Zanim zmobilizowane masy trafią na front, Ukraina ma okienko. Stara się je wykorzystać w Donbasie

Ukraińskie wojsko powoli, ale konsekwentnie posuwa się naprzód w rejonie ważnego miasta Łymań na północy Donbasu. Sami Rosjanie zaczęli pisać o przełamaniu ich obrony. Na wielu innych odcinkach ich sytuacja nie wygląda dobrze. Jest ewidentne, czemu Kreml w końcu zdecydował się na mobilizację.

Rosjanom brakuje na froncie sił, co Ukraińcy wykorzystują, naciskając w wielu miejscach. Nawet takich, gdzie do niedawna to rosyjska armia próbowała nacierać. Na przestrzeni ostatniego tygodnia nie doszło do jakichś radykalnych zmian sytuacji, ale Ukraińcy wydają się bliscy poważnego sukcesu na północy Donbasu.

Próba pójścia za ciosem

Chodzi o walki w rejonie miasta Łymań, które Rosjanie zajęli jeszcze w czerwcu. Trwają jeszcze od okresu ukraińskiej ofensywy dalej na północ w obwodzie charkowskim. Wówczas Ukraińcy zaczęli badać rosyjski opór i przekraczać ustabilizowaną od lipca linię frontu na rzece Doniec. Być może mieli nadzieję na szybkie wyjście za plecy rosyjskich oddziałów w bezładzie cofających się pod naporem głównej ofensywy. Opór Rosjan był jednak za silny w relacji do zaangażowanych ukraińskich oddziałów i nie doszło do przełamania. Teren jest dogodny do obrony i Łymań wraz z okolicznymi wioskami stał się punktem oporu rosyjskich oddziałów.

Nagranie ostrzału amunicją zapalającą wsi Ozerne, wyzwolonej niedawno przez Ukraińców. Rejon Łymania.

Teraz pojawiają się doniesienia, głównie z rosyjskich źródeł, że Ukraińcy przebijają się przez obronę. Konkretniej po obu stronach Łymania. We wsi Drobyszewe miał zostać okrążony poddodział rezerwistów, z którymi utracono kontakt. Ukraińcy mieli pójść dalej i zagrażać okrążeniem samego Łymania. Ukraińskie czołówki mają naciskać rosyjskich obrońców miasta już z trzech stron. Ukraińcy oficjalnie potwierdzili wyzwolenie innej wioski dalej od miasta, Jaćkiwki. Finał walk o Łymań może nastąpić w ciągu kilku dni. Pytanie, czy Ukraińcy mają gotowe rezerwy, które będą w stanie puścić wybitym otworem i zacząć zajmować większe tereny obwodu ługańskiego położone za Łymaniem. I czy Rosjanie mają w rejonie jakieś rezerwy lub gotowe zapasowe linie obrony.

Sytuacja w Donbasie, stan na 21 września wieczorem. Do dzisiaj Ukraińcy posunęli się trochę naprzód w rejonie Łymania, który jest widoczny w górnej środkowej części mapySytuacja w Donbasie, stan na 21 września wieczorem. Do dzisiaj Ukraińcy posunęli się trochę naprzód w rejonie Łymania, który jest widoczny w górnej środkowej części mapy Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Jednocześnie trwają ograniczone walki dalej na północ, w rejonie miasta Kupiańsk, do którego Ukraińcy dotarli podczas swojej ostatniej ofensywy na początku września. Rosjanie tydzień temu trzymali jeszcze mniejszą część miejscowości na wschodnim brzegu rzeki Oskił. Ukraińcom udało się jednak ją zająć i odpierają obecnie rosyjskie próby kontrataków. Jest prawdopodobne, że ukraińskie wojsko ma zamiar wykorzystać sukces poprzedniej ofensywy i nie dać Rosjanom czasu na okrzepnięcie na granicy obwodów charkowskiego oraz ługańskiego. Oznaczałoby to dalszy atak na wschód, który mógłby doprowadzić do wyzwolenia istotnej części tego drugiego obwodu. Obecnie jest on niemal w całości okupowany, co ma istotne znaczenie polityczne dla Rosjan. Mogą twierdzić, że go "wyzwolili" i mogą w nim organizować wiarygodne referendum na temat przyłączenia do Rosji. Ukraińcy na pewno będą chcieli im to uniemożliwić.

Front w obwodzie Charkowskim generalnie ustabilizował się, poza niewielkimi zmianami w rejonie Kupiańska. Wskazuje go czerwona strzałka, symbolizująca próby rosyjskich kontratakówFront w obwodzie Charkowskim generalnie ustabilizował się, poza niewielkimi zmianami w rejonie Kupiańska. Wskazuje go czerwona strzałka, symbolizująca próby rosyjskich kontrataków Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Najemnicy z klapkami na oczach

Walki o mniejszym natężeniu toczą się też w dwóch innych już standardowych rejonach Donbasu. Po pierwsze rejon Bahmutu na wschodzie terenów kontrolowanych przez Ukraińców. Tamtejszy odcinek frontu stał się głównym obszarem odpowiedzialności grupy najemniczej Wagnera. Atakuje, używając między innymi ciężkiej broni, przekazanej przez rosyjskie wojsko. I notuje bardzo powolne, ale jednak postępy. Choć w dotychczasowym tempie przełamanie głównej ukraińskiej linii obrony, do której właśnie dociera, może zająć im miesiące.

Rosyjscy komentatorzy narzekają, że przez to skupienie się wagnerowców na jednym małym odcinku frontu, nie można ich użyć w innych miejscach, gdzie sytuacja jest trudna. Na przykład teraz kiedy w odległym o 60 kilometrów Łymaniu rosyjska obrona trzeszczy, to najemnicy żyjący w swoim świecie ciągle nacierają na Bachmut, choć przestało to już mieć sens z szerszej perspektywy. Nawet 40 kilometrów dalej Ukraińcy posuwają się powoli w kierunku Lisiczańska, który stracili pod koniec czerwca. Zajęli między innymi wieś Biłohoriwka.

Ukraińska ciężka armata samobieżna 2S7 PionRosja popełniła dwa kluczowe błędy. Przez nie wojna trwa

Niezależnie od wagnerowców Rosjanie, a głównie kontrolowana przez nich doniecka milicja, dalej próbują atakować w rejonie Awdijiewki. Natarcia są jednak bardzo anemiczne i od tygodni bez powodzenia. Strona rosyjska poniosła w ciągu ostatnich dwóch miesięcy poważne straty. Do tego stopnia, że teraz pojawiają się wpisy na prorosyjskich kanałach wyrażające obawę o to, czy Ukraińcy nie będą w stanie tutaj wyprowadzić ciosu i przebić się przez słabo obsadzone linie separatystów.

Stagnacja w Chersoniu

Poważne walki niezmiennie toczą się w rejonie Chersonia. Ukraińcy ciągle wywierają tam presję na Rosjan, ale bez większego powodzenia. Istotnych zdobyczy terytorialnych, potwierdzonych zdjęciami i nagraniami, na przestrzeni ostatniego tygodnia nie zanotowano. Choć nie brakuje doniesień o jakichś drobnych postępach. Pojawiły się natomiast zdjęcia poważnych ukraińskich strat w ciężkim sprzęcie (razem 7 transporterów opancerzonych i jeden czołg) po nieudanym ataku na wieś Prawdyne w pobliżu Chersonia.

Rosyjska obrona się generalnie trzyma, pomimo trudnej sytuacji zaopatrzeniowej z powodu ukraińskich ataków na przeprawy na Dnieprze. Rosjanom ma brakować wszystkiego, ale jakoś dają radę. Na tyłach starają się poprawić sytuację zaopatrzeniową. Trwa między innymi zasypywanie śluzy przy zaporze Kachowka, gdzie Ukraińcy jeszcze na przełomie lipca i sierpnia zniszczyli most. Teraz Rosjanie zwożą tam ogromne ilości żwiru i ziemi, tworząc drogę, której nie będzie się dało zniszczyć atakami rakietowymi. Do tego przez Dniepr intensywnie pływają promy, a nad rzeką latają śmigłowce transportowe.

Generalnie sytuacja jest niezmienna. Ukraińcy wydają się mieć w tym rejonie za mało sił, a Rosjanie za dużo, aby była możliwa jakaś szybka ukraińska ofensywa wiodąca do oswobodzenia obwodu chersońskiego. Trwa wzajemne wyniszczanie się. Trzeba poczekać i zobaczyć kto robi to skuteczniej. Generalnie sytuacja Rosjan w tym rejonie jest i będzie jednak trudna. Nic nie zmieni faktu, że mają za sobą Dniepr, a Ukraińcy mają środki do atakowania ich przepraw. Ich przyszłość zależy głównie od tego, jak duże siły do ataków rzuci wojsko Ukrainy.

Front w rejonie Chersonia jest generalnie stabilny, choć miejscami Ukraińcy mają niewielkie sukcesyFront w rejonie Chersonia jest generalnie stabilny, choć miejscami Ukraińcy mają niewielkie sukcesy Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Dalej na wschód na froncie w rejonie Zaporoża sytuacja pozostaje stabilna. Obie strony ograniczają się do ostrzałów i potyczek. Pomimo tego, że mają mieć tam istotne siły, to nie chcą ich angażować w cięższe walki. Na zapleczu Rosjan nieustannie trwają ataki ukraińskich sił specjalnych i partyzantów. Zwłaszcza na szlaki kolejowe w okolicy kluczowego węzła w Melitopolu.

Złota jesień i złoty czas dla Ukraińców

Wywołująca wielkie poruszenie rosyjska mobilizacja nie będzie miała wpływu na sytuację na froncie przez jeszcze kilka tygodni. Powoływani pod broń Rosjanie mają przynajmniej teoretycznie przechodzić dwutygodniowe wstępne przeszkolenie przed wysłaniem w rejon walk. Tak też wynika z pojawiających się w sieci nagrań, na których można usłyszeć, co mówią zmobilizowanym oficerowie. Takie szkolenie absolutnie nie uczyni z nich wartościowych żołnierzy. Będą jednak pomagali zapchać dziury ziejące w rosyjskich liniach.

Istotny wpływ na sytuację na froncie będzie miała na pewno zmieniająca się pogoda. Na razie w rejonie walk jest złota jesień z temperaturami około 10 stopni C w nocy i bez większych opadów. To znacznie ułatwia życie w prowizorycznych obozowiskach i okopach, a pojazdy nie zakopują się w błocie. W ciągu miesiąca ta sytuacja najpewniej drastycznie się zmieni. Walki staną się trudniejsze i bardziej kosztowne. Biorąc to i rozpoczęcie rosyjskiej mobilizacji, Ukraińcy w kilku najbliższych tygodniach będą mieli najlepsze warunki do przeprowadzania swoich ofensyw.

Zobacz wideo
Więcej o: