt dużo ludzi uważało, że nie będzie wojny. Myślę, że jest w stanie użyć broni atomowej. Jest jakaś szansa, że ta broń nie wyleci, bo jest w takim samym stanie, jak i cała reszta. Jest też szansa, że ludzie z jego otoczenia nie zechcą ginąć wraz z nim. Jestem przekonany, że Putin jest gotów użyć tej broni i planuje to zrobić - mówi. Jego zdaniem prezydent liczy na to, że Zachód się przestraszy i podda.

Joe Biden i Władimir Putin (zdjęcie ilustracyjne)Biden: Jeśli Putin nie chce użyć broni atomowej, to czemu wciąż o tym mówi?

Kto po Putinie? Poważny kandydat na stanowisko prezydenta Federacji Rosyjskiej

Kto zostanie wspomnianym przez opozycjonistę "Wasilijem"? Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, zdaniem szefa ukraińskiego wywiadu Kyryło Budanowa najpoważniejszym kandydatem na stanowisko prezydenta Rosji jest 60-letni Siergiej Kirijenko.

Po raz kolejny Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji został całkowicie pominięty. "Były premier nie cieszy się dużym szacunkiem ani w społeczeństwie, ani w kręgach Kremla. Nawet dla Putina Miedwiediew był zawsze bardziej sługą, także w czasie, gdy obaj panowie musieli zamienić się urzędami na cztery lata, ponieważ Putin po trzech kadencjach w 2008 r. nie mógł ponownie kandydować na prezydenta" - pisał "Bild".

Więcej o: