Moskwa. Nie żyje rosyjski naukowiec. Miał "spaść z dużej wysokości" na terenie uczelni

Nie żyje Anatolij Geraszczenko, były rektor Moskiewskiego Instytutu Lotniczego - poinformowała rosyjska agencja prasowa TASS. Okoliczności jego śmierci nie są jasne. Według doniesień medialnych naukowiec miał "spaść z dużej wysokości" na terenie uczelni.
Zobacz wideo Putin ogłasza mobilizację. Komorowski: To przyznanie się do porażki. Operacja specjalna spaliła się na panewce

Agencja TASS, powołując się na służby prasowe uczelni, przekazała, że naukowiec zginął w środę. "21 września Anatolij Nikołajewicz Geraszczenko, doktor nauk technicznych, profesor, doradca rektora Moskiewskiego Instytutu Lotnictwa, zmarł w wyniku wypadku" - poinformowano.

"W tej chwili powstaje komisja do zbadania tego faktu, w skład której wejdą przedstawiciele Ministerstwa Edukacji i Nauki Rosji, Państwowej Inspekcji Pracy w Moskwie i Moskiewskiego Instytutu Lotnictwa" - podkreślono w komunikacie.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Joe BidenJoe Biden w ONZ: Rosja usiłuje wymazać swojego suwerennego sąsiada z mapy

Miał "spaść z dużej wysokości"

Jak podają media, m.in. gazeta "Izwiestija", Anatolij Geraszczenko miał "spaść z dużej wysokości" na terenie uczelni. Stacja REN TV przekazała, że miał on spaść ze schodów. "Lekarze, którzy przybyli na miejsce stwierdzili zgon" - podała telewizja.

Anatolij Geraszczenko pracował w Moskiewskim Instytucie Lotnictwa od 1977 roku. W latach 2007-2015 był rektorem uczelni. Ostatnio pełnił funkcję doradcy obecnego rektora. Zginął w wieku 72 lat.

John KirbyBiały Dom reaguje na wystąpienie Putina. Zapowiada "surowe konsekwencje"

Seria tajemniczych zgonów w Rosji

Kilka dni temu informowaliśmy o śmierci Iwana Pieczorina, jednego z czołowych menedżerów rosyjskiej Korporacji na rzecz Rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki. 39-letni mężczyzna miał wypaść za burtę statku w okolicach Władywostoku 10 września.

Z kolei Aleksander Subbotin, były szef rosyjskiego przedsiębiorstwa naftowego Łukoil, został znaleziony martwy. Według wstępnych informacji pojawiających się w mediach mężczyzna zmarł podczas wizyty u szamana, gdzie poddawał się kuracji na kaca.

Pod koniec stycznia zostało znalezione ciało 60-letniego Leonida Schulmana, menedżera wysokiego szczebla w Gazpromie. Mężczyzna został znaleziony powieszony. Zaledwie kilka dni później Michaił Watford - rosyjski oligarcha ukraińskiego pochodzenia, który dorobił się na handlu ropą i gazem, miał popełnić samobójstwo w swojej rezydencji pod Londynem.

W niewyjaśnionych okolicznościach zmarł także razem z całą rodziną (żoną i dwójka dzieci) miliarder Wasilij Mielnikow, właściciel koncernu Medstom.

W kwietniu znaleziono ciało byłego wiceprezesa Gazprombanku Władisława Awajewa oraz jego żony i 13-letniej córki. Zginęły od strzałów z broni palnej. Komitet Śledczy Rosji podał zaraz po odkryciu zbrodni, że "według jednej ze wstępnych wersji śledztwa głowa rodziny, 50-letni Władisław Awajew, mógł zabić swoją żonę Elenę i ich córkę, po czym popełnił samobójstwo".

W willi w Hiszpanii odkryto natomiast ciało Siergieja Protosenji, który do 2015 roku był członkiem zarządu największego niezależnego producenta gazu ziemnego - Novateku. 55-letni mężczyzna także miał popełnić rozszerzone samobójstwo.

Na początku maja zginął Andriej Krukowski, 37-letni dyrektor generalny kurortu "Krasnaja Polana" w Soczi, który należy do Gazpromu. Mężczyzna miał umrzeć w wyniku upadku na szlaku górskim.

Mobilizacja w Rosji. W całym kraju trwają protesty. Policja zatrzymuje demonstrantówMobilizacja w Rosji. W kraju trwają protesty. Są pierwsze zatrzymania

Więcej o: