Kolejna prowokacja Rosji? Białoruś oskarża Ukrainę o plany ataku i wzywa ambasadora do MSZ

Białoruskie MSZ wręczyło ambasadorowi Ukrainy Igorowi Kyzymowi notę dyplomatyczną, w której oskarżyło Kijów o rzekome przygotowywanie ataku na terytorium Białorusi. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało do "narodu białoruskiego, aby nie ulegał prowokacji". Nie wyklucza, że to element rosyjskiej gry i kolejna prowokacja.

Ambasador Ukrainy w Mińsku Igor Kyzym został 8 października wezwany do białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Do rąk dyplomaty trafiła nota dyplomatyczna w sprawie rzekomych planów ataku Kijowa na terytorium Białorusi - podaje agencja UNIAN.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Viktor Orban wybuczany w Pradze. źródło: Rada Europejska

Białoruś oskarża Ukrainę o plany ataku. "Ukraina nigdy nie wkroczyła na obce terytoria"

Przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy zaapelowali do "narodu białoruskiego, aby nie ulegał prowokacji".

- Ta informacja nie jest prawdziwa. Kategorycznie odrzucamy kolejne insynuacje białoruskiego reżimu. Nie wykluczamy, że przekazanie noty dyplomatycznej mogłoby być częścią planu Federacji Rosyjskiej, by przeprowadzić prowokację i dalej oskarżać Ukrainę - powiedział Oleg Nikolenko, rzecznik prasowy MSZ Ukrainy.

"Ukraina nigdy nie wkroczyła na obce terytoria. Ściśle przestrzegamy podstawowych norm i zasad prawa międzynarodowego oraz Karty Narodów Zjednoczonych. Władze na Białorusi powinny przestać podążać za kaprysami Kremla i nie wspierać Rosji w przeprowadzaniu inwazji" - czytamy w komunikacie MSZ z Kijowa.

Zniszczony irański dron Shahed-136 pod rosyjską nazwą Gerań-2 (zdjęcie ilustracyjne)Rosja przerzuciła drony do Białorusi. Bardzo blisko granicy z Ukrainą

Alaksandr Łukaszenka przyznał, że bierze udział w wojnie

Alaksandr Łukaszenka od początku wojny w Ukrainie stoi po stronie Władimira Putina i głosi tezy, które mają m.in. zdyskredytować Zachód i usprawiedliwić barbarzyński atak Kremla na Kijów. Dyktator 4 października w końcu oficjalnie przyznał, że Białoruś uczestniczy w rosyjskiej "specjalnej operacji wojskowej" [przypomnijmy, Kreml tak nazywa wywołaną przez Rosję wojnę - red.].

- Jeśli chodzi o nasz udział w specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, uczestniczymy w niej. Nie ukrywamy tego. Ale nikogo nie zabijamy. Nie wysyłamy nigdzie naszego personelu wojskowego. Nie łamiemy umów - mówił. - Nasz udział jest ograniczony do przeciwdziałania rozprzestrzenieniu się konfliktu na terytorium Białorusi. Po drugie, przeciwdziałamy uderzeniu na Białoruś przez Polskę, Litwę i Łotwę pod pozorem specjalnej operacji wojskowej - powiedział, powielając kremlowski przekaz o rzekomych zagrożeniach ze strony państw Zachodu. 

Więcej na ten temat w artykule:

Alaksandar Łukaszenka i Władimir Putin - zdjęcie archiwalneŁukaszenka potwierdza udział Białrosu w "specjalnej operacji" w Ukrainie

Więcej o: