Szefowa Komitetu Noblowskiego zwróciła się do Putina. Relacja Gazeta.pl z Oslo

"Szanowni państwo, do chwili ogłoszenia nazwiska zwycięzcy pozostaniecie w tym pomieszczeniu, bez możliwości opuszczenia go" - zakomunikował tuż przed konferencją prasową dziennikarzom rzecznik Norweskiego Instytutu Noblowskiego Erik Aaasheim. Trochę jak konklawe. Ostatnie sprawdzenie baterii, jakości nagrywania. Na giełdzie trzy nazwiska: Cichanouska, Nawalny, Zełenski. Te nazwiska nie padły, ale Nobel 2022 jest potrójny. I bardzo symboliczny - relacjonuje z Oslo dla Gazeta.pl Mieszko Czarnecki.

To najbliższa sercom Polaków Pokojowa Nagroda Nobla od lat. Niemal na każdym rogu ulicy, w mieście i na wsi - widzimy tych, za których prawa i wolności zostali wyróżnieni tegoroczni laureaci: Aleś Bialacki z Białorusi, Stowarzyszenie Memoriał z Rosji i Centrum Praw Obywatelskich z Kijowa.

Przyznanie tej nagrody to z kolei bardzo norweskie wydarzenie. Poważne, głębokie, ale z pewnością bez wielkiej celebry. Kawa dla oczekujących jest, ale w papierowych kubkach. Kartki z hasłem do bezprzewodowej sieci są, ale przyklejone do ściany na zwykłą biurową taśmę. Czuć, że dużo ważniejsza jest tu treść niż forma.

Atmosfera w położonym tuż obok Zamku Królewskiego w Oslo budynku Norweskiego Instytutu Noblowskiego z chwili na chwilę staje się gęstsza. Niby spokój i uprzejme oczekiwanie na ogłoszenie tegorocznej laureatki czy laureata, ale świecące w każdym kierunku reflektory kamer i niesione echem ceglanej sali relacje na żywo światowych telewizji nie dają zapomnieć o znaczeniu tego momentu.

- Szanowni państwo, do chwili ogłoszenia nazwiska zwycięzcy pozostaną państwo w tym pomieszczeniu bez możliwości opuszczenia go - komunikuje na piętnaście minut przed konferencją prasową zebranym dziennikarzom rzecznik instytutu Erik Aaasheim.

Trochę jak konklawe. Ostatnie sprawdzenie baterii, jakości nagrywania. Z sufitu machają białymi skrzydłami płaskorzeźby gołębi. Trudno o bardziej wymowną symbolikę. Reuters, BBC, Al-Jazeera, AFP - cały świat czekał aż wybije w Oslo 11.00. Lokalna giełda powtarzała trzy nazwiska - Cichanouska, Nawalny, Zełenski. A może w końcu Thunberg?

Chwilę przed 11.00. niezauważeni pojawiają się pracownicy instytutu z wielkimi, wypchanymi, żółtymi kopertami. Na pytanie, czy w środku są nazwiska tegorocznych zdobywców, wymownie potakują skinieniem głowy.

Przyznanie Pokojowej Nagrody NoblaPrzyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Mieszko Czarnecki/Gazeta.pl

Przez lekko skrzypiące drzwi do sali wchodzą Berit Reiss-Andersen - od pięciu lat przewodnicząca pracom Komitetu Noblowskiego - z Olavem Njolstadem, dyrektorem noblowskiego Instytutu. Reiss-Andersen, jedna z najbardziej uznanych norweskich prawniczek, od razu zaczyna wystąpienie.

- Norweski Komitet Noblowski zdecydował nagrodzić Pokojową Nagrodą Nobla za 2022 rok dwie organizacje i jedną osobę indywidualną. Za ich wieloletnie wspieranie prawa do krytyki władz i ochronę podstawowych praw obywatelskich. Dokonują niewyobrażalnych wysiłków, by dokumentować zbrodnie, naruszenia praw człowieka i nadużycia władzy. Wspólnie demonstrują znaczenie społeczeństwa obywatelskiego dla pokoju i demokracji. Przyznajemy ją Alesiowi Bialackiemu z Białorusi, obrońcy praw człowieka, rosyjskiemu Stowarzyszeniu Memoriał oraz ukraińskiej organizacji praw człowieka - Centrum Wolności Obywatelskich - brzmiał werdykt.

Nie pamiętam w ostatnich latach tak bliskiej Polsce nagrody. Co więcej, to druga z rzędu adresowana swoją wymową w stronę Kremla, a jednocześnie pierwsza wyraźnie wskazująca na poświęcenie Białorusinów. Przyznana akurat w dniu 70. urodzin Władimira Putina.

Pokojowa Nagroda Nobla zawsze przyznawana jest za coś i komuś. Nigdy przeciwko. Ale chcemy przy tej okazji zwrócić się do prezydenta Federacji Rosyjskiej twardo i wyraźnie, przypominając, że jego represyjne i autorytarne rządy, podobnie jak te na Białorusi, gnębią tamtejszych aktywistów walczących o prawa człowieka. Tak Aleś Bialackiego, jak i Natalię Estemirową z rosyjskiego Memoriału, zabitą przy dokumentowaniu zbrodni wojennych popełnianych przez rosyjskie siły w trakcie wojny w Czeczenii

- powiedziała, stojąc przed kilkunastoma obiektywami kamer i mikrofonów z całego świata Berit Reiss-Andersen.

Zobacz wideo

Według Komitetu, gdy społeczeństwo obywatelskie musi ustąpić miejsca autorytaryzmom i dyktaturom, pokój staje się następną ich ofiarą. Dlatego, choć co roku wybór laureata wiąże się z długimi dyskusjami, tym razem wybór ma wskazać rolę, jaką pozornie lokalne konflikty wpływają na cały świat, a to przez wywoływanie kryzysu energetycznego, a to przez jeszcze bardziej dramatyczny kryzys żywnościowy.

- Liczymy, że białoruski reżim uwolni z więzienia Alesia Bialackiego, ale też tysiące innych osadzonych, niejednokrotnie bezprawnie, anonimowych bohaterów, którzy odważyli się walczyć o obywatelskie prawa w swoich krajach. Wierzymy, że nagroda dla ukraińskiego Centrum Praw Obywatelskich wzmocni i wesprze ducha ukraińskiego narodu w tym najtrudniejszym dla nich momencie. Mamy nadzieję, że Jan Raczyński z Memoriału nadal wytrwa w swoim postanowieniu po zdelegalizowaniu przez rosyjski reżim stowarzyszenia, że "nikt nie zamierza tu się poddawać" - tłumaczono.

Kilka pytań, szmer kabli, klikanie klawiatur i po wszystkim. Po wszystkim tu w Oslo, ale w Moskwie, Mińsku czy Kijowie, to być może nowe otwarcie. Świat czekał sześć lat na upadek komunizmu od dnia, gdy Lech Wałęsa otrzymał swoje wyróżnienie. Ponad trzydzieści lat trwało obalanie apartheidu w RPA od pokojowej nagrody dla Alberta Luthuli. Gdzieś przez salę przebiegło pytanie brytyjskiego dziennikarza: "może teraz pora na ostatnie despocje w Europie?".

Więcej o: