Boris Johnson opuścił Downing Street. Mówił o jedności w Partii Konserwatywnej i kocie Larrym

Brytyjski premier opuścił Downing Street. Na ulicy pod słynnym adresem nr 10 Boris Johnson wygłosił swoje ostatnie przemówienie, podczas którego mówił o osiągnięciach swojego gabinetu. Zadeklarował, że będzie popierał nowy rząd "na każdym kroku".
Zobacz wideo Zanim Boris Johnson zajął się polityką, wymyślał fake newsy

Boris Johnson przestanie być szefem rządu Wielkiej Brytanii około południa. - Przez te lakierowane czarne drzwi wkrótce przejdzie nowy premier, by spotkać się z fantastyczną grupą urzędników służby cywilnej. To ludzie, którzy dokończyli brexit. Ludzie, którzy stworzyli najszybszy program szczepień w Europie. To się nazywa rząd! To się nazywa konserwatywny rząd! - zaznaczał. - To też ludzie, którzy na wczesnym etapie zorganizowali dostawy broni dla bohaterskiej ukraińskiej armii. Niewykluczone, że odwróciło to losy największej europejskiej wojny od osiemdziesięciu lat - mówił polityk.

Zasugerował też, że dymisja - wymuszona przez jego własną partię po serii afer - była "zmianą reguł w trakcie gry". Jednocześnie zapewnił, że będzie popierał nowy gabinet "na każdym kroku". Zaapelował o jedność do członków swego ugrupowania podzielonych po okresie jego rządów i po burzliwej kampanii, która wyłoniła następcę Johnsona. - Politykowanie się skończyło, moi drodzy konserwatyści - powiedział żegnający się ze stanowiskiem polityk.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Zastępczyni komisarza Rhonda Blackmore przemawia podczas konferencji prasowej w kwaterze głównej RCMP 'F' w Reginie, Saskatchewan, w niedzielę 4 września 2022 r.Kanada. Seria ataków nożowników. Nie żyje jeden z podejrzewanych braci

Boris Johnson żegna się z urzędem

Podczas wystąpienia pojawili się też czworonożni lokatorzy Downing Street: słynny kot Larry, który mieszka tam od 11 lat - od czasów Davida Camerona oraz pies Dilyn, który wprowadził się tam wraz z Borisem Johnsonem i jego żoną. - Jeśli Dilyn i Larry są w stanie wznieść się ponad pojawiające się czasem nieporozumienia, to z pewnością potrafią to zrobić członkowie Partii Konserwatywnej - stwierdził odchodzący premier.

Teraz Boris Johnson zmierza ku Szkocji, gdzie po audiencji u królowej przestanie być premierem. Zastąpi go szefowa dyplomacji, Liz Truss, którą na następczynię Johnsona wybrali członkowie Partii Konserwatywnej. Po południu to ona - trzecia kobieta-premier w historii - wygłosi swoje przemówienie na Downing Street. Kot Larry już na nią czeka.

Trzęsienie ziemi w ChinachPotężne trzęsienie ziemi w Chinach. Nie żyje 65 osób, setki zostały ranne

Dymisja Borisa Johnsona w atmosferze skandalu

Przypomnijmy, rząd Borisa Johnsona zaczął się sypać po tym, jak media ujawniły sprawę afery obyczajowej. Chodzi o awans Chrisa Pinchera. Mimo że na członku partii konserwatywnej ciążyły zarzuty dotyczące molestowania seksualnego, premier powołał go na stanowisko zastępcy whipa, czyli osoby odpowiedzialnej za dyscyplinę w klubie poselskim. Sprawę pogorszyły mało wiarygodne i, jak wszystko wskazuje, nieprawdziwe wyjaśnienia, które przez ostatnie kilka dni składał rzecznik lidera. Upierał się, że Johnson o niczym nie wiedział.

Afera spowodowała lawinę odejść z rządu Wielkiej Brytanii. W ciągu dwóch dni opuściło go blisko 60 urzędników i współpracowników premiera - co jest rekordowym wynikiem. Jako pierwsi 5 lipca rezygnacje złożyli minister finansów Rishi Sunak i minister zdrowia Sajid Javid. Ostatni do dymisji podał się brytyjski minister do spraw Irlandii Północnej Brandon Lewis. "Jasne jest, że nasza partia, koledzy w parlamencie, wolontariusze i cały kraj zasługują na więcej" - napisał polityk w liście rezygnacyjnym. Szczerość, etyka, wzajemny szacunek - zdaniem byłego już ministra - administracja Borisa Johnsona nie reprezentowała tych wartości. "Broniłem tego rządu, zarówno prywatnie, jak i publicznie. Jesteśmy już jednak w punkcie, z którego nie ma odwrotu" - dodał Lewis.

Ostatecznie Boris Johnson podał się do dymisji 7 lipca. 

Więcej o: