Grozi, doradza, wściekle atakuje. Kim jest Kadyrow? "Jak był młody, w dresikach pielgrzymował na Kreml"

"Mój czas nadszedł" - ogłosił na początku września Ramzan Kadyrow, niepodzielny przywódca Czeczenii, wierny sojusznik Władimira Putina, wielki zwolennik wojny w Ukrainie. Miał wybrać się na "zasłużone wakacje". Miał odejść, zanim ktoś go wyrzuci. Miał ustąpić, jak tajemniczo zapowiedział, ale tego nie zrobił. Zamiast tego wściekle krytykuje rosyjskich generałów za porażki w Ukrainie, odwiedza Moskwę, by uczestniczyć w bezprawnym i nadętym ogłoszeniu przyłączenia części Ukrainy do Rosji, wreszcie - odbiera dyplom za pobicie rekordu Guinnessa w liczbie nałożonych przez Zachód sankcji na jedną osobę. Kim jest, skąd się wziął i do czego potrzebuje Kadyrowa Putin?

Sylwetkę Ramzana Kadyrowa, 46-latka z dosyć poczciwą fizjonomią, dobrodusznie uśmiechniętego męża i ojca dwanaściorga dzieci, byłego premiera i prezydenta Czeczenii, Szefa Republiki Czeczeńskiej, syna byłego prezydenta Achmata Kadyrowa, przybliża Zbigniew Parafianowicz. Reportażysta i dziennikarz, były korespondent w Iraku i Afganistanie, związany z "Dziennikiem Gazetą Prawną" na początku naszej rozmowy odpowiada na pytanie najprostsze - skąd wziął się Ramzan Kadyrow?

On przejął władzę po ojcu, który zginął w zamachu w Groznym. Na stadionie podłożono ładunek wybuchowy i Achmat zginął. [Zamach przeprowadzono 9 maja 2004 r., w czasie obchodów Dnia Zwycięstwa. Do jego organizacji przyznał się czeczeński komendant polowy Szamil Basajew, który tłumaczył, że działał w imię „świętego prawa islamskiego", a celem ataku byli „zdrajcy narodu czeczeńskiego" - przyp. red.]
Wtedy młody Kadyrow w dresikach pielgrzymował na Kreml i przyjmował namaszczenie od prezydenta Putina. I Putin dał mu carte blanche, pozwolił na wprowadzenie terroru na szeroką skalę na terenie Czeczenii, po to, żeby ją spacyfikować, żeby rosyjscy żołnierze nie musieli ginąć i żeby nie wywoływać niepokojów w Rosji. Chodziło o zczczenizowanie tego konfliktu za cenę zbudowania północnokaukaskiej satrapii, którą Kadyrowowi udało się skutecznie stworzyć. Łącznie z tym, że udało mu się zbudować osobisty majątek na całym procesie

- mówi Zbigniew Parafianowicz. Kadyrowowie w I wojnie czeczeńskiej walczyli po stronie separatystów. W II wojnie czeczeńskiej zmienili front i przyłączyli się do frakcji prorosyjskiej. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Ekspert o Czeczenach biorących udział w wojnie i grupie Wagnera

"Foch i manifestacja niezadowolenia"

Ramzan Kadyrow w chwili śmierci ojca miał niespełna 28 lat. Władimir Putin podjął go na Kremlu trzy godziny po zamachu i złożył hołd jego ojcu. "Był naprawdę bohaterskim człowiekiem" - docenił Achmata Kadyrowa ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej i przyznał pośmiertnie tytuł Bohatera Rosji.

Młody Kadyrow kierował już wtedy czeczeńskimi siłami bezpieczeństwa. Po śmierci ojca został pierwszym zastępcą szefa czeczeńskiego rządu. Aby zostać prezydentem musiał skończyć 30 lat. Taki warunek stawiała ubiegającym się o prezydenturę konstytucja Czeczenii. Ramzan jednak najpierw był premierem Czeczenii (2006-2007) dopiero później przez cztery lata jej prezydentem. Od 5 marca 2011 r. Ramzan Kadyrow nosi tytuł Szefa Republiki Czeczeńskiej.

"Bez względu na to, jak szanowany i długo oczekiwany jest gość, jeśli wychodzi we właściwym czasie, jest jeszcze przyjemniej" - czy tymi słowami Kadyrow chciał pożegnać się z władzą po 15 latach rządzenia?

- To jest takie wyjście z polityki, jak Muktada as-Sadr, który zapowiedział w Iraku odejście na emeryturę, po czym wybuchły protesty na ulicach Bagdadu. Tak naprawdę as-Sadr protestował przeciwko temu, że nie ma wpływu na rząd, a udział w koalicji mają partie proirańskie i w ten sposób podbijał stawkę. To wycofanie było grą va banque, która miała spowodować, że on wraca triumfalnie i kształtuje rząd. W takiej samej logice działa Kadyrow  - tłumaczy Parafianowicz. 

Taki foch mówiący o odejściu na polityczną emeryturę jest niczym więcej, jak manifestacją niezadowolenia, bo przecież on nie może wprost powiedzieć, że nie uznaje zdolności przywódczych Putina, że kwestionuje to, w jakim kierunku idzie wojna w Ukrainie. Musi to robić naokoło. Tak samo, jak ta zapowiedź, że on przyjedzie do Moskwy, żeby wyjaśnić Putinowi, jak wygląda sytuacja na ziemi, bo on ma różne wątpliwości dotyczące stylu dowodzenia wojną w Ukrainie. To też jest sygnał niezadowolenia, zawoalowany, powiedziany w sposób pośredni. Wszystko po to, żeby w razie porażki wojny w Ukrainie nie można było przyklepać Kadyrowowi, że on nie zgłaszał zastrzeżeń w tej sytuacji

- dodaje.

Co do lojalności Kadyrowa nie należy mieć złudzeń. On jest osobą, która sprawuje władzę w Groznym z nadania Putina, po zamachu na swojego ojca. Jeśli dojdzie do jakichś ruchów na szczytach władzy w Rosji, to on będzie jednym z pierwszych, który się odezwie i który powie, że on zawsze kwestionował błędy, które pojawiły się w Ukrainie. Taka jest natura jego władzy. Władzy, która jest oparta i legitymizowana na czystej sile i przemocy w Czeczenii. To nie jest władza wynikająca z rzeczywistego poparcia młodzieży czy mas czeczeńskich. On sam nie reprezentuje głównego nurtu w islamie na Kaukazie

- zwraca uwagę Parafianowicz. Kadyrow jest sufitą, więc nie jest akceptowany przez młodzież czeczeńską. - Swego czasu ona była ścigana za golenie wąsów i manifestację przywiązania do salfaizmu. On ma świadomość, że musi prowadzić grę w sposób odpowiedni i zawsze musi mieć patrona na Kremlu, żeby jego władza i fortuna były trwałe. I jeśli tym patronem w przyszłości nie będzie Putin, to musi być ktoś inny i stąd takie lawirowanie i dawanie sygnałów, że on w zasadzie jest świadomy błędów. W sytuacji, gdy błędy w wojnie będą napiętnowane, on będzie mógł pokazać się jako to skrzydło krytyczne - ocenia nagranie i nastawienie Kadyrowa reportażysta, z którym rozmawiamy.

1 października Ukraińcy przejęli kontrolę nad miastem Łyman w obwodzie donieckim. Obroną tego odcinka kierował dowódca Centralnego Okręgu Wojskowego, gen. Łapin. Lider Czeczenów przypomniał "zasługi" generała, który dostał gwiazdę Bohatera Rosji za wzięcie Lisiczańska, "chociaż nawet blisko go tam nie było". Kadyrow doradził, żeby Łapina zdegradować do szeregowego i wysłać na pierwszą linię frontu, by "krwią zmył swoją hańbę".

Przykre jest nie to, że Łapin jest beztalenciem, ale że kryją go na górze osoby z kierownictwa sztabu generalnego. Nie wiem, co raportuje ministerstwo obrony głównodowodzącemu, ale osobiście uważam, że potrzebne są bardziej radykalne działania, włącznie z ogłoszeniem stanu wojennego nad granicą i użyciem broni jądrowej małej mocy

- napisał wściekły Kadyrow, w najzacieklejszej do tej pory krytyce Moskwy. Na zakończenie orzekł, że "wszystko byłoby w porządku, gdyby nie było tak źle". 

"Kadyrow po prostu ukradł państwo"

Jaki cel ma Kadyrow w kwestionowaniu działań rosyjskiej armii? - To zabezpieczenie fortuny, która powstała na uwłaszczeniu się na Czeczenii. To jest klasyczny model dla całej Rosji i niektórych państw byłego ZSRR. W podobny sposób na państwie uwłaszczał się Janukowycz, podobnie próbował w Mołdawii uwłaszczyć się Plahotniuc. Kadyrow jest nie tylko przywódcą politycznym, ale też oligarchą lokalnym, który po prostu ukradł państwo, żeby zbudować fortunę. I ta zapowiedź wycofania się to są pozory, to jest gra, której stawką jest ochrona pieniędzy i wpływów czeczeńskich - nie ma wątpliwości Parafianowicz.

Zanim przystąpił do krytyki i stał się recenzentem wojny w Ukrainie, wysłał na nią swoich ludzi. - Na froncie są dawne wojska wewnętrzne, czyli rosgwardia [siły, które są podległe Kadyrowowi to nie są siły zbrojne Czeczenii, bo takich ona nie ma - przyp. red.]. Rosgwardia [Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej Rosji] brała udział w szturmie na Kijów, który zakończył się totalnym niepowodzeniem. Zdjęcia zbombardowanej kolumny rosgwardii kadyrowców obiegły cały świat, są jedną z ikon tej wojny. Mimo że miały to być oddziały specjalne - podkreśla nasz rozmówca.

Kadyrowcy próbowali dokonać desantu na lotnisko w Hostomlu pod Kijowem. Nie udało im się. "Tego dnia stracili kilkaset osób" - przekazywała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Na początku marca oddział ok. 1200 kadyrowców wtargnął na teren Ukrainy od strony Białorusi, stanął w położonym w lesie obozie w okolicach Borodzianki. Według SBU w obozie doszło do wybuchu amunicji, w którym zginęła część kadyrowców.

"Nazywamy ich oddziałami PR albo tiktokowym wojskiem. To znaczy, że robili mnóstwo filmików i zdjęć pokazujących, jak obnosili się ze swoimi karabinami, napadali na domy, również jak rozprowadzali rzekomą pomoc humanitarną i troszczyli się o ludność cywilną" - mówią niezaleźni rosyjscy dziennikarze. Ostatecznie 13 marca kadyrowcy opuścili obwód kijowski Ukrainy i przez Białoruś udali się drogą lotniczą z powrotem do Czeczenii.

"Klakier Putina"

- Kadyrow zasłynął również z nagrań, że on już się wybiera do Ukrainy, że on już tam jest, że jedzie do Mariupola. A tak naprawdę on sam nigdy fizycznie udziału w wojnie nie wziął. Od początku należał do grona największych pochlebców Putina i zwolenników wojny w Ukrainie. Straszył Ukraińców. Straszył Polaków rewanżem. On odgrywa ważną rolę piarowską, jest klakierem Putina. To w sposób naturalny rodzi konieczność rozliczenia takiego zachowania w sytuacji, gdyby władzę miał przejąć ktoś, kto inaczej patrzy na tę wojnę - wyjaśnia Parafianowicz.

Kadyrow w swoich groźbach i recenzjach wideo nie pominął Polski. - W ciągu 6 sekund pokażemy wam, do czego się nadajecie - zapewnił lider Czeczenów, dodając w kilku miejscach swoje charakterystyczne "don".

Zbigniew Parafianowicz zwraca uwagę, że wszystko, co mówi i pisze Kadyrow wynika z tego, że ma świadomość, że Putin oprócz frontu w Ukrainie otworzył drugi front - wewnętrzny. - To walka z generałami, którymi pogardza i pomiata, których porównuje do oddziałów wojsk separatystycznych republik, które są niskiej jakości. I Kadyrow najpewniej zdaje sobie sprawę z tego, że ten drugi front, front wewnętrzny w Rosji, może być bardziej niebezpieczny niż wojna w Ukrainie. Generałowie mogą w końcu powiedzieć "dość". Zdają sobie przecież sprawę z tego, że wojna jest zarządzana ręcznie przez Putina. Putin wojskowym nie jest, jest oficerem KGB, który nie wie, jak taką wojnę prowadzić. W związku z tym generałowie nie czują się odpowiedzialni za porażki i konflikt narasta - podkreśla rozmówca Gazeta.pl.

- Gdzieś w tym wszystkim jest ten nieszczęsny Kadyrow, który musi się do tego wszystkiego jakoś ustosunkować i ewentualnie ułożyć się pomiędzy Putinem a wojskowymi, z którymi Putin wchodzi w konflikt. Oczywiście, wojskowi rosyjscy nie wyjdą publicznie i nie powiedzą: "My się z panem nie zgadzamy, protestujemy. Proszę tę wojnę prowadzić inaczej". Pamiętam czasy Majdanu w Ukrainie w 2014 r., kiedy Janukowycz zwołał odprawę generałów i wojsk wewnętrznych, na której pytał, czy poprą krwawą i radykalną rozprawę z Majdanem. 100 proc. generalicji poparło wszystkie działania Janukowycza i całą politykę wobec Majdanu, a po 10 minutach i wyjściu z tego spotkania, każdy zaczął się pukać w głowę i mówić: "Co ten szaleniec chce zrobić?" I większość wypowiedziała mu posłuszeństwo - przypomina Parafianowicz. 

Według tej samej logiki może działać spór generalicji rosyjskiej z Putinem. Oni w sposób otwarty nie wypowiedzą posłuszeństwa z uwagi na możliwe represje ze strony FSB czy innej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego, ale mogą po prostu jego działania torpedować coraz bardziej i przyczyniać się w ten sposób do podważania pozycji Putina. A tym samym pozycji Kadyrowa, który jest sklejony od początku tej wojny z Putinem

- podkreśla. Dzięki temu też Kadyrow został wpisany do Księgi Rekordów Rosji jako osoba objęta największą liczbą sankcji przez Zachód. Wielka ceremonia wręczenia nagród odbyła się w dniu jego 46. urodzin.

"Heavy userzy w Rosji"

Na czym polega to klejnie Kadyrowa i Putina?

Putin jako osoba niebiegła w mediach społecznościowych potrzebuje kogoś takiego jak Kadyrow, który po prostu powtarza te "don", potem szydzi z tego "don", układa jakiś wierszyk na ten temat. I Putin potrzebuje kogoś, kto się dobrze sprzedaje w mediach społecznościowych. Bo o ile my tutaj, patrząc na Kadyrowa, postrzegamy go jako kogoś, kto robi z siebie idiotę na Telegramie, o tyle gdzieś tam w Rosji on ma swoich heavy userów, nazwijmy to umownie. Więc jest przydatny dla Putina

- wyjaśnia Zbigniew Parafianowicz. Przypomina, że pierwsza mobilizacja zasobów ludzkich do wojny w Ukrainie to była przede wszystkim rosyjska prowincja i Kaukaz, czyli tereny, które kontroluje Kadyrow. On z tego zadania nie wywiązał się w sposób satysfakcjonujący, jeśli chodzi o zbieranie ludzi na front. - W tej chwili Kadyrow wykonuje rolę piarowca putinowskiego do tego, żeby budować specyficznie pojęty spin wojenny. Wojna w Czeczenii jest niepopularna. Parafianowicz wyjaśnia, że sam Kadyrow jest popularny jedynie wśród sufickich duchownych i wszystkich klientów, którzy uwłaszczają się razem z nim na Czeczenii. - Jeśli chodzi o młodzież kaukaską, to nie ma wśród niej szerokiego poparcia. To nie jest człowiek, który pociągnie za sobą tłumy na Kaukazie. On furorę robi w Rosji, jako straszak na Zachód. Nie jest tak, że ludzie pójdą za nim w ogień - dodaje. 

Czy wśród wielu zdolności czeczeńskiego przywódcy jest ta, by ułożyć się z ewentualnym następcą Putina? - To jest postać sytuacyjna. Odnajdzie się w sojuszu z każdym na Kremlu, jeśli po stronie tej osoby będzie wola, żeby się ułożyć. Nie widzę powodów, żeby nowy gospodarz Kremla nagle chciał mieć w Kadyrowie przeciwnika. Kadyrow był efektem pewnej inżynierii społecznej, która miała służyć temu, żeby Czeczenia od Federacji Rosyjskiej nie odpadła. I w tym sensie on swoją rolę spełnił. Budując satrapię, spowodował, że Czeczenia w praktyce jest podmiotem niezależnym od Rosji, ale formalnie jest w składzie państwa - mówi nam były korespondent w Iraku i Afganistanie. 

- Kadyrow jest gwarantem względnej stabilności na północnym Kaukazie i Putin postąpiłby nieracjonalnie, gdyby się go pozbył i uczynił sobie z niego przeciwnika. To byłoby otwarcie kolejnego frontu i sporu z osobą umiejscowioną w dość istotnym punkcie Federacji Rosyjskiej - zauważa Parafianowicz.

Wśród wielu talentów przywódcy Czeczeni jest wspomniane już pisanie wierszy. Ten ostatni, który Kadyrow popełnił i wyrecytował brzmi mniej więcej tak:

Kto będzie mnie potrzebował, jeśli w trudnej godzinie

będę jak zraniony ptak?

Albo Ojczyzna nagle słysząc głos,

że nie jestem w stanie nazwać siebie synem Ojczyzny?

(...)

A jeśli niezdmuchnięty przez wiatry, skończę starożytny rytuał,

i udowodnię zdolność do zdobywania skalistych szczytów,

nie dam się zwieść złotu, bogactwu, mieczowi,

Ale będę Czeczenem i człowiekiem

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: