Kocioł pod Łymaniem się zamyka. Ukraińcy zdobywają teren, który Putin chce anektować

Ukraińskie wojsko jest bliskie poważnego sukcesu w Donbasie. Zamyka albo zamknęło w okrążeniu znaczne rosyjskie siły broniące się w rejonie miejscowości Łymań. To będzie jedna z większych porażek armii Władimira Putina i to jeszcze w czasie, kiedy teoretycznie włączy on Łymań do Rosji.

Sytuacja w rejonie tej leżącej w obwodzie Donieckim miejscowości stała się dla Rosjan trudna już tydzień temu. Teraz robi się beznadziejna. Wydarzenia zmierzają ku poważnej porażce armii Putina i być może wzięcia do niewoli znacznej liczby Rosjan. Będzie to porażka tym poważniejsza, że nastąpi w momencie, kiedy Kreml planuje triumfalnie anektować cztery okręgi Ukrainy po bezprawnych referendach.

Rosjanie w potrzasku

Łymań znajduje się na północy obwodu Donieckiego. Rosjanie zajęli go jeszcze w maju, w początkowej fazie swojej ofensywy w Donbasie. Ukraińcy wycofali się z niego na południe, przez rzekę Doniec, na której potem przez miesiące stał front. Ukraińskie wojsko przeszło do ofensywy w tym rejonie po oszałamiającym sukcesie ofensywy w obwodzie Charkowskim na początku września. Presja na Rosjan narastała od połowy miesiąca. Ukraińcy nie zdecydowali się na zmasowane frontalne ataki na dobrze umocniony Łymań, który na dodatek leży na skraju trudnego dla ciężkich pojazdów podmokłego i zalesionego terenu nad Dońcem. W zamian zaczęli miejscowość okrążać. Widać to po niebieskich strzałkach na poniższej mapie. Łymań jest w centrum, w środku niewielkiego czerwonego występu reprezentującego teren kontrolowany przez Rosjan.

Sytuacja w rejonie Łymania na 30 września rano. Widać, że jedyna droga ucieczki Rosjan z kotła biegnie płaskim otwartym terenem, który Ukraińcy mogą łatwo ostrzeliwaćSytuacja w rejonie Łymania na 30 września rano. Widać, że jedyna droga ucieczki Rosjan z kotła biegnie płaskim otwartym terenem, który Ukraińcy mogą łatwo ostrzeliwać Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Nawet według rosyjskich źródeł cały ten występ jest już faktycznie odcięty od reszty terenów kontrolowanych przez rosyjskie wojsko dalej na wschód. Ukraińcy mają mieć w zasięgu wzroku i strzału jedyną drogę ucieczki przez miejscowość Zariczne. Rosjanie pozostający na terenach w okolicy Łymania mieli wycofać się do miasta, aby tam bronić się do ostatka. Ewentualnie spróbować jakoś uciec na wschód. Mają tam się znajdować resztki 144. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych, oddziały rezerwy BARS i milicji ługańskiej. Nawet kilka tysięcy ludzi. Najpewniej do końca weekendu dowiemy się, jak im się powiedzie. Wycofanie się po drodze pod ostrzałem, wiodącej przez otwarty i płaski teren, musi oznaczać ciężkie straty. O ile w ogóle będzie możliwe.

Nagranie z ukraińskiego drona mające przedstawiać próbę ucieczki grupy Rosjan z rejonu Łymania na wschód.

Wyglądająca coraz pewniej zagłada rosyjskiego zgrupowania broniącego Łymania może być początkiem kolejnego dużego rosyjskiego odwrotu na wschód. Jednocześnie do okrążania tej miejscowości, Ukraińcy systematycznie idą na północ od niej, zajmując tereny pomiędzy rzekami Oskił i Żerebiec. 70 kilometrów dalej na północ toczą się też walki w rejonie miasta Kupiańsk, które Ukraińcy częściowo zajęli w trakcie ofensywy na początku miesiąca. Teraz stopniowo zajmują kolejne miejscowości w okolicy. Dalsze sukcesy Ukraińców na tym kierunku będą oznaczać ich powrót do obwodu Ługańskiego, obecnie niemal w całości kontrolowanego przez Rosjan. Będzie to istotny cios w propagandowe deklaracje Kremla o "wyzwalaniu" Donbasu. Jest pewne, że w najbliższym czasie to ten obszar stanie się tym skupiającym największą uwagę.

Sytuacja na granicy obwodów Charkowskiego i Ługańskiego. Ukraińcy przez rejon Łymania wchodzą za rzekę Oskił, na której obecnie jest front. Rosjanie mogą się wycofać dalej na wschód. Wtedy kluczowa stanie się widoczna na samym prawym skraju mapy miejscowość SwatowoSytuacja na granicy obwodów Charkowskiego i Ługańskiego. Ukraińcy przez rejon Łymania wchodzą za rzekę Oskił, na której obecnie jest front. Rosjanie mogą się wycofać dalej na wschód. Wtedy kluczowa stanie się widoczna na samym prawym skraju mapy miejscowość Swatowo Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

W rejonie Chersonia tempo zwolniło

Walki toczą się też niezmiennie w innych rejonach Donbasu, głównie Bachmutu i Doniecka. W okolicy tej pierwszej miejscowości Rosjanie uparcie atakują ukraińskie umocnienia i za cenę poważnych strat systematycznie, choć powoli, posuwają się naprzód. To rejon odpowiedzialności najemniczej grupy Wagnera, która najwyraźniej wzięła sobie za punkt honoru odnieść w tym miejscu sukces. Niezależnie od strat i ogólnej sytuacji strategicznej rosyjskiego wojska. Nawet gdyby udało im się zająć Bachmut, co jest mało prawdopodobne w najbliższych tygodniach, a nawet miesiącach, to nie byłby to sukces decydujący o czymkolwiek. Nie widać szans na żadne okrążenie i rozbicie ukraińskich oddziałów broniących się w tym rejonie, co miałoby znaczenie. Nie widać też szans na jakieś przerwanie frontu. Dalej są kolejne ukraińskie pozycje umocnione, a Ukraińcy już od miesięcy godzą się oddawać kilometry terenu pod warunkiem, że Rosjanie się na nich wykrwawią bardziej niż oni. Grupa Wagnera na dłuższą metę uparcie gra do ukraińskiej bramki. Kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ w rejonie Łymania rosyjski front się sypie, a oni z uporem godnym lepszej sprawy szturmują dobrze umocnionych Ukraińców.

Sytuacja w rejonie Bachmutu. Stan na 29 wrześniaSytuacja w rejonie Bachmutu. Stan na 29 września Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Podobnie Rosjanie i podlegające im donieckie bojówki czynią w rejonie Doniecka. Systematycznie atakują na kilku kierunkach silnie umocnione ukraińskie pozycje, które były budowane od pierwszej odsłony konfliktu w latach 2014-15. Od początku sierpnia nie mają zauważalnych sukcesów. Ukraińcy w ostatnich tygodniach też próbowali przeprowadzić kilka niewielkich ataków w tym rejonie, oraz dalej na południe na styku obwodu Donieckiego i Zaporoskiego. Jednak również bez powodzenia. Pojawiły się za to zdjęcia i nagrania ukraińskich strat. Choćby jednego zdobytego czołgu T-72 (prawdopodobnie kiedyś polskiego) i kilku transporterów opancerzonych z zachodnich dostaw.

Walki w obwodzie Chersońskim osłabły. Wygląda na to, że Ukraińcy zaprzestali prób silniejszych ataków na pozycje rosyjskie. Najwyraźniej po prawie dwóch miesiącach walk wyczerpali swoje dostępne siły i nie chcą narażać ich na większe straty. Pomimo poważnych problemów z zaopatrzeniem Rosjanie trwają na swoich pozycjach. Dostawy przez Dniepr jakoś idą za pośrednictwem barek, śmigłowców i być może już prowizorycznie odbudowanej przeprawy przez zaporę Kachowka. Nie widać perspektyw nagłego załamania się rosyjskiej obrony w obwodzie Chersońskim i jego rychłego wyzwolenia.

Sytuacja w rejonie Chersonia już od kilku tygodni istotnie się nie zmienia. Stan na 29 wrześniaSytuacja w rejonie Chersonia już od kilku tygodni istotnie się nie zmienia. Stan na 29 września Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Kwestią dyskusyjną pozostanie, czy Ukraińcy od początku chcieli po prostu zwabić tam jak najwięcej Rosjan i związać ich walką w trudnym dla nich miejscu, czy mieli jednak nadzieję na wymierny sukces i rozbicie rosyjskiego zgrupowania na zachodnim brzegu Dniepru. Za tym pierwszym przemawiałaby względna szczupłość sił zaangażowanych do ofensywy i wyprowadzenie później silniejszych uderzeń w rejonie Charkowa. Jest jednak też możliwe, że Ukraińcy przecenili wpływ swoich ataków na mosty i przeprawy przez Dniepr, oraz ogólnie na rosyjskie zaplecze w tym rejonie.

Aneksja bez kontroli terenu

Ugrzęźnięcie ukraińskiej ofensywy w rejonie Chersonia nie zmienia faktu, że Rosjanie generalnie utracili inicjatywę w wojnie. Teraz to Ukraińcy atakują, wyzwalają i decydują, gdzie jest położony główny nacisk. Rosjanie muszą reagować, czekać i się bronić. Ma to szczególny wymiar w sytuacji, kiedy Kreml na podstawie nielegalnych i zupełnie niewiarygodnych referendów chce włączać cztery obwody Ukrainy do Rosji. Obwód Ługański Rosjanie kontrolują niemal w całości, choć za sprawą sukcesów w rejonie Łymania Ukraińcy zaraz to zmienią. Obwód Chersoński też niemal w całości, ale pozycja rosyjskich wojsk jest tam krucha. Obwód Zaporoski w około 60 procentach i nic nie zapowiada tego, aby miało być to więcej. Obwód Doniecki w około połowie, i tu też nic nie zapowiada istotnej zmiany tego stanu rzeczy.

Zestrzelenie ukraińskiego bombowca Su-24 w rejonie Chersonia

Słabość Rosjan to efekt głównie szczupłość ich sił. Po ciężkich stratach w pierwszych miesiącach wojny większość rosyjskich oddziałów jest mocno przetrzebiona. Ukraińska strategia nieprzywiązywania większej wagi do samego terenu, ale przede wszystkim do zabijania jak największej liczby Rosjan, zdała egzamin. Zwłaszcza że Rosja nie była w stanie dotychczas skutecznie uzupełniać tych strat. Różne próby zachęcania pieniędzmi do służby zaowocowały niewielką liczbą ochotników.

Istotna część ukraińskiej frontowej logistyki to cywilne samochody terenowe dostarczane z całej Europy przez wolontariuszyWraca generał błoto. Rosjanie odczują to bardziej

Prowadzona teraz mobilizacja w dłuższym okresie może doprowadzić do uzupełnienia tych braków. Choć jakość tych uzupełnień będzie bardzo wątpliwa, a właściwie na pewno niska. Nowe oddziały formowane z mobilizowanych też będą miały niską jakość oraz potencjał. Czy tyle wystarczy do zatrzymania Ukraińców, czas pokaże. Na razie nie sposób wyrokować. Na pewno setki tysięcy zmobilizowanych pomogą Putinowi przedłużyć wojnę, ale zapłacą za to poważnymi stratami.

Poważną niewiadomą pozostają groźby użycia broni jądrowej. Czy Kreml podchodzi do nich poważnie, będziemy mieli niestety okazję przekonać się niedługo. Dzisiaj Putin ma dokonać aneksji obwodów między innym Donieckiego i Ługańskiego, a to na ich styku toczą się walki o Łymań, które w sumie już w sposób nieunikniony skończą się porażką Rosjan i utratą znacznego terenu. Ryzyko szybkiego zareagowania atakiem jądrowym jest raczej nikłe. Nie można jednak z całą pewnością wykluczyć, że zdesperowany Kreml kiedyś sięgnie po tą opcję. Nie zanosi się bowiem na to, aby ukraińskie wojsko chciało się zatrzymać.

Zobacz wideo
Więcej o: