Brytyjska opozycja żąda wyborów po wygranej Sunaka. "Złamali obietnice i zniszczyli gospodarkę"

Brytyjska opozycja żąda wyborów. Krytykuje fakt, że konserwatyści znów wybrali krajowi premiera spośród własnego grona. A rządzący odpowiadają, że kampania wyborcza i brak rządu spotęgowałyby tylko obecne problemy gospodarcze.
Zobacz wideo Jak będzie wyglądała Wielka Brytania pod panowaniem Karola III?

"Jedyne wyjście to wybory, tak by ludzie wysiedli z konserwatywnej karuzeli chaosu" - przekonują Liberalni Demokraci na Twitterze. - Konserwatyści nie mają teraz mandatu. Złamali obietnice i zniszczyli gospodarkę. Nie mogą co miesiąc serwować nam nowych premierów - mówi z kolei wiceszefowa Partii Pracy Angela Rayner.

Pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon apeluje, by prawica pod wodzą Rishiego Sunaka nie "uruchamiała kolejnej fali zaciskania pasa". I dodaje, że ma nadzieję, że nowy premier "szybko" ogłosi wybory parlamentarne.

- Szkocki budżet i szkockie usługi społeczne nadal odczuwają efekty pierwszej fali, a teraz jeszcze dochodzą do tego problemy związane z wysoką inflacją - mówi Sturgeon.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Brytyjczycy woleliby pójść do urn. "Powinniśmy dostać szansę, by wybrać, kogo chcemy"

Według sondaży większość Brytyjczyków wolałaby pójść do urn. Tak jest od wielu tygodni. Według przeprowadzonego dziś błyskawicznego badania pracowni IPSOS do urn chciałoby pójść 2/3 badanych. W tej grupie jest też Damian, mieszkający we wschodnim Londynie. - Nie sądzę, by wszyscy posłowie mieli dziś zaufanie ludzi. Powinniśmy dostać szansę, by wybrać, kogo chcemy - przekonuje w rozmowie z Polskim Radiem.

W praktyce wybory bez zgody partii rządzącej odbyć się nie mogą. W sondażach Konserwatyści są teraz daleko w tyle za lewicową Partią Pracy. Wybory mogą się odbyć najpóźniej w styczniu 2025 roku, ale szef rządu - na podstawie tzw. królewskiej prerogatywy - ma prawo zorganizować je wcześniej. W brytyjskim systemie premierzy zwykle korzystali z tych uprawnień, by wybrać dla swej partii najdogodniejszy sondażowo moment.

Rishi Sunak: Potrzebujemy teraz stabilności i jedności 

Nowy szef Torysów, a wraz z nim większość jego partii, odpowiada opozycji, że zorganizowanie wyborów teraz tylko zwiększyłoby niepewność, zaniepokoiło rynki i spowodowało, że na czas kampanii w Królestwie nie byłoby rządu, który mógłby pomagać ludziom zmagającym się z kryzysem kosztów życia. - Potrzebujemy teraz stabilności i jedności - mówił Rishi Sunak.

- To bardzo tradycyjny konserwatysta: wierzy w solidne finanse, w to, że rząd nie powinien wydawać pieniędzy, których nie ma - dodawał w BBC jego stronnik, Liam Fox, były minister handlu międzynarodowego.

Na nominację Rishiego Sunaka rynki zareagowały pozytywnie: funt się umocnił, rentowność obligacji spadła.

Więcej o: