Putin ogłasza mobilizację. Wolski: To ruch spóźniony, który pozwoli przedłużyć Rosji wojnę

Zdaniem analityka wojskowego Jarosława Wolskiego ogłoszenie mobilizacji w Rosji może spowodować, że stan liczebny tamtejszej armii znacząco wzrośnie. Według eksperta ruch Putina ma zapobiec przegraniu wojny oraz utracie samozwańczych republik Ługańskiej i Donieckiej.

Władimir Putin wygłosił w środę rano orędzie do narodu. Podczas przemówienia zapowiedział, że w Rosji od 21 września rozpoczynają się działania mobilizacyjne. Poborowi będą podlegać tylko obywatele rezerwy, przede wszystkim ci doświadczeni. - Tylko obywatele, którzy są w rezerwie, będą podlegać poborowi - powiedział Putin. Nakazał również ustalić status ochotników i milicji Donbasu. 

- Zachód przekroczył każdą linię. Rosja użyje wszystkich dostępnych środków. Rosja przewyższa zagraniczny sprzęt wojskowy w wielu komponentach - mówił Putin.

Ekspert pisze o wysoce przemyślanym i złożony system w rosyjskiej armii

Według analityka wojskowego Jarosława Wolskiego po ogłoszeniu mobilizacji liczebność armii rosyjskiej może się - w teorii - nawet potroić, pod warunkiem przeprowadzenia "dostatecznie długiego i niezakłóconego procesu mobilizacji".

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

"Cechą charakterystyczną armii naszego wschodniego sąsiada jest system mobilizacji i rezerw odziedziczony jeszcze po czasach ZSRR. Jego rola została utrzymana i mimo przemian z ostatniego ćwierćwiecza należy pamiętać, że w przypadku systemu rozwinięcia mobilizacyjnego SZ FR [Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej - red.] cały czas mamy do czynienia z armią, której potęga to wysoce przemyślany i złożony system wystawiania jednostek dalszej kolejności formowania. Jest on porównywanych do 'zębów rekina'" - napisał na Twitterze ekspert.

Według Jarosława Wolskiego polega on na tym, że jednostki utracone dość płynnie są zastępowane przez nowo formułowane jednostki wojskowe. Z kolei ilość uzbrojenia i sprzętu wojskowego w armii rosyjskiej "jest wręcz na tle armii krajów zachodnich niewyobrażalna".

"Mimo formowania jednostek z rezerwistów oraz mobilizowania coraz bardziej przestarzałych kategorii sprzętu wciąż pozwala to na wystawienie kolejnych związków taktycznych" - dodał Wolski.

"Oczywiście mobilizacja wielkich jednostek wojskowych jest procesem zróżnicowanym zależnym od stopnia ukompletowania poszczególnych jednostek w czasie pokoju. Niektóre jednostki po mobilizacyjnym uzupełnieniu wakatów i wykorzystując posiadany we własnych magazynach sprzęt kategorii A i B są w stanie błyskawicznie dokonać rozwinięcia mobilizacyjnego. Inne zaś są obciążone wystawianiem zalążków dla nowo formowanych jednostek i z natury będą potrzebować więcej czasu do rozwinięcia" - uważa analityk wojskowy.

Jarosław Wolski: Mobilizacja ma zapobiec przegraniu wojny i utracie DRL i ŁRL

Ekspert zaznaczył, że Rosja przygotowywała się już do mobilizacji wojskowej w 2019 i 2020 roku, jednak z jakichś przyczyn jej nie przeprowadzono. 

"Uderzyli na Ukrainę nieprzygotowani wbrew własnym zasadom, bazując na ułudzie puczu i rozpadu Ukrainy. Za małą ilością sił: 1/5 tego co potrzebowali. I dlatego przegrywają. Obecna mobilizacja (częściowa) SZ FR oraz przemysłu ma pozwolić na kontynuowanie walki - zwłaszcza w zakresie remontów SpW [sprzętu wojskowego - red.] oraz wystawiania nowych jednostek" - stwierdził Jarosław Wolski.

Zobacz wideo Putin ogłasza mobilizację. Komorowski: To przyznanie się do porażki. Operacja specjalna spaliła się na panewce

Według niego ogłoszony dziś ruch jest spóźniony o rok, ale pozwoli Rosji na przedłużenie wojny. 

"Rosjanie pod względem strat sprzętu wojskowego oraz zużycia sprzętu i amunicji przekroczyli rubikon. Bez użycia ABC [skrót oznaczający broń masowego rażenia: atomową, biologiczną i chemiczną - red. ] nie są w stanie wygrać konwencjonalnie tej wojny. Mobilizacja ma zapobiec jej przegraniu i utracie DRL i ŁRL. A i to nie jest takie pewne" - uważa politolog.

Zdaniem Jarosława Wolskiego celem częściowej mobilizacji nie jest przygotowanie do uderzenia na Zachód. Zaapelował, aby nie dać się zastraszyć poprzez przekaz medialny, jaki będzie udostępniany w mediach.

"Nie dajcie się zastraszyć mass-mediom i gwiazdom socjal mediów, które w imię "klików" i odsłon będą straszyć, że to przygotowania do ataku na NATO. Dziś będzie orgia wygadywania głupot w TV i okolicznościowych filmików na YT. Nie dajcie się straszyć, na waszych lękach" - zaapelował.

Więcej o: