Ukraina. Rosjanie oddają się w niewolę z białą flagą na lufie. Powstała infolinia dla dezerterów

Ukraina instruuje Rosjan, ja mają oddawać się w niewolę i uruchomiła dla nich specjalny numer telefonu. Są już pierwsze efekty. W mediach społecznościowych pojawił się film, na który widać rosyjski bojowy wóz piechoty z białym fragmentem materiału przywiązanym do lufy i Rosjan poddających się Ukraińcom.

Rosjanie poddali się na froncie w okolicach Chersonia. Na nagraniu opublikowanym na Twitterze widać, jak ich BWP w wywieszonym białym fragmentem materiału podjeżdża do ukrytych za wzniesieniem ukraińskich żołnierzy. Zatrzymuje się i dwaj Rosjanie z rękami nad głową kładą się na ziemi. Po chwili dołącza do nich trzeci Rosjanin, który wychodzi z wozu bojowego. Ukraińcy przeszukują ich i rozbrajają. Na transporterze widać wymalowaną literę "Z".

We wpisie dołączonym do nagrań czytamy, że Rosjanie poddali się po uprzednim uzgodnieniu telefonicznym w sprawie linii "kapitulacyjnej".

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Zełenski zwrócił się do Rosjan: Trzymajcie się z dala od naszej ziemi, naszej duszy i naszej kultury.

Wojna w Ukrainie. Zełenski zachęca Rosjan do poddawania się

Ukraińcy uruchomili dla Rosjan specjalny numer, pod którym mogą dowiedzieć się, jak mają bezpiecznie oddawać się w niewolę. Instrukcja jest dostępna dla nowo zmobilizowanych wojskowych oraz tych, którzy od dłuższego czasu są w Ukrainie. 

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Aleksiej Daniłow ocenił, że liczba Rosjan chętnych do kapitulacji będzie tylko wzrastać. - Procedura jest dość prosta. Jeśli tylko wywiesisz białą flagę, dotrzesz do naszych jednostek bez broni i z rękami w górze, to natychmiast potraktujemy cię z szacunkiem - zapewniał pod koniec września.

Podobnych wskazówek najeźdźcom, w ich ojczystym języku, udzielał wielokrotnie prezydent Ukrainy. 

Wyjaśnię Rosjanom po rosyjsku, co się dzieje. W tej wojnie w ciągu pół roku zginęło 55 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Są dziesiątki tysięcy rannych i okaleczonych. Chcesz więcej? Nie? To zaprotestuj. Uciekaj albo poddaj się Ukraińcom - to jedyna możliwość byś przeżył

- przestrzegał Wołodymyr Zełenski tuż po ogłoszeniu mobilizacji w Rosji. Kilka dni później powtórzył Rosjanom, że nadszedł dla nich kluczowy moment. - Właśnie teraz decyduje się, czy twoje życie się skończy, czy nie. Lepiej nie brać listu poborowego, niż umrzeć w obcym kraju jako zbrodniarz wojenny. Lepiej uciec od zbrodniczej mobilizacji niż zostać kaleką, a następnie ponosić odpowiedzialność przed sądem za udział w wojnie. Lepiej poddać się ukraińskiej niewoli niż dać się zabić uderzeniem naszej broni - mówił ukraiński przywódca w codziennym wystąpieniu zamieszczonym w mediach społecznościowych pod koniec września.

Mobilizacja w Rosji. Protesty, bójki i zardzewiały sprzęt

21 września Władimir Putin ogłosił "częściową mobilizację". Liczba szacowanych rezerwistów to 300 tys. osób. Jednak doniesienia z Rosji przypominają chaotyczną brankę wszystkich mężczyzn. Wielu próbuje uciec za granicę, w niektórych miastach ludzie protestują przeciwko dekretowi Kremla. 

Po kilku dniach Władimir Putin podpisał ustawę zaostrzającą kary za dezercję. Zgodnie z nowym prawem, za dezercję w okresie mobilizacji lub wojny będzie grozić 10 lat więzienia. Za poddanie się z własnej woli przeciwnikowi grozić ma 15 lat więzienia. Jednocześnie kary nie ma się wymierzać, gdy taki żołnierz ucieknie z niewoli i wróci do swojej jednostki. 15 lat więzienia ma grozić też za grabieże w trakcie obowiązywania mobilizacji lub wojny.

Zaostrzenie kar ma pomóc rosyjskiemu dowództwu w poradzeniu sobie ze spodziewanymi problemami w dyscyplinowaniu żołnierzy. Kreml po ponad sześciu miesiącach wojny zdecydował się na przeprowadzenie mobilizacji. Choć oficjalnie mówi się o 300 tysiącach powołań, to według informacji rosyjskich mediów liczba nowych żołnierzy może sięgnąć miliona. Dodatkowo mają oni być objęci bardzo krótkim szkoleniem. Zgodnie z relacjami już zmobilizowanych, zamieszczanymi w mediach społecznościowych, zapowiedziano dwa tygodnie szkolenia na poligonie, po czym trafią na front.

Pobór obejmuje głównie obszary peryferyjne, według rosyjskich mediów społecznościowych zaledwie kilka tysięcy powołań skierowano do Moskwy i Petersburga, za to nieproporcjonalnie więcej trafia na obszary biedne, etnicznie nierosyjskie. O fali powołań wśród mniejszości etnicznych informują m.in. Buriaci z Dalekiego Wschodu czy Tatarzy z okupowanego przez Rosję Krymu.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: