Ukraina przygotowała program dla Rosjan, którzy chcą się poddać. Zgłosiło się już ponad 2 tys. osób

Ukraińcy przygotowali specjalny program "Chcę żyć", by ułatwić rosyjskim poborowym poddanie się. Okazuje się, że cieszy się on popularnością zarówno wśród rosyjskich żołnierzy, którzy masowo dzwonią pod podane numery telefonu, jak i ich rodzin.

Przedstawiciel Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy Andrij Jusow opowiedział wczoraj (3 października) na kanale FREEDOM TV o projekcie "Chcę żyć". Zakłada on możliwość szybkiego poddania się przez rosyjskich żołnierzy. 

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Ukraina uruchomiła program "Chcę żyć". Rosjanie masowo się poddają

"Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow obiecał właściwą postawę Sił Zbrojnych Ukrainy wobec rosyjskich okupantów, w tym nowo zmobilizowanych, którzy zdecydują się poddać" - czytamy na kanale "Chcę żyć" na Telegramie. Jak wyjaśnił, osoby, które chcą się poddać, powinny wystawić białą flagę, zostawić broń i podnieść ręce do góry. Po przeszukaniu i przesłuchaniu otrzymają status jeńców wojennych.

Ukraińcy zapewniają także, że zgodnie z normami Konwencji Genewskiej, jeńcy wojenni mają zapewnione trzy posiłki dziennie, opiekę medyczną oraz możliwość kontaktu z bliskimi.

Więcej aktualnych wiadomości dotyczących wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Alaksandr Łukaszenka i Władimir PutinRosjanie przejmą białoruskie wojsko? Podolak: Mogą zorganizować tam bunt

Mobilizacja w Rosji. "Szeregi są uzupełniane mieszkańcami wsi, małych miasteczek i przedstawicielami ludów tubylczych"

Osoby, które znajdują się już w Ukrainie i chcą się poddać, mogą zatelefonować pod jeden z podanych numerów telefonów lub skorzystać z chatbota kanału "Chcę żyć". Jusow przekazał we wtorek (4 października), że program przyniósł w ostatnich kilku tygodniach ponad dwa tysiące rezygnacji okupantów ze służby. Witalij Matijenko przekazał natomiast pod koniec września (co przytacza kanał programu), że dzwonią zarówno sami żołnierze rosyjskiej armii, jak i ich krewni, którzy chcą, by ich synowie czy mężowie pozostali przy życiu. 

"Szeregi zmobilizowanych są nadal uzupełniane mieszkańcami wsi, małych miasteczek i przedstawicielami ludów tubylczych. Putin boi się dotknąć Moskwy i Petersburga, słusznie obawiając się, że może to doprowadzić do powstania frontu wewnętrznego. Tysiące Rosjan nadal umiera za bogatych mieszkańców wewnętrznej obwodnicy Moskwy" - czytamy w innym wpisie na kanale "Chcę żyć". 

Wołodymyr ZełenskiZełenski: Wśród zabitych są ci, których zmobilizowano tydzień temu

Więcej o: