Wiceszef MSZ o możliwości użycia przez Rosję broni atomowej: Nie notujemy takich ruchów

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz przekazał w Polskim Radiu, że MSZ nie notuje żadnych sygnałów sugerujących, iż Rosja może w najbliższym czasie użyć broni atomowej. Wiceminister mówił także o wezwaniu ambasadora Rosji do MSZ. Jak mówił, dyplomacie przedstawiono polskie stanowisko ws. anektowanych terytoriów Ukrainy.

Gość "Sygnałów dnia" Programu 1. Polskiego Radia podkreślił jednocześnie, że zawsze należy być czujnym, ponieważ Rosja jest mocarstwem nuklearnym, a na Kremlu urzędują osoby nieprzestrzegające norm prawa międzynarodowego. - Na tym etapie nie notujemy jednak takich ruchów po stronie rosyjskiej, które by wzbudzały w nas jakąś gigantyczną obawę przed realizacją takiego scenariusza w perspektywie dni - mówił Marcin Przydacz.

Zobacz wideo 14. emerytura zostanie na stałe? Pytamy wiceministra finansów

Wiceszef MSZ dodał, że dzisiaj trzeba przesyłać jasne sygnały do Moskwy, głównie ze strony mocarstw atomowych, iż cena, jaką zapłaci za ewentualne użycie broni atomowej, będzie ogromna. Jego zdaniem zapobiegnie to sytuacji z lutego, kiedy Władimir Putin zaatakował Ukrainę, bo uważał, że Zachód nie zareaguje.

"Nie można wykluczyć działań dywersyjnych na naszej wspólnej infrastrukturze"

Przydacz odnosił się też do wezwania w poniedziałek ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa do MSZ. Jak relacjonował, przekazał dyplomacie zdecydowane stanowisko w sprawie nielegalnej aneksji terytoriów Ukrainy. Podkreślił, że  identyczne stanowiska przekazały ambasadorom Rosji inne państwa Unii Europejskiej.

Prezydent Rosji Władimir Putin, po prawej, i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un podają sobie ręce podczas spotkania we Władywostoku w Rosji, 25 kwietnia 2019 r.Korea Północna popiera nielegalną aneksję ukraińskich ziem

Wiceszef MSZ wyjaśnił, że polskie stanowisko dotyczyły zarówno wszystkich anektowanych terytoriów, jak i organizacji pseudoreferendów na tych obszarach. - Nie uznajemy wyniku żadnych referendów, które tak naprawdę się nie odbyły, bo nie mają podstawy prawnej. Dodatkowo nie uznajemy żadnych prób siłowej aneksji terytoriów innego państwa - oświadczył wiceminister. - Ambasador Andriejew usłyszał ode mnie, że obwód doniecki, ługański, chersoński i zaporoski oraz Krym to jest terytorium Ukrainy - dodał. 

Odnosząc się do ataków na gazociągi Nord Stream Przydacz ocenił, że także Baltic Pipe może być zagrożony. - Nie można wykluczyć, że będą prowadzone jakieś działania zaczepne i dywersyjne na naszej wspólnej infrastrukturze - polskiej, szwedzkiej, duńskiej, czy norweskiej. Rosjanie mogą chcieć destabilizować Unię Europejską, a mają niestety swobodny dostęp - mówił. Dodał, że dlatego potrzebna jest obecność w naszym regionie wojsk NATO i innych sojuszników oraz uważne przyglądanie się działaniom Rosji na Bałtyku.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr ZełenskiWołodymyr Zełenski reaguje na "plan pokojowy" Elona Muska

Więcej o: