Mobilizacja w Rosji. Władimir Putin wyjaśnia nowe "poprawki" dekretu. Dotyczą studentów

Mobilizacja w Rosji to chaos. Na front wysyłani są wszyscy - chorzy, bez odpowiedniego wyposażenia i wyszkolenia, z niepełnosprawnościami, co mija się z wcześniejszymi zapowiedziami Kremla. Dysfunkcje systemu po wielu sygnałach zauważył sam dyktator - Władimir Putin. Prezydent przedstawił nowe "poprawki" dekretu. Dotyczą one jedynie wybranych studentów.

W Rosji trwa mobilizacja, którą 21 września ogłosił Władimir Putin. Według Ministerstwa Obrony do wojska miało zostać powołanych 300 tys. obywateli z doświadczeniem wojskowym, ale zgodnie z doniesieniami liczba ta ma sięgać 1,2 mln. W czasie akcji odnotowywano, że pojawiło się wiele problemów oraz błędów, o czym pisała także caryca państwowej propagandy - redaktorka naczelna Russia Today, Margarita Simonyan.

"Niezwykle szybkie przyznanie się Putina do problemów podkreśla dysfunkcję mobilizacji w pierwszym tygodniu jej trwania. Lokalni urzędnicy prawdopodobnie nie mają jasności co do dokładnego zakresu i prawnego uzasadnienia kampanii. Niemal na pewno powołali do służby część osób, które nie mieszczą się w definicjach podawanych przez Putina i ministerstwo obrony" - ocenił brytyjski resort obrony w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Zełenski zwrócił się do Rosjan: Trzymajcie się z dala od naszej ziemi, naszej duszy i naszej kultury.

Władimir Putin mówi o poprawkach w dekrecie o mobilizacji

Władimir Putin na spotkaniu z nauczycielami, transmitowanym w środę (5 października) w państwowej telewizji, przekazał, że podpisał zarządzenie wprowadzające "poprawki" do dekretu o częściowej mobilizacji - podała Agencja Reutera. Zgodnie z nimi, zostanie wstrzymany pobór dla "dodatkowych kategorii studentów", w tym zapisanych na akredytowane uczelnie prywatne oraz studia podyplomowe.

30 września Putin - jak, co roku - podpisał dekret o jesiennym poborze do wojska, którego celem jest przeszkolenie 120 tys. osób. Zgodnie z prawem - w przeciwieństwie do zwerbowanych w ramach rozkazu o częściowej mobilizacji z 21 września 2022 roku - nie mogą być oni rozmieszczani poza granicami Rosji. Pobór ma trwać od 1 listopada do 31 grudnia. Portal Meduza zaznaczył, że zazwyczaj startował 1 października. Rok temu do armii wezwano 127,5 tys. ludzi. 

Rosyjscy żołnierze pilnują zachodnich dziennikarzy w ChersoniuRosja. Każdy może zostać powołany, opuszczenie armii niemożliwe?

Mobilizacja, czy powszechna wywózka Rosjan?

Decyzja władz o mobilizacji wywołała protesty społeczne, a tysiące Rosjan opuszcza kraj. Według "Forbesa" od 21 września mogło wyemigrować nawet 700 tys. obywateli. Pobór rezerwistów, który według słów Władimira Putina miał być "częściowy", przypomina powszechną wywózkę mężczyzn. Wezwania dostają chorzy, niepełnosprawni, a nawet już nieżyjący.  - Opuszczenie armii jest w zasadzie niemożliwe. Jedyne wyjście to śmierć, obrażenia albo więzienie za niepodporządkowanie się rozkazom - tłumaczył Sergiej Kriwenko, rosyjski prawnik ze stowarzyszenia "Obywatel. Armia. Prawo".

Dzień przed ogłoszeniem "częściowej" mobilizacji do Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, Duma Państwowa zatwierdziła wprowadzoną poprawkę do Kodeksu karnego. W zmianach pojawiły się dwa kluczowe terminy: "mobilizacja" i "stan wojenny", a Rosjanie za niestawienie się na obozy szkoleniowe i odmowę walki muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami.

"Samowolne opuszczenie przez żołnierza jednostki do 10 dni zagrożone będzie karą do pięciu lat pozbawienia wolności, do 30 dni - do siedmiu lat, a ponad 30 dni - 10 lat. Przewiduje się też karę do trzech lat pozbawienia wolności za odmowę udziału w działaniach wojennych, a jeśli spowodowało to poważne konsekwencje dla prowadzenia działań bojowych - do 10 lat. Za naruszenie warunków zamówień państwowych w sferze obronnej i ich niewykonanie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności" - wyliczał Ośrodek Studiów Wschodnich.

Mobilizacja w Rosji (zdjęcie ilustracyjne)Rosja. Szkoły i przedszkola będą otwarte przez sześć dni

Więcej o: