Białoruski lekarz o "fali" rannych rosyjskich żołnierzy. Bez uszu, oczu, nóg. Jeden stracił część mózgu

Ranni rosyjscy żołnierze zaczęli trafiać do białoruskich szpitali - informacje te potwierdziło jeszcze w marcu "Deutsche Welle". Tymczasem CNN rozmawiało z lekarzem z Mozyrza, który postanowił uciec ze swojego kraju, zabierając dowody. Mężczyzna opowiedział o "fali" rannych rosyjskich żołnierzy, którzy trafili do placówki, w której leczył.

Andriej (imię mężczyzny zostało zmienione przez redakcję ze względów bezpieczeństwa), lekarz z Mozyrza na Białorusi, uciekł w sierpniu ze swojego kraju. W zabawce swojej córki ukrył dysk z plikami, które pokazywały to, czego był świadkiem w swojej pracy - zdjęciami rentgenowskimi rannych rosyjskich żołnierzy. - Ukraina jest mi bardzo droga. Martwiłem się o moich bliskich przyjaciół i rodzinę, którzy tam mieszkają [...] A jednak bomby były wystrzeliwane na nich z terytorium, na którym mieszkałem - powiedział w rozmowie z CNN.

Zobacz wideo Senat przyjął uchwałę o uznaniu rządu Federacji Rosyjskiej za reżim terrorystyczny

Rosyjscy wojskowi leczeni w białoruskich szpitalach: Bez rąk, nóg, uszu, oczu

W nocy 24 lutego Rosja zaatakowała Ukrainę - także ze strony Białorusi. Ranni rosyjscy żołnierze zaczęli trafiać do szpitali swojego sąsiada. Informacje te potwierdziło jeszcze w marcu między innymi "Deutsche Welle". Do placówek trafiali mężczyźni "bez rąk, nóg, uszu, oczu". W placówkach miały być nieustannie przeprowadzane operacje, nawet 50 w ciągu jednej nocy. 

Jak podkreśla CNN, białoruscy lekarze "zostali wciągnięci w wojnę, na którą się nie pisali. Nieświadomie zostali zaciągnięci jako quasi-bojowi medycy i zobowiązani przysięgą Hipokratesa do zapewnienia ratującej życie opieki". Nierzadko byli zmuszeni do podpisania klauzul poufności.

"Ze swoich stołów operacyjnych białoruscy pracownicy medyczni uzyskali być może najwyraźniejsze poczucie skali ofiar poniesionych przez Rosję w pierwszych tygodniach wojny" - podkreśla stacja. 2 marca rosyjski MON informował o 498 zabitych rosyjskich żołnierzach oraz 1 600 rannych. Szacunki Stanów Zjednoczonych i NATO wskazywały jednak w tym czasie na od 3 tys. do nawet 10 tys. zabitych. 

Więcej aktualnych wiadomości dotyczących wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Wojna w Ukrainie (zdjęcie ilustracyjne)Rosyjscy żołnierze na Białorusi. "NYT": Mają zakłócić dostawy broni

Wojna w Ukrainie. Całe autobusy rannych Rosjan w białoruskich szpitalach

Władze Mozyrza miały "dołożyć wszelkich starań", by ukryć informacje o liczbie rannych żołnierzy i rodzajach ich obrażeń. Jak czytamy, mimo to Andriejowi udało się w tajemnicy skserować zdjęcia rentgenowskie kilkudziesięciu żołnierzy leczonych w jego szpitalu. - To, co zabrałem ze sobą, ta część archiwum, mogło wpędzić mnie w kłopoty prawne za szpiegostwo - podkreślił lekarz.

Niektórym brakowało oczu, inni wymagali amputacji - po przybyciu ze zgorzelinowymi, roztrzaskanymi kończynami - kilku było sparaliżowanych, jeden stracił część mózgu, a inny żuchwę. Kilku z nich nosiło opaski uciskowe przez wiele dni, aby powstrzymać krwawienie, ich ciała były usiane kulami i odłamkami

- przytacza CNN.

Mężczyzna przyznał, że "największą falę ofiar" przybywających do szpitala, ujrzał rankiem 28 lutego. Do placówki zaczęły napływać całe autobusy rannych mężczyzn. Podkreślił także, że większość rannych była młodymi, niedoświadczonymi żołnierzami i poborowymi z odległych części Rosji. Na początku marca do szpitala miejskiego w Mozyrzu miało trafiać od 40 do 50 rannych dziennie. Poza tą placówką rannych Rosjan przyjmowały jednak jeszcze co najmniej dwa inne szpitale w obwodzie homelskim.

Białoruś odkryła 'ukraińską prowokację' na granicyBiałoruś zbulwersowana "prowokacją". Ukraińcy zadrwili z Łukaszenki

Więcej o: