Mobilizacja po rosyjsku. Dowódca do rekrutów: Sam jestem półślepy i mam przepuklinę

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym do świeżo zmobilizowanych żołnierzy przemawia jeden z dowódców pułku, który wkrótce trafi na wojnę. - Tak jak wy, przyjechałem tu trzy dni temu. Zostałem zabrany z urlopu i wyznaczony na dowódcę pułku, którego nie sformowałem, widzę go po raz pierwszy. Pracuję z wami od podstaw. Nawet nie wiem, czy pojadę z wami na Ukrainę - mówi wojskowy.

Władimir Putin 21 września ogłosił częściową mobilizację wojskową. W podpisanym przez prezydenta Rosji dekrecie napisane jest, że służbie wojskowej podlegają obywatele, którzy są w rezerwie. Nowaja Gazieta Europa przekazała, że w jednym z punktów, który został utajniony w piśmie ministerstwa obrony, kryje się informacja, że zmobilizowanych ma zostać nawet milion osób. Tym informacjom zaprzeczył rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Szef rosyjskiego resortu obrony Siergiej Szojgu mówił wcześniej, że władze zrekrutują 300 tys. osób, jednak w mediach pojawiają się relacje, że mobilizacja prowadzona jest na ogromną skalę, a przy tym bardzo chaotycznie (wzywane do stawienia się w punkcie werbunkowym są na przykład osoby, które już nie żyją).

Trwa mobilizacja wojskowa w Rosji. Oddziały rekrutów trafiają na front

W opublikowanym dekrecie Kreml przekazał, że zanim rekruci trafią na front, przejdą specjalne szkolenie. Jak podał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, już tydzień po ogłoszeniu mobilizacji na tereny okupowane przybywają oddziały złożone ze zmobilizowanych. Według doniesień strony ukraińskiej nie wszyscy rekruci, którzy trafili na front, mieli szansę odbyć jakiekolwiek szkolenia.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Rosjanie dostają przydziały do oddziałów 1. pułku pancernego 2. dywizji zmotoryzowanej 1. armii pancernej sił zbrojnych Rosji, które wyjeżdżają do strefy działań wojennych.

Jak czytamy w raporcie, władze rosyjskie działają też na rzecz tzw. samomobilizacji, czyli ochotniczego zaciągu na wojnę. W rezultacie do oddziałów walczących w Ukrainie "przybywają ludzie skazani za przestępstwa kryminalne".

Rosjanie trafiają na front. Dowódca do rekrutów: Mam przepuklinę i jestem ślepy

W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania, z których wyłania się niezbyt optymistyczny dla nowych rekrutów obraz drugiej armii świata. Na jednym z nich słychać jednego z rosyjskich dowódców pułku, który przemawia do świeżo zmobilizowanych żołnierzy.

- Nic nie wiem o rotacji. Tak jak wy, przyjechałem tu trzy dni temu. Zostałem zabrany z urlopu i wyznaczony na dowódcę pułku, którego nie sformowałem, widzę go po raz pierwszy. Pracuję z wami od podstaw. Nawet nie wiem, czy pojadę z wami na Ukrainę, 50/50 - powiedział dowódca na filmie udostępnionym przez Dmitria Ilnickiego.-  Albo jadę z wami, albo was przekazuję. Nie wiem też, dokąd nas wyślą. Może pojadę z wami na Ukrainę, przekażę was tam i wrócę, nie wiem. Po was zostanie zrekrutowany kolejny pułk, właśnie tutaj. Będziecie tutaj do 30 października - mówił dalej wojskowy.

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Następnie wojskowy przekazał, że nie ma pojęcia, gdzie ostatecznie zostaną wysłane dowodzone przez niego jednostki.

- 30-go odbędzie się podsumowanie, zostanie ogłoszone, że pułk jest gotowy i ruszyliśmy. A kiedy jedziemy, 30, 1 lub 2 - nie wiem. Ja też nie wiem, dokąd pojedziemy. Nie wiem, co nam dostarczą. W przypadku wszystkich innych pytań dotyczących medycyny zostanie podjęta decyzja, kto nadaje się do służby. Jeśli są tacy, którzy mają przepukliny kręgosłupa lub implanty czaszki, lekarz powiedział mi, że jest to kategoria "W", czyli takie osoby są powoływane do wojska podczas mobilizacji. Więc nie mówcie mi, że nie możecie. Ja też nie mogę - mówił.

Wojskowy przekazał, że jemu samemu na udział w walkach nie pozwala stan zdrowia - Mam też przepuklinę kręgosłupa, problemy z kolanem, jestem półślepy, żyję tylko na tabletkach i środkach przeciwbólowych - przekazał rekrutom dowódca.

Więcej o: