"Jak stado baranów nas zagnali". Fiasko mobilizacji na wschodzie Rosji. Połowa rekrutów odesłana do domu

Połowa nowo zmobilizowanego personelu w Kraju Chabarowskim (leży na dalekim wschodzie, przy Morzu Ochockim) została odesłana do domu, ponieważ nie spełniała kryteriów. W związku z tym komisarz wojskowy obwodu został usunięty ze stanowiska - podaje Agencja Reutera. Rosyjskie media niezależne podkreślają, że ogłoszona przez Władimira Putina częściowa mobilizacja to chaos.
Zobacz wideo Zełenski zwrócił się do Rosjan: Trzymajcie się z dala od naszej ziemi, naszej duszy i naszej kultury.

Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację 21 września. - W ciągu 10 dni kilka tysięcy naszych rodaków otrzymało wezwanie i przybyło do wojskowych urzędów rejestracji i rekrutacji - powiedział Michaił Diegtiariow, gubernator regionu chabarowskiego na Dalekim Wschodzie Rosji.

- Około połowa z nich została odesłana do domu, ponieważ nie kwalifikowała się do służby wojskowej - podkreślił. Jak dodał, w związku z tymi błędami stanowisko stracił komisarz wojskowy Jurij Łajko. Michaił Diegtiariow zapowiedział jednocześnie, że usunięcie komisarza nie wpłynie na plan mobilizacji ustalony przez Władimira Putina.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Ramzan KadyrowKadyrow wściekły na rosyjskich generałów po stracie Łymanu. "Beztalencie"

Mobilizacyjny chaos w Rosji

Ogłoszona przez Władimira Putina częściowa mobilizacja to chaos - informują rosyjskie media niezależne. Według niezależnego rosyjskiego portalu Ważne Historie (Ważnyje Istorii - rok temu portal został wpisany przez reżim na listę "agentów", podobny los spotkał naczelnego portalu Romana Szlejnowa) wcieleni do armii Rosjanie nie są przeszkoleni, nie mają podstawowego wyposażenia, a część z nich nie jest zdolna do służby wojskowej. W ciągu niespełna dwóch tygodni z Rosji za granicę uciekło przed mobilizacją kilkaset tysięcy mężczyzn.

Serwis opublikował materiał wideo, w którym wcieleni do armii mężczyźni opowiadają, że wpisano ich na listę zmobilizowanych, a potem pozostawiono samym sobie. - Nawet namiotu z ogrzewaniem nam nie dali. Wywieźli nas w pole, autobus odjechał i nikomu nie jesteśmy potrzebni. Jak stado baranów nas zagnali. Sami się powoli mobilizujemy - tłumaczy mężczyzna, którego wypowiedź wraz z nagraniem z telefonu opublikowały Ważne Historie.

Marcin PrzydaczAmbasador Rosji wezwany do MSZ. "Nie jest to tylko działanie Polski"

Więcej o: