Rosyjski żołnierz opowiada matce o stosach ciał i przestrzega: Nie pozwól mu tu trafić

Ukraiński wywiad opublikował kolejne przechwycone nagranie. Tym razem rosyjski żołnierz przestrzega matkę, by ta nie dopuściła do wyjazdu na front ich krewnego. Jak podkreśla, ostatnie dni były dla niego bardzo ciężkie, widział także stosy ciał.

Wywiad Ukrainy przechwycił kolejną rozmowę rosyjskiego żołnierza. Ukraińskie służby od początku wojny publikują podsłuchane rozmowy. Tym razem okupant przestrzega matkę, by ich krewny za wszelką cenę unikał poboru do wojska.

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Wojna w Ukrainie. Rosyjski żołnierz prosi matkę, by nie pozwoliła trafić ich krewnemu na front 

Główny Departament Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy zamieścił w czwartek 6 października przechwycone nagranie na YouTubie. Żołnierz z 72. brygady zapytał swoją matkę o sytuację w domu. Ta powiedziała, że "wszystko jest po staremu". - Wszyscy nasi siedzą w domu - mówiła.

Mężczyzna przestrzegał jednak kobietę, by ta za wszelką cenę starała się nie dopuścić do wyjazdu ich krewnego na front. - Niech się, nie wiem, ukryje - sugerował, dodając, że ludzie uciekają między innymi do Gruzji. - Pozwól mu znaleźć jakiekolwiek wyjście, byle tu nie trafił - podkreślił, na co kobieta obiecała spróbować.

 

Żołnierz przyznał także, że choć żyje, to ostatnie trzy dni na froncie były bardzo ciężkie. Odmówił podawania szczegółów, dodając jednak, że widział wielu rannych i stosy wywożonych ciał.

Więcej aktualnych wiadomości dotyczących wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Rosyjscy rezerwiści skarżą się na warunki, w jakich przebywająBiełgorod. Rosyjscy żołnierze skarżą się, że są "trzymani jak bydło"

Mobilizacja w Rosji. Żołnierze mają sami się wyposażyć. Nie dostaną zwrotu kosztów

Władze Rosji nie będą rekompensować powołanym do wojska kosztów poniesionych na zakup wyposażenia - poinformował portal Meduza. Wcześniej rosyjskie niezależne media informowały, że w związku z częściową mobilizacją w Rosji panuje chaos i rekruci po wręczeniu biletu do armii często są pozostawieni sami sobie.

Niezależni komentatorzy nazywają osoby zmobilizowane "armatnim mięsem Putina". Przed częściową mobilizacją tysiące mężczyzn uciekło z Rosji, a część z tych, którzy pozostali, nie ma odpowiedniego przeszkolenia ani wyposażenia. W niektórych regionach lokalne administracje próbują kupować rekrutom mundury, apteczki, latarki, sprzęt turystyczny i jedzenie. Jak napisał portal Meduza, władze nie zamierzają rekompensować żołnierzom wydatków poniesionych na wyposażenie. Na rządowym portalu "Wyjaśniamy" zamieszczony został wpis, z którego wynika, że państwo daje rekrutom mundury i ekwipunek, a jeśli ktoś chce sobie coś dokupić, musi to zrobić na własny koszt.

Deputowany Dumy wzywa do 'zaprzestania kłamstw'Deputowany Dumy wzywa w telewizji rosyjskie MON do "zaprzestania kłamstw"

Więcej o: