Kreml o anektowanych terenach Ukrainy: Próby odzyskania będą atakiem na Rosję

- Próby odebrania przez Ukrainę Donbasu, po jego przyłączeniu się do Rosji, będą traktowane jako ataki na Federację Rosyjską - zadeklarował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W piątek rano w czterech okupowanych przez Rosję ukraińskich obwodach rozpoczęły się pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji.

Kijów podkreśla, że zorganizowane i popierano przez Moskwę głosowania zamykają drogę do dyplomatycznych rozwiązań. Słowa rzecznika Władimira Putina wydają się to potwierdzać. 

Konstytucja Federacji Rosyjskiej zacznie obowiązywać na tych terytoriach natychmiast. Jeśli w referendach zapadnie decyzja o przystąpieniu terytoriów Donbasu do Rosji, proces akcesyjny odbędzie się dość szybko i w pełnej zgodności z rosyjskim ustawodawstwem

- stwierdził Pieskow cytowany przez agencję Interfax.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Zełenski do Rosjan: Chcecie więcej? Nie? Zatem protestujcie, walczcie, uciekajcie lub poddajcie się do ukraińskiej niewoli

Pieskow: Próby odebrania Donbasu będą traktowane jako ataki na Rosję

Pseudoreferenda trwają o w obwodach: donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim. To inicjatywa okupacyjnych władz w tych regionach, wspierana przez Moskwę. W środę Władimir Putin zapewnił w orędziu do narodu, że Rosja zadba o prawidłowy przebieg głosowań, które zakończą się 27 września. Ukraina i zdecydowana większość społeczności międzynarodowej zapowiedziały, że nie uznają legalności takich działań na terenach Ukrainy.

Decyzja Dumy Państwowej i samego prezydenta będą tu konieczne. Niezbędne będzie podpisanie dokumentów i dopełnienie procedur. Wszystko będzie prowadzone w ścisłej zgodności z obowiązującym ustawodawstwem

- powiedział Pieskow, odpowiadając na pytanie, jakie dalsze kroki zostaną podjęte w przypadku zwycięstwa w pseudoreferendach zwolenników zjednoczenia z Rosją. Rzecznik dodał, że Kreml ma poczucie, że zapewnione "bezpieczeństwo głosowania". Wcześniej informowano, że obywatele, którzy opuścili wymienione terytoria, będą mogli głosować na terytorium Rosji. Zapewnia to rosyjska Centralna Komisja Wyborcza. 

Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił zapowiedź referendów, jako eskalację sytuacji. "Rosja sama grzebie możliwość rozmów" - dodał ukraiński prezydent. W 2014 roku po pseudoferendum na Krymie Rosja zajęła półwysep i do dziś go okupuje, choć nie uznaje tego znakomita większość społeczności międzynarodowej.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: