Dramatyczna sytuacja ukraińskich uchodźców w Rosji. Czekają na granicy po kilka dni. "Katastrofa", "piekło"

Na granicy rosyjsko-łotewskiej utworzyły się ogromne kolejki - relacjonują media. Setki ukraińskich uchodźców czekają po kilka dni pod gołym niebem. Niektórzy z nich usiłują uciec przez Rosję z okupowanych ukraińskich terytoriów. Brakuje jedzenia, wody i ciepłych ubrań. Podobnie wygląda sytuacja na granicy Rosji z Estonią.

Dramatyczną sytuację na granicy rosyjsko-łotewskiej opisał między innymi portal delfi.lv. Jak informują dziennikarze, obywatele Rosji lub Unii Europejskiej, którzy chcą dotrzeć na Łotwę, są odprawiani przez pograniczników stosunkowo szybko. Inaczej jest w przypadku ukraińskich uchodźców, którzy uciekają z okupowanych terytoriów. Dla nich utworzono oddzielną kolejkę - mają w niej przebywać setki osób. Ludzie po kilka dni śpią pod gołym niebem, na kartonach lub paletach.

Zobacz wideo Kosiński: Żeby zakupić węgiel przez spółki samorządowe, trzeba rozpisać przetarg

Wolontariusze: Na granicy rosyjsko-łotewskiej zginęły dwie osoby

Portal przytacza relację wolontariuszy z organizacji Rubikus, która pomaga Ukraińcom wydostać się z Rosji. Według nich zmarły dwie oczekujące w kolejce osoby. Jedną z nich ma być 80-letnia kobieta. 

- Na granicy jest piekło, ludzie są w tym piekle - powiedziała dziennikarzom Swietłana Wodołazskaja z grupy Rubikus. - Przez rosyjskie punkty kontrolne pozwala się przejść jedynie kilku osobom dziennie. Sytuację na przejściu granicznym w Buraczkach wolontariuszka nazywa "katastrofą humanitarną".

Gen. Ben Hodges - zdjęcie archiwalneGen.Hodges: Ukraina osiągnęła taką dynamikę, która jest już nieodwracalna

- Nic tu nie ma, żadnej pomocy, tylko namiot pokryty polietylenem. W środku jest moja mama i jeszcze jedna kobieta, znajduje się tam mata, na której można spać - opowiada portalowi Alina. Kobieta jest na Łotwie i czeka na swoją matkę, która jedzie do niej z terenu samozwańczej "republiki ługańskiej".

Kobieta później relacjonowała dziennikarzom, że sytuacja zmieniła się na lepsze dzięki wolontariuszom, którzy rozłożyli namioty i zaczęli rozdawać gorące napoje i herbatniki. 

Podobnie wygląda sytuacja na granicy z Estonią. Diana, która wybrała ten kierunek, przyjechała na miejsce 29 września. Granicę udało jej się przekroczyć w nocy z 1 na 2 października. - Ludzie rozkładali kartony, żeby nocą na nich spać. W kolejce były osoby starsze, niepełnosprawne, kobiety w ciąży i noworodki - opowiadała. 

Protest w IranieIran. Uczennice zdjęły nakrycia głowy. Przejmujące nagrania z protestów

Estonia. W kolejce do przejścia granicznego ma przebywać 1000 osób

O sytuacji na granicy pisze też Meduza. Niezależny rosyjski portal podaje, że kolejki zaczęły się tworzyć w drugiej połowie września, a pod koniec miesiąca osiągnęła szczyt. Dziennikarze przytaczają relacje z mediów społecznościowych, z których wynika, że w kolejkach czeka się od 3 do 7 dni, a na przejściu Szumiłkino mogło przebywać nawet 1000 osób. 

Nagranie pokazujące kolejki na granicy z Estonią opublikowała telewizja Dożd. "Na przejściach granicznych obwodu pskowskiego utworzyły się ogromne kolejki osób wyjeżdżających do Estonii" - czytamy w podpisie. Stacja również podaje, że ludzie czekają na przejściach po kilka dni, bez ciepłego jedzenia, wody czy ciepłej odzieży. 

Więcej o: