Sprawca masakry w Parkland uniknął kary śmierci. W 2018 roku zabił w swoim dawnym liceum 17 osób

Masakra w Parkland w lutym 2018 roku była jedną z najbardziej tragicznych strzelanin dokonanych w amerykańskich szkołach - 17 osób zginęło, a kolejnych 17 zostało rannych. Ława przysięgłych wzięła pod uwagę okoliczności łagodzące i nie zarekomendowała kary śmierci.

Nikolas Cruz został oskarżony o 17 morderstw z premedytacją i 17 usiłowań zabójstwa. Mężczyzna przyznał się dokonanych czynów. Floryda jest jednym z 27 stanów, w których kara śmierci jest wykonywana, ostatni raz wyrok śmierci wykonano w 2019 roku.

Po trwającym miesiąc procesie ławnicy zarekomendowali wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, bez możliwości zwolnienia warunkowego. Nie jest to jeszcze wyrok, ostateczną decyzję ogłosi sędzia Elizabeth Scherer, ale zgodnie z prawem stanu Floryda, nie może odstąpić od zalecenia ławy przysięgłych co do dożywocia.

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Planował masakrę czy był ciężko zaburzonym dzieckiem?

Ławnicy wzięli pod uwagę okoliczności łagodzące, czyli m.in. warunki, w jakich dorastał Cruz - chłopak był adoptowany, po śmierci obojga adopcyjnych rodziców trafił do znajomej rodziny, która później wyrzuciła go z domu. Cruz mierzył się z różnego rodzaju zaburzeniami neurologicznymi, był w spektrum autyzmu, miał deficyty intelektualne. Te argumenty podnosiła obrona. Przedstawiano też dowody na to, że jego biologiczna matka piła alkohol i brała narkotyki, gdy była w ciąży. Matka adopcyjna miała się natomiast sprzeciwiać leczeniu psychiatrycznemu chłopca.

Prokuratura wnosiła z kolei o karę śmierci, tłumacząc, że Cruz dokładnie zaplanował masakrę. Jako dowód przytaczali m.in. wpisy w sieci, w których deklarował, że chciałby popełnić masową zbrodnię. Ławnicy uznali, że zarzuty obciążające 24-letniego obecnie mężczyznę nie przeważają nad okolicznościami łagodzącymi na tyle, by zarekomendować karę śmierci.

Jak podaje CNN, w czasie ogłaszania decyzji, żaden z ławników nie patrzył w stronę rodzin ofiar strzelaniny. Część miała zwieszone głowy. Sprawca z kolei patrzył tępo na biurko przed nim.

Wielu członków rodzin ofiar było w szoku w związku z wyrokiem dożywocia. Rodzice jednej z uczennic mówili, że są "oburzeni ławnikami i systemem, który pozwala zabić 17 osób, ranić 17 osób i nie otrzymać kary śmierci". - To była sprawa typowo dla kary śmierci. Jeśli nie stosuje się jej w takiej sprawie, to po co nam w ogóle taka kara? - pytali rodzice nauczyciela geografii, który zginął w strzelaninie. - Jeśli nie teraz, to w jakich przypadkach stosować karę śmierci? - powtarzały kolejne rodziny.

Strzelanina w Parkland w USA

W strzelaninie w liceum w Parkland, do której doszło w lutym 2018 roku, zginęło 17 osób, a 17 zostało rannych. Sprawcą masakry był 19-letni wówczas Nikolas Cruz, były uczeń tej szkoły, wyrzucony z niej ze względów dyscyplinarnych. Sprawca wymknął się z terenu szkoły, udając jednego z uczniów. Został zatrzymany kilkadziesiąt minut po strzelaninie.

19-latek strzelał z samopowtarzalnego karabinu AR-15, miał przy sobie zapas amunicji, maskę gazową i granaty hukowe. Dawni koledzy z klasy w rozmowie z dziennikarzami wspominali Cruza jako osobę zafascynowaną militariami i polowaniem, "raczej dziwną i nienawiązującą kontaktu z innymi". Miał być też obiektem żartów ze strony kolegów. - Wielu kpiło, że to on kiedyś dokona strzelaniny w szkole - mówił w mediach jeden z uczniów. 

W chwili strzelaniny w szkole znajdowało się około dwóch tysięcy osób.

Więcej o: