Alaksandr Łukaszenka znów straszy obywateli Polską. Mówi o "militarnym zagrożeniu"

Alaksandr Łukaszenka zaserwował swoim obywatelom kolejną porcję absurdów. Stwierdził, że w krajach bałtyckich "pod pozorem wspierania Ukrainy" trwa dozbrajanie i wzmacnianie armii, które określił "militarnym zagrożeniem" dla Białorusi. Zdaniem dyktatora "najbardziej aktywna" jest Polska, ale Litwa i Łotwa wcale od niej nie odbiegają.

Alaksandr Łukaszenka od początku wojny w Ukrainie stoi po stronie Władimira Putina i głosi tezy, które mają m.in. zdyskredytować nasz kraj i usprawiedliwić atak Kremla na Kijów. We wtorek (4 października) podczas spotkania ws. bezpieczeństwa wojskowego wyliczał "militarne zagrożenia", jakie stanowią sąsiednie kraje tuż obok białoruskiej granicy - podaje agencja prasowa BelTA.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Białoruski opozycjonista: Mam 5 spraw karnych. Czekam na szóstą

Alaksandr Łukaszenka: "Przeciwdziałamy uderzeniu na Białoruś przez Polskę, Litwę i Łotwę"

Dyktator we wtorek 4 października w końcu przyznał, że Białoruś uczestniczy w rosyjskiej "specjalnej operacji wojskowej" w Ukrainie [przypomnijmy, Kreml tak nazywa wywołaną przez Rosję wojnę - red.].

- Jeśli chodzi o nasz udział w specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, uczestniczymy w niej. Nie ukrywamy tego. Ale nikogo nie zabijamy. Nie wysyłamy nigdzie naszego personelu wojskowego. Nie łamiemy umów - mówił.

- Nasz udział jest ograniczony do przeciwdziałania rozprzestrzenieniu się konfliktu na terytorium Białorusi. Po drugie, przeciwdziałamy uderzeniu na Białoruś przez Polskę, Litwę i Łotwę pod pozorem specjalnej operacji wojskowej. Tak jak mówiłem, nikt nie będzie strzelał Rosjanom w plecy z terytorium Białorusi. To nasz udział - oświadczył.

Więcej na ten temat w artykule:

Alaksandar Łukaszenka i Władimir Putin - zdjęcie archiwalneŁukaszenka potwierdza udział Białrosu w "specjalnej operacji" w Ukrainie

Dyktator straszy Polską, która "jest najbardziej aktywna"

Stwierdził, że przywódcom sąsiednich krajów "od ćwierć wieku przeszkadza polityka, jaką prowadzi", dlatego też - jak twierdzi - "NATO trzyma w Europie 35 tys. żołnierzy". Większość z nich ma być "tuż obok" Białorusi.

- Na naszym południowym kierunku powstaje nowa dywizja zmechanizowana, a na północy i wschodzie kraju tworzone są brygady osobowe obrony terytorialnej Polski. Geografia zakupów broni jest coraz większa. Do USA i Niemiec, od których Polska kupowała broń, doszła Korea Południowa. Zamiast wspierać swoją ludność w czasie skomplikowanej sytuacji społeczno-gospodarczej, rząd Polski zamierza zwiększyć wydatki na wojsko - powiedział.

Łukaszenka stwierdził także, że Litwa i Łotwa starają się dotrzymać kroku w wyścigu zbrojeń, ale nie mają wystarczających zasobów i dlatego proszą o zwiększenie obecności wojsk NATO.

- Rozpoczęto budowę nowych obozów wojskowych w celu stałego zakwaterowania wojsk, w tym w bezpośrednim sąsiedztwie naszej granicy - w odległości 20 km. Oprócz tego Litwa zadeklarowała chęć zakupu amerykańskich systemów rakietowych wielokrotnego odpalania HIMARS. Chyba nie muszę tłumaczyć wojskowym, dlaczego ich potrzebują - dodał.

Alaksandr Łukaszenka (zdjęcie ilustracyjne)Białoruś. Łukaszenka szykuje kraj na stan wojenny. "Jesteśmy z Rosją"

Więcej o: