Ukraińcy weszli do strategicznego miasta. Kadyrowcy rzuceni na pomoc rosyjskim oddziałom

W regionie chersońskim pojawiła się licząca 1300 osób grupa czeczeńskich żołnierzy - kadyrowców, którzy mają wesprzeć operujące tam siły rosyjskie - poinformował Sztab Generalny Ukrainy. Tymczasem ukraińskie siły miały wejść do Kupiańska, ważnego strategicznie miasta położonego w obwodzie charkowskim.
Zobacz wideo Płk rez. dr Łukasiewicz: To nie gospodarka, a to, co się dzieje na polu walki, wpłynie na decyzje Putina

Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że w ostatnich dniach udało się odbić z rąk rosyjskich agresorów ponad tysiąc kilometrów kwadratowych ziemi.

Jak czytamy w codziennym raporcie na temat przebiegu działań wojennych, niektórym ukraińskim jednostkom udało przebić na głębokość 50 kilometrów w głąb terenu okupowanego do tej pory przez Rosjan. Wyzwolono ponad 30 miejscowości w rejonie charkowskim. Odbite tereny są rozminowywane przez żołnierzy, a Gwardia Narodowa realizuje działania stabilizacyjne. Policja, oprócz zapewniania bezpieczeństwa, dokumentuje rosyjskie zbrodnie, popełnione na ukraińskiej ziemi. Cywilom są dostarczane produkty pierwszej potrzeby.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Prezydent Andrzej Duda (zdjęcie ilustracyjne)Andrzej Duda pojedzie na pogrzeb Elżbiety II? "Taki ma zamiar"

Ukraińcy weszli do ważnego strategicznie miasta

W sobotę rano dziennikarz Illia Ponomarenko poinformował, że siły ukraińskie weszły do Kupiańska (przed rozpoczęciem wojny miało ok. 27 tys. mieszkańców) w obwodzie charkowskim na wschodzie kraju. "Rosjanie w zasadzie nie stawiali oporu" - przekazał reporter "The Kyiv Independent".

Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia ukraińskiej armii, że doszło do wyzwolenia miasta, jednak w piątek Instytut Badań nad Wojną Siły podkreślał, że "ukraińskie prawdopodobnie w ciągu 72 godzin odbiją Kupiańsk, poważnie osłabiając, ale nie przerywając całkowicie rosyjskich naziemnych linii komunikacji do miasta Izium". Z kolei w sobotę brytyjski wywiad podał, że Ukraińcy zbliżają się do Kupiańska, a wyzwolenie miasta oznaczałoby dla Rosjan kłopoty, bo leży ono przy ważnej drodze, którą dostarczają zaopatrzenie na linię frontu w Donbasie.

"Miasto żyje i jest nienaruszone" - zaznaczył Illia Ponomarenko.

W obwodzie charkowskim rosyjscy żołnierze mają dostawać specjalne wiadomości SMS. Ich treść udostępnił m.in. amerykański ekspert i weteran, Malcolm Nance. "Rosyjski żołnierzu! Jeśli chcesz żyć, poddaj się! Twoi koledzy już złożyli broń i czekają na wymianę. Wstań, rzuć broń, podnieś ręce lub białą flagę i krzycz głośno 'poddaję się'" - tak brzmi instrukcja poddania się, którą mają otrzymywać okupanci.

Zdaniem brytyjskiego wywiadu Rosjanie zostali prawdopodobnie zaskoczeni skalą ukraińskiej ofensywy na południu obwodu charkowskiego, bo w tym rejonie utrzymywali do tej pory tylko lekkie siły.

Rosjanie próbują utrzymać okupowane tereny

Mimo trwającej kontrofensywy sił ukraińskich Rosjanie pozostają bardzo aktywni na froncie. W raporcie Sztabu Generalnego czytamy, że rosyjskie wojska próbują przejąć pełną kontrolę nad obwodem donieckim i utrzymać części obwodów chersońskiego, charkowskiego, zaporoskiego i mikołajowskiego. Jak podaje ukraińska armia, najeźdźcy z dużą intensywnością prowadzą rozpoznanie powietrzne i pracują nad poprawą logistyki.

Ukraińcy informują również, że w regionie chersońskim pojawiła się licząca 1300 osób grupa czeczeńskich żołnierzy, która ma wesprzeć operujące tam siły rosyjskie. Kadyrowcy (jednostki specjalne przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa) biorą udział w wojnie w Ukrainie od samego początku. Oddziały te znajdowały się głównie na tyłach frontu. Kadyrowcy dopuszczali się więc kradzieży, ale też terroryzowali mieszkańców podbitych przez Rosjan terenów. Nagrywali też propagandowe filmiki, na których rzekomo walczą z wrogiem. Najczęściej "bojownicy" strzelali do drzew czy niewidzialnych pociągów. Z tego też powodu kadyrowcy nazywani są "oddziałami TikTokowymi". 

Kilka dni temu Serhij Chłań z władz obwodu przekazał, że czeczeńskie grupy bojowe wykorzystywane są jako oddziały zaporowe, które mają strzelać do wycofujących się rosyjskich żołnierzy. - Czeczeni nie potrafią i nie chcą walczyć. Potrafią tylko karać swoich ludzi, zabijać i plądrować. Właśnie dlatego są wykorzystywani w oddziałach zaporowych - podkreślił.

Ostatniej doby terytorium Ukrainy zostało ostrzelane kilkadziesiąt razy. Celem była głównie infrastruktura wojskowa i cywilna. 

Król Karol IIIWielka Brytania. Rada Akcesyjna proklamuje Karola III królem

Więcej o: