Putin naciska na szybką mobilizację. Efekt? Chaos. "Dowódca ma raka i nie widzi na jedno oko"

Zauważalny jest wyraźny rozdźwięk między wytycznymi rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu a działalnością lokalnych komisarzy wojskowych. Werbowani są niezdolni do służby, co zauważyła również m.in. caryca propagandy i ulubienica dyktatora - Margarita Simonyan. Jak wyjaśnia amerykański ISW, powodem może być pośpiech Władimira Putina, który wprowadza chaos.

O rozpoczęciu częściowej mobilizacji w środę informował Władimir Putin. Siergiej Szojgu zapewniał, że powoływani mają być tylko mężczyźni z doświadczeniem wojskowym. - Powołanych zostanie 300 tysięcy rezerwistów - mówił minister obrony. Jednak - jak zauważył amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) - Kreml chce zmobilizować nie 300 tys., a 1,2 mln osób, co budzi wiele wątpliwości. "Ministerstwo Obrony ewidentnie nie ma pełnej kontroli nad mobilizacją, co rodzi pytania, którzy rosyjscy mężczyźni zostaną rzeczywiście zmobilizowani i na ile skuteczne będzie powstałe w ten sposób wojsko" - podkreślili analitycy w wydanym w sobotę (24 września) komunikacie.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Rosja. Nowy dowódca ma raka, nie dosłyszy i nie widzi na jedno oko

W mediach pojawia się coraz więcej doniesień na temat mobilizacji w wykonaniu Rosji. Na wojnę z Ukrainą w mieście Asbiest (położonym na Uralu w obwodzie swierdłowskim) został zwerbowany m.in. 59-letni chirurg Wiktor Djaczok, który nie widzi na jedno oko, ma problemy ze słuchem i ma raka skóry, o czym poinformowała jego córka. Mężczyzna był 22 września na dyżurze, a wieczorem wręczono mu wezwanie na komisję. 

W piątek (23 września) Djaczok został odwieziony na ćwiczenia wojskowe, gdzie mianowano go dowódcą plutonu, w którego skład wchodzi 19 osób. Za dwa tygodnie mają być wysłani na okupowane ukraińskie terytoria. Córka mężczyzny, dzwoniąc na infolinię, dowiedziała się, że jej ojciec nie powinien być zmobilizowany, "ale na tym się skończyło" - przekazała "Nowaja Gazieta. Jewropa".

Caryca propagandy Margarita Simonyan - redaktorka naczelna państwowego kanału informacyjnego Russia Today - uważa, że problem tkwi w komisjach wojskowych, które wysyłają wezwania do niewłaściwych ludzi.

Mobilizacja w Rosji (zdjęcie ilustracyjne)Rosja. Caryca propagandy krytykuje mobilizację. "Wkurzają ludzi"

Obwód kemerowski zmobilizował całą wieś

W Tiumieniewie (w obwodzie kemerowskim, w azjatyckiej części Rosji) zostało zmobilizowanych 59 mężczyzn, czyli wszystkich z tej miejscowości - informuje "Nowaja Gazieta". - Dzisiaj chodzili po podwórkach i wręczali wezwania - powiedział dziennikarzom jeden z mieszkańców, dodając, że w sąsiednich wsiach "jest prawie taka sama sytuacja".

Na antenie niezależnej rosyjskiej telewizji Dożd' (Deszcz) mieszkanka Nowosybirska, która ma krewnych w Tiumenewie, wyjaśniła, że wezwanie dotarło do wszystkich - do tych, którzy nie pełnili nigdy służby, wyrzuconych z wojska, ojca sześciorga dzieci - z wyjątkiem "starych ludzi". Według niej w wiosce żyje "nieco ponad sto osób".

"Zamieszanie, dezorganizacja i naruszanie zapewnień". Komisarze wojskowi pod presją

Jak przekazał w swoim raporcie ISW, komisarze wojskowi są pod presją, by prowadzić mobilizację tak szybko, jak tylko się da.

"Komisarze wojskowi generalnie zachowują się, jakby otrzymali rozkazy, by priorytetem było dostarczanie ludzi do ośrodków szkoleniowych, a nie przestrzeganie wytycznych" - czytamy. "Odpowiedzialność za częściową mobilizację wydaje się podzielona i skomplikowana, co być może wzmaga zamieszanie, dezorganizację i naruszanie zapewnień Szojgu o wyłączeniach z poboru" - podaje instytut. 

Według raportu amerykańskiego think tanku Kreml może niedługo zacząć werbować do wojska ukraińskich jeńców, by walczyli po stronie Rosji, co byłoby pogwałceniem konwencji genewskiej.

Zmiany personalne na wysokich stanowiskach

ISW zwraca również uwagę na inną kwestię. Trwają przetasowania personalne na wysokich stanowiskach, co sugeruje, że Putin w dalszym ciągu dostrzega systemowe problemy związane z działaniami jego wysokiej rangi podwładnych. Przykładem jest m.in. dymisja gen. Bułhakowa ze stanowiska wiceministra obrony. Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, funkcję objął gen. Michaił Mizincew, który miał wydać rozkaz zbombardowania szpitala porodowego i dziecięcego, teatru dramatycznego i domów mieszkańców cywilnych w Mariupolu.

Rosja. Protest przeciwko mobilizacji (zdjęcie ilustracyjne)Mobilizacja w Rosji. ISW: Rezerwy mogą nie zostać utworzone

Więcej o: