Rosjanie panikują - mobilizacja obejmuje chorych, a nawet... zmarłych. "Ludzie pytają, co robić"

Pobór rezerwistów do rosyjskiej armii, który według słów Władimira Putina miał być "częściowy", przypomina powszechną wywózkę mężczyzn. Niezależna media podają, że mobilizacja jest masowa i chaotyczna. Wezwania dostają nawet nieżyjący już obywatele. Poborowym odcina się możliwość kontaktu ze światem zewnętrznym.

Kanał Możem Objasnit na Telegramie podaje przykład mobilizacji w Buriacji przy granicy z Mongolią. - Wezwania są przynoszone do studentów, osób niepełnosprawnych i tych, którzy nigdy nie byli związani z wojskiem. W ciągu dwóch dni otrzymaliśmy już kilka tysięcy powołań. Jest ich już chyba ponad trzy tysiące, przestaliśmy liczyć, bo to niemożliwe. Ludzie piszą dosłownie co minutę - mówią przedstawiciele Fundacji Wolna Buriacja.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Rosyjska policja zatrzymuje protestujących w Jekaterynburgu na wiecu przeciwko częściowej mobilizacji

Masowa mobilizacja w Rosji. Powołania dostają nieżyjący obywatele

Zgodnie z informacjami kanału, wezwania dostają wszyscy bez wyjątku. "W szkole odwoływane są zajęcia, organizowane są łapanki, pojawiają się doniesienia, że mężczyźni wyciągani są z własnych łóżek" - czytamy. Według Fundacji, na front wzywani są także zmarli. Rozmówca niezależnych mediów potwierdził, że wojskowe biuro rekrutacyjne chciało zmobilizować brata przyjaciela, który zmarł kilka lat temu. 

Przedstawiciele Fundacji podkreślają, że wielu Rosjan próbuje wyjechać do Mongolii.

Dostajemy wiele pytań o to, co robić. Istnieją setki doniesień o chęci emigracji do Mongolii. Ludzie pytają, 'jaka jest sytuacja na granicy? Gdzie znaleźć innych podróżnych? Jak znaleźć pracę w Mongolii?'

- mówi Alexandra Garmazhapova z Fundacji Wolna Buriacja, która podkreśla, że wezwania wysyłane są do osób od lat już nieżyjących. W miasteczku Ocha na Sachalinie 100 zmobilizowanych mężczyzn w wieku od 21 do 52 lat zamknięto w hotelu robotniczym i zabrano im telefony. Mężczyźni przeszli "lekarskie badania kwalifikacyjne", polegające na zmierzeniu ciśnienia. Nie wiadomo, jaki będzie ich dalszy los.

Mobilizacja w Rosji bez jasnej procedury. Zapisy pozwalają na rekrutację miliona obywateli

"Nowaja Gazieta. Europa" podaje z kolei, że rosyjskiej ministerstwo obrony nie ma jasnej procedury rekrutacji do wojska. Lokalni mieszkańcy terytorium Krasnodaru, który ma 300 mieszkańców, przekazali, że w ciągu jednego dnia zmobilizowano tam jednocześnie 22 ludzi. Jeden z nich został zabrany z miejsca pracy pod pretekstem "rozmowy", drugi w nocy z 21 na 22 września, wraz z innymi rezerwistami, został zabrany do Krasnodaru bez ostrzeżenia.

W Niżnym Nowogrodzie podpalono wojskowe biuro poborowe. Źródła "Gaziety" podają, że w budynku zapalił się gabinet dentystyczny stacji poborowej. Pożar został ugaszony. Do podobnych zdarzeń doszło w mieście Łomonosow, które jest częścią Petersburga, oraz w mieście Gaye w regionie Orenburg. Demonstranci próbowali podpalić wojskowe biuro poborowe w wiosce Kyra na Terytorium Zabajkalskim.

Mobilizacja w Rosji. "Zabijasz albo idziesz do więzienia"

To pierwsza mobilizacja w Rosji od czasów II wojny światowej. Powoływani do walki na froncie w Ukrainie, ich rodziny i najbliżsi podkreślają, że wtedy była to "prawdziwa wojna", a to, co dzieje się w tej chwili, jest "tylko polityką". Reporterzy BBC rozmawiali z młodym mężczyzną, który protestował przeciwko mobilizacji. Na demonstracji policjanci usiłowali wręczyć mu powołanie do wojska. 

BBC podkreśla, że propaganda rosyjska wmawia swoim obywatelom, że "ojczyzna jest w niebezpieczeństwie i NATO prowadzi wojnę przeciwko Rosji". To walka o ich przyszłość, ale wielu Rosjan nie widzi już przyszłości dla siebie w swoim kraju. - Jest wybór: idziesz i zabijasz niewinnych ludzi albo idziesz do więzienia. Ja zdecydowałem, że nie chcę podejmować takiej decyzji i wyjadę - mówi proszący o zachowanie anonimowości młody Rosjanin.

Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację w środę. Od tej chwili Rosjanie protestują, za co mogą trafić do więzienia. Odmowa udziału w mobilizacji to kara 10 lat więzienia. Mężczyźni próbują wyjechać z kraju. Na kolejkach z Gruzją ustawiają się długie kolejki. 

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wieczornym przemówieniu w mediach społecznościowych wezwał Rosjan do protestów przeciwko mobilizacji ogłoszonej przez Władimira Putina. - To wasz wybór: zginąć na froncie albo żyć - podkreślał Zełenski. Do Rosjan ukraiński prezydent zwrócił się po rosyjsku. - Wyjaśniam Rosjanom po rosyjsku, co się dzieje - mówił.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: