Zełenski do Rosjan po rosyjsku. "Mobilizacja do grobów"

- Nieprzypadkowo deklarowana przez Moskwę zbrodnicza mobilizacja została natychmiast nazwana "mobilizacją do grobów" przez samych obywateli Rosji. Dowódcy rosyjscy nie dbają o życie Rosjan - mówił w sobotę wieczorem prezydent Ukrainy. Wołodymyr Zełenski ocenił, że dowództwo okupantów chce tylko "wypełnić luki pozostawione przez zabitych, rannych, uciekinierów lub pojmanych żołnierzy rosyjskich".

Wołodymyr Zełenski w sobotę wieczorem opublikował na Facebooku wystąpienie. Jak podkreślił, jeszcze raz zwraca się do Rosjan po rosyjsku.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Putin ogłasza mobilizację. Komorowski: To przyznanie się do porażki. Operacja specjalna spaliła się na panewce
Waszego rządu nie obchodzi, kto zajmie te miejsca. Albo młodzi informatycy, którzy w ogóle nie służyli, albo emeryci, którzy służyli tylko w armii sowieckiej. Nadszedł dla ciebie kluczowy moment: właśnie teraz decyduje się, czy twoje życie się skończy, czy nie. Lepiej nie brać listu poborowego, niż umrzeć w obcym kraju jako zbrodniarz wojenny. Lepiej uciec od zbrodniczej mobilizacji niż zostać kaleką, a następnie ponosić odpowiedzialność przed sądem za udział w wojnie. Lepiej poddać się ukraińskiej niewoli niż dać się zabić uderzeniem naszej broni

- przestrzega Zełenski. Prezydent Ukrainy podkreślił bohaterstwo i męstwo jego ludzi, to, że dążą do niepodległości i sprawiedliwości, które zjednoczyły cały naród. - Nie mamy wątpliwości, że Ukraina zwycięży i że wszyscy najeźdźcy na naszym terytorium zostaną pokonani - stwierdził Zełenski.

Mobilizacja w Rosji. Protesty, bójki i zardzewiały sprzęt

21 września Władimir Putin ogłosił "częściową mobilizację". Liczba szacowanych rezerwistów to 300 tys. Jednak doniesienia z Rosji przypominają chaotyczną brankę wszystkich mężczyzn. Wielu próbuje uciec za granicę, w niektórych miastach ludzie protestują przeciwko dekretowi Kremla. 

W Omsku wybuchła bójka między powołanymi do wojska mężczyznami a lokalną policją wpychającą ich do autobusów. Poborowi wezwali policję, aby zginęła wraz z nimi w okopach.

Telewizja NEXTA publikuje z kolei nagranie sprzętu, jaki poborowi dostają po wcieleniu do rosyjskiej armii. Na front mają trafiać ze sprzętem zżeranym przez rdzę. "Niektóre części broni nie działają" - informuje NEXTA.

Rosja. Zaostrzono kary za dezercję 

W sobotę Władimir Putin podpisał ustawę zaostrzającą kary za dezercję. Zgodnie z nowym prawem, przyjętym przez rosyjski parlament w tym tygodniu, za dezercję w okresie mobilizacji lub wojny będzie grozić 10 lat więzienia. Za poddanie się z własnej woli przeciwnikowi grozić ma 15 lat więzienia. Jednocześnie kary nie ma się wymierzać, gdy taki żołnierz ucieknie z niewoli i wróci do swojej jednostki. 15 lat więzienia ma grozić też za grabieże w trakcie obowiązywania mobilizacji lub wojny.

Zaostrzenie kar ma pomóc rosyjskiemu dowództwu w poradzeniu sobie ze spodziewanymi problemami w dyscyplinowani żołnierzy w warunkach umasowienia wojska. Kreml po 6 miesiącach wojny zdecydował się na przeprowadzenie mobilizacji. Choć oficjalnie mówi się o 300 tysiącach powołań, to według informacji rosyjskich mediów liczba nowych żołnierzy może sięgnąć miliona. Dodatkowo mają oni być objęci bardzo krótkim szkoleniem. Zgodnie z relacjami już zmobilizowanych, zamieszczanymi w mediach społecznościowych, zapowiedziano im przed wysłaniem na front 2 tygodnie szkolenia na poligonie.

Pobór obejmuje głównie obszary peryferyjne, według rosyjskich mediów społecznościowych zaledwie kilka tysięcy powołań skierowano do Moskwy i Petersburga, za to nieproporcjonalnie więcej trafia na obszary biedne, etnicznie nierosyjskie. O fali powołań wśród mniejszości etnicznych informują m.in. Buriaci z Dalekiego Wschodu czy Tatarzy z okupowanego przez Rosję Krymu.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: