Tym razem Rosjanie raczej się cofnęli, niż uciekli. Ukraińcy i tak mają duży sukces

W ciągu dwóch dób Ukraińcy zdołali przesunąć front o ponad 30 kilometrów w obwodzie chersońskim. Wszystko wskazuje jednak na to, że Rosjanie nie poszli w rozsypkę, ale w miarę sprawnie się wycofali. Na drugim końcu frontu Ukraińcy ciągle idą naprzód i końca ich postępów nie widać.

Mijający tydzień był kontynuacją poważnych sukcesów ukraińskiego wojska. Ukraińcy mają dobrą passę już od początku września i przeprowadzili trzy udane ofensywy, które zakończyły się wyzwoleniem znacznych terenów.

Rosjanie pogonieni, teraz pauza

Ostatnim sukcesem jest uderzenie w obwodzie chersońskim, wymierzone w położone najdalej na północ rosyjskie pozycje. Opisywaliśmy ten atak na początku tygodnia, kiedy jeszcze trwał i sytuacja była bardzo dynamiczna. Dzisiaj jest już ustabilizowana i można lepiej opisać efekty ofensywy. Silnym uderzeniem na wąskim odcinku frontu o szerokości około 20 kilometrów, Ukraińcy zdołali przebić się przez rosyjską obronę i przejść do pogoni za uciekającymi Rosjanami. Rejon ostatnich intensywnych walk to niemal wyłącznie płaski step, pozbawiony większych przeszkód terenowych w rodzaju rzek, oraz osłony w postaci lasów. Rosjanie w takich warunkach nie byli w stanie zatrzymać się celem zorganizowania skutecznych nowych linii obronnych przez prawie trzy doby i w tym czasie Ukraińcy pogonili ich na ponad 30 kilometrów.

Północna część obwodu Chersońskiego. Kolor niebieski oznacza tereny odbite przez Ukraińców w ostatnim uderzeniuPółnocna część obwodu Chersońskiego. Kolor niebieski oznacza tereny odbite przez Ukraińców w ostatnim uderzeniu Fot. DeepState.ua

Mapa w większej rozdzielczości

Najsilniejsze uderzenie Ukraińcy wyprowadzili w części frontu przylegającej do Dniepru i tam najszybciej mieli efekty. Po ich prawej stronie, na zachód, zostały znaczne rosyjskie siły, które znalazły się w trudnej sytuacji. Ukraińskie oddziały mogły skręcić i wyjść im za plecy, próbując okrążenia. Doszło więc do szybkiego odwrotu odsłoniętych Rosjan. W przeciwieństwie do walk we wrześniu w rejonie Izium na wschodzie Ukrainy, w tym wypadku nie była to bezładna ucieczka połączona z masowym porzucaniem sprzętu. Rosjanie cofnęli się w sposób generalnie zorganizowany i sprawny. Oddali znaczny teren, którego bronili od sierpnia za cenę poważnych strat, ale jednak uchronili swoje oddziały od poważnych strat czy zniszczenia.

Po trzech dobach bardzo dynamicznych walk sytuacja się ustabilizowała. Od środy brak informacji na temat dalszych postępów Ukraińców. Rosjanie generalnie zostali zepchnięci na południe o około 30 kilometrów i front chwilowo stanął. Z jednej strony Ukraińcy na pewno potrzebują chwili na reorganizację i zebranie sił po gwałtownej ofensywie. Na pewno ponieśli w trakcie walk straty, na co są dowody choćby w postaci nagrań całej rozbitej kolumny transporterów opancerzonych BTR. Być może Rosjanie dotarli do jakiejś przygotowanej wcześniej linii obrony i Ukraińcom nie udało się jej pokonać z marszu. Prawdopodobnie jedno i drugie. Wiadomo, że w całym obwodzie Chersońskim Rosjanie przygotowali sobie latem kilka kolejnych linii obronnych i generalnie pracowali nad ufortyfikowaniem tego obszaru.

Rozbita kolumna ukraińskich transporterów opancerzonych, mijana przez ukraińską artylerię samobieżną. Czyli pomimo strat Ukraińcy odnieśli sukces, poszli dalej i być może uda im się część transporterów naprawić.

Jest pewne, że Ukraińcy szukają teraz kolejnego dogodnego miejsca i momentu do dalszego natarcia. Być może po kilkudniowym odpoczynku, podciągnięciu zapasów i artylerii, będą próbować ruszyć dalej na południe, przez pewnie jeszcze słabe nowe rosyjskie linie obronne. Jeśli im się uda, to całe rosyjskie zgrupowanie w obwodzie chersońskim znajdzie się w krytycznym położeniu. Ukraińcy są obecnie około 40-50 kilometrów od zapory Kachowka, przez którą biegnie kluczowa trasa zaopatrzeniowa Rosjan. Obok niej na Dnieprze funkcjonują przeprawy promowe. Jeśli Ukraińcy dotrą na około 20-30 kilometrów od tego newralgicznego punktu, to ich artyleria będzie mogła z łatwością go ostrzeliwać. Obecnie mogą to robić jedynie zachodnie systemy rakietowe HIMARS/M270, które choć celne i skuteczne, to nie są bronią masową. Gdyby dołączyło do nich kilkanaście zachodnich dział kalibru 155 mm, to rejon zapory stałby się dla Rosjan bardzo niebezpieczny.

Zdjęcia z ćwiczeń rosyjskiego oddziału uzbrojonego w rakiety Iskander, które teoretycznie mogą przenosić głowice jądroweSezon na straszenie atomową Rosją w pełni

Marsz na wschód

Drugi rejon istotnych walk to wschodni skraj Ukrainy, na pograniczu obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego. W minionym tygodniu Ukraińcy zdołali zająć ważną miejscowość Łymań i okoliczne wsie, zadając poważne straty broniącym się tam Rosjanom. Nie doszło do przezornego i sprawnego odwrotu, ale raczej do ucieczki w ostatnim możliwym momencie. Od tego czasu Ukraińcy systematycznie wyzwalają dalsze rejony w okolicy. Idą na północ pomiędzy rzekami Oskił i Żerebiec, gdzie Rosjanie stawiają symboliczny opór i generalnie się cofają. Jednocześnie w tym samym rejonie Ukraińcy idą na południe z wyzwolonego we wrześniu miasta Kupiańsk. Rosjanie mieli próbować kilka razy słabych kontrataków w tym rejonie, ale bez sukcesu.

Radość ze zdobycia rosyjskiego BWP-2. Ukraińcy twierdzą, że pozyskują tyle ciężkiego sprzętu, iż niektóre ich oddziały piechoty stają się zmechanizowanymi w toku walk.

Dalej na południu Ukraincy podeszli w rejon miejscowości Kremienna, która stanowi klucz do natarcia dalej na wschód i do miasta Siewierodonieck, które Rosjanie zdobyli w lipcu po długich krwawych walkach. Dalej na północy celem Ukraińców ewidentnie jest miasto Swatowe, leżące na kolejnej rzece przecinającej kierunek ich natarcia, Krasnej. Rosjanie mają się skupiać na przygotowaniu obrony wokół niego. Według jeszcze niepotwierdzonych doniesień, Ukraińcy już przecięli drogę łączącą Swatowe oraz Kremienną. Być może tak jak robili to dotychczas, zamiast atakować je frontalnie, spróbują je obejść i zmusić Rosjan do wycofania się w celu uniknięcia okrążenia. Postępy Ukraińców w tym rejonie są szczególnie ważne, że to już obwód Ługański, którego "wyzwoleniem" w 100 procentach dotychczas szczycili się Rosjanie.

Wspomniane w tekście Swatowe w centrum mapy. Ukraińcy nadchodzą od południa i dzisiaj mają być już dalej, niż widać na mapie, aktualnej na środę wieczórWspomniane w tekście Swatowe w centrum mapy. Ukraińcy nadchodzą od południa i dzisiaj mają być już dalej, niż widać na mapie, aktualnej na środę wieczór Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

W czasie, kiedy Ukraińcy stopniowo spychają Rosjan na wschód na północ od Donbasu, to w samym Donbasie Rosjanie kontynuują swoje już rytualne ataki w rejonie Bachmutu oraz Doniecka. Walą głowami w mur, którym są dobrze przygotowane ukraińskie umocnienia. W okolicy tego pierwszego miasta atakujący najemnicy Wagnera chwalą się w ostatnich dniach zajęciem kolejnej wioski, Zajcewa, ale nie ma na to potwierdzenia. Nic nie wskazuje na ryzyko załamania się ukraińskiej obrony. W tym miejscu Ukraińcy robią to samo co od początku wojny, powoli oddają teren, zmuszając Rosjan do okupienia go jak największą daniną krwi. Efekt jest taki, że grupy Wagnera nie można użyć do łatania rozsypujących się odcinków frontu. Jak dla Ukraińców dobra wymiana.

W rejonie Doniecka jest nawet gorsza dla Rosjan i ich separatystów, ponieważ tam już od ponad dwóch miesięcy nie posunęli się zauważalnie naprzód. Raz po razie atakują na tych samych kierunkach, najwyraźniej spodziewając się innych efektów, a osiągają takie same. Kontakt, straty i odwrót na pozycje wyjściowe.

Sytuacja na wschodzie Donbasu. Na południu Rosjanie niezmiennie próbują atakować bez istotnych sukcesów, podczas gdy kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ nie mają kim łatać frontuSytuacja na wschodzie Donbasu. Na południu Rosjanie niezmiennie próbują atakować bez istotnych sukcesów, podczas gdy kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ nie mają kim łatać frontu Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Rosjanie nie mają jak zatkać dziur

Dalej na zachód, na zaporoskim odcinku frontu, sytuacja jest niezmiennie stabilna, nie licząc ognia artylerii i lokalnych potyczek. Jeden z najbardziej znanych prorosyjskich blogerów relacjonujących przebieg wojny, Rybar, wieszczy tam jednak szykowanie kolejnej poważnej ukraińskiej ofensywy. Ukraińcy mają zbierać znaczne siły do uderzenia w rejon miasta Melitopol i rozcięcia korytarza lądowego Rosji z Krymem. Nie sposób jeszcze powiedzieć czy to prawda, czy efekt paniki oraz defetyzmu szerzących się w rosyjskich szeregach.

Generalnie trudno teraz wśród Rosjan o optymizm. Na dwóch istotnych odcinkach frontu cofają się i są w bardzo trudnej sytuacji, bez perspektyw na szybką zmianę tego stanu rzeczy. W Donbasie marnują siły i nie są w stanie osiągnąć istotnego sukcesu. Ukraińcy mają natomiast jeden sukces za drugim. Mająca być lekiem na wszystko mobilizacja idzie jak po grudzie. Panuje chaos, brakuje wyposażenia i dobrego szkolenia. Morale zarówno na froncie jak i wśród zmobilizowanych szoruje po dnie.

Nie widać niczego, co by pomogło Rosjanom odwrócić losy wojny w krótkim terminie. W nadchodzących tygodniach, a nawet miesiącach, możemy się spodziewać dalszych ukraińskich ataków i sukcesów. Rosjanie nie mają sił, którymi mogliby realnie wzmocnić zagrożone kierunki.

Zobacz wideo
Więcej o: