"Kucharz Putina" przyznał się do założenia Grupy Wagnera. Wcześniej "chciał chronić" jej członków

Jewgienij Prigożyn, rosyjski biznesmen i jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina, po raz pierwszy przyznał się do założenia Grupy Wagnera - organizacji, która jest odpowiedzialna m.in. za zbrodnie w Buczy czy operacje zbrojne w Donbasie.

Jewgienij Prigożyn poinformował w komunikacie prasowym swojej firmy cateringowej Concord, że założył firmę najemniczą w 2014 roku, gdy Rosja rozpoczęła aneksję Krymu i wojnę w Donbasie - podaje Radio Swoboda.

Wcześniej rosyjski biznesmen zaprzeczał swoim powiązaniom z Grupą Wagnera. Niezależny portal Meduza przypomina, że Prigożyn pozywał osoby, które oskarżały go o założenie tej organizacji.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Prigożyn zaprzeczał swoim związkom z firmą najemniczą, by "chronić jej członków". Nazywany "kucharzem Putina" biznesmen pozwał m.in. redaktora naczelnego radia Echo Moskwy Aleksiejem Wieniediktowem oraz portal Meduza. Domagał się usunięcia wzmianek o nim z publikacji w internecie.

Kim jest Jewgienij Prigożyn

Jewgienij Prigożyn jest bliskim współpracownikiem Władimira Putina. Nazywany jest przez media "kucharzem Putina", gdyż dzięki swoim umiejętnościom kulinarnym oraz biznesowym wkradł się w łaski prezydenta Rosji. Zarobił fortunę na restauracjach i cateringu dla urzędników Kremla, oraz jego zagranicznych gości. Jest również właścicielem Holdingu Concord, który zarabia ogromne pieniądze na kontraktach rządowych, głównie z Ministerstwem Obrony.

Jego Agencja Badań Internetowych określana jest jako "trolle z Olgilno".

Grupa Wagnera jest prywatną, doskonale wyposażoną rosyjską firmą wojskową. Nieoficjalnie grupa działa jako "długie ramię" Kremla i jest wysyłana w miejsca konfliktów zbrojnych, w które teoretycznie Rosja się nie angażuje. Wagnerowcy brali udział w przynajmniej kilku rosyjskich operacjach zbrojnych, m.in. w aneksji Krymu czy operacjach w Donbasie. 

Zobacz wideo Putin ogłasza mobilizację. Komorowski: To przyznanie się do porażki. Operacja specjalna spaliła się na panewce
Więcej o: