Sprawa Wojtka z Zanzibaru. Rutkowski oskarża Pavlović. "Ja się bardziej śmieję"

Krzysztof Rutkowski zorganizował w czwartek konferencję prasową, w czasie której przedstawił najnowsze ustalenia ws. Wojtka z Zanzibaru. Podczas wystąpienia oskarżył także jurorkę "Tańca z gwiazdami", która miała udzielać na Zanzibarze lekcji tańca, a mogła, w ocenie Rutkowskiego, doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poszkodowanych.

Jak podaje "Fakt", w czwartek 6 października były detektyw zorganizował przed Komendą Wojewódzką Policji w Gdańsku konferencję prasową, podczas której opowiedział, m.in. o swoich ustaleniach na temat aktualnego miejsca pobytu poszukiwanego Wojciecha z Zanzibaru. Wcześniej miał przedstawić je śledczym z wyżej wymienionej komendy. 

Dodał, że przekazane przez niego informacje mogą przyczynić się do wystąpienia przez polską policję o interpolowski list gończy. Pracownicy Rutkowskiego mieli udokumentować miejsce pobytu Wojciecha Żabińskiego. Z ustaleń detektywa wynika, że mężczyzna przebywa z przyjaciółmi na Zanzibarze.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Tak może wyglądać wykorzystanie dronów w ratownictwie. Operacja "Znajdź i uratuj"

- Według szacunku, który został przez nas przeprowadzony ogólne straty to jest kwota, która może przekroczyć 100 mln zł. Jest to tzw. przekręt stulecia na Zanzibarze. Musimy wziąć pod uwagę fakt, że osoby, które były zapraszane - polscy celebryci, latali tam za darmo. Nie płacili za nic - mówił dalej Rutkowski.

Podczas konferencji padły też oskarżenia wobec jednej z jurorek "Tańca z Gwiazdami". "Iwona P. (...) miała udzielać na Zanzibarze lekcji tańca, a mogła doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poszkodowanych" - napisał Rutkowski na swoim profilu.

-  Będziemy razem z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego sprawdzać i weryfikować pewne kwestie, które dotyczą bezpośrednio pobytu Iwony na terenie Zanzibaru - zapowiedział Rutkowski w rozmowie z Pomponikiem.

Pavlović komentuje rewelacje Rutkowskiego. "Nieciekawa sytuacja jednego z organizatorów wyjazdów"

Przypomnijmy, że Pavlović krytycznie odnosiła się do umiejętności Rutkowskiego w programie "Taniec z gwiazdami". W rozmowie z "Party" odniosła się do zarzutów detektywa.

- Mnie to już nie zmraża, ja się bardziej śmieję z tego powodu. Ale też wiem sama, co robię, jak się zachowuję i kim jestem. Chyba najbardziej w tym wszystkim było mi przykro nie to, że wymyśla jakieś afery, ale że podważa moje kompetencje sędziowskie - powiedziała.

Jak dodała, "okres pandemii był okresem specyficznym i rzeczywiście Zanzibar pojawił się jakoś w mediach. Ale też może dlatego, że to było jedyne miejsce, gdzie dużo osób znanych jeździło, ale nie tylko! Tam jeździły setki turystów, bo to było jedyne miejsce, gdzie, jeżeli ktoś jeszcze jakieś finanse miał, to jeździł tam". Przyznała także, że wie o "nieciekawej sytuacji jednego z organizatorów takich wyjazdów, z którym miała okazję się poznać".

Przekazała również, że nie zamierza pozywać Rutkowskiego za słowa o "zanzibarskim interpolu". 

Wojciech Żabiński poszukiwany międzynarodowym listem gończym. "Wojtek z Zanzibaru" ma do odsiedzenia wyrok

Wojciech Żabiński od kilku lat prowadzi na Zanzibarze obiekty pod marką Pili Pili, wcześniej chętnie opisywane przez media i odwiedzane przez celebrytów.

W grudniu ubiegłego roku w Gazeta.pl opisaliśmy nieznane fakty z życia znanego hotelarza. Ujawniliśmy, że Żabiński w związku ze swoją poprzednią działalnością biznesową został skazany na dwa lata i dwa miesiące więzienia przez polski sąd m.in. za oszustwo. O ustaleniach prokuratury pisaliśmy tutaj >>>

Kara została odroczona do 23 maja tego roku. Żabiński do tej pory nie stawił się jednak do jej odbycia, w lipcu został wysłany za nim list gończy. Sąd nie wykluczał też wystawienia międzynarodowego listu gończego po potwierdzeniu, że Żabiński przebywa poza Polską.

Jak dowiedział się portal Gazeta.pl, Sąd Okręgowy w Gdańsku ostatecznie zdecydował o jego poszukiwaniach międzynarodowym listem gończym.

Wojciech ŻabińskiWojciech Żabiński poszukiwany międzynarodowym listem gończym

Z wpisów w mediach społecznościowych wynikało, że jeszcze w lipcu przedsiębiorca mógł przebywać na Zanzibarze, gdzie wciąż prowadzi kilka obiektów. Do tej pory nie odpowiedział na nasze pytania przesyłane e-mailem na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Więcej o: