Są wyniki pseudoreferendów we wschodniej Ukrainie. Rosjanie zmuszali do uczestnictwa w głosowaniu

Propagandowa agencja informacyjna poinformowała o pierwszych wynikach pseudoreferendów we wschodniej Ukrainie. Kijów informował, że w niektórych miastach głosowanie odbywało się pod obserwacją ludzi z bronią automatyczną.

RIA Novosti podaje pierwsze wyniki "referendów" w sprawie przyłączenia tzw. Donieckiej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (LPR), a także obwodu zaporoskiego i chersońskiego do Rosji. Z rzekomych danych wynika, że za dołączeniem DRL było 98,27 proc. wyborców, za wejściem LPR do Rosji - 97,83 proc., a wymienionych obwodów odpowiednio 98,19 i 97,63 proc.

Pseudoreferenda rozpoczęły się 23 września. Rosyjskie działania są nielegalne i nieuznawane przez społeczność międzynarodową. Mimo to, Rosjanie zmuszali miejscową ludność do uczestniczenia w inicjatywie, której wynik był już przesądzony. Serhij Hajdaj, szef administracji obwodowej lojalnej wobec Kijowa, przekazał, że w Starobielsku głosowanie odbywało się pod obserwacją ludzi z bronią automatyczną. Takie doniesienia płynęły również z innych okupowanych obwodów.

Zobacz wideo Zełenski do Rosjan: Chcecie więcej? Nie? Zatem protestujcie, walczcie, uciekajcie lub poddajcie się do ukraińskiej niewoli

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Część obwodu donieckiego, której Rosjanie nie okupują i na której nie prowadzą pseudoreferendum jest przez nich systematycznie ostrzeliwana - zaznacza szef administracji obwodu Pawło Kyryłenko. Jak dodaje, miejscowości na linii frontu znajdują się pod ciągłym ostrzałem. To przede wszystkim Awdijiwka, Marjinka, Krasnohoriwka, Wuhłedar i Bachmut. Szef ukraińskiej administracji obwodu donieckiego dodaje, że Rosjanie prowadzą też intensywny i systematyczny ostrzał miast oddalonych o 20 - 30 kilometrów od linii frontu - m.in. Kramatorska i Pokrowska.

Roger WatersWaters napisał list do Putina. "Jeśli chcesz przejąć całą Europę..."

PE: Europosłowie potępiają nielegalne referenda o przyłączeniu do Rosji i domagają się zaostrzenia sankcji

Europosłowie potępiają nielegalne referenda o przyłączeniu do Rosji organizowane na okupowanych terytoriach na wschodzie i południu Ukrainy. Deputowani we wspólnym oświadczeniu zażądali sankcji wobec Rosji. Podpisało się pod nim około 60 europosłów, z kilku grup politycznych, w tym dziesięcioro z Polski.

Pełne embargo na rosyjskie surowce energetyczne, nowe sankcje na w ramach wymiany handlowej, wykluczenie Rosji z G20 oraz innych międzynarodowych organizacji i sankcje na osoby odpowiedzialne za nielegalne referenda - to postulaty europosłów. Deputowani pokreślili, że wyniki referendów nie będą uznane, że są złamaniem międzynarodowego prawa i kolejną, nielegalną próbą podważenia suwerenności, niepodległości Ukrainy oraz jej terytorialnej integralności. "Te działania to desperacja Rosji w reakcji na słabe postępy militarne na Ukrainie, gdzie w ostatnich tygodniach została wyzwolona część terytoriów okupowanych przez Rosjan" - napisali europosłowie.

Więcej o: