Wielka Brytania. Kto zastąpi Borisa Johnsona? Wyścig dobiega końca. Dziś poznamy zwycięzcę

W poniedziałek (5 września) o g. 13.30 poznamy nowego szefa lub szefową Partii Konserwatywnej, który wkrótce stanie się premierem Zjednoczonego Królestwa. Na tym stanowisku zastąpi Borisa Johnsona.

Po pięćdziesięciu pięciu dniach wyścig się kończy. W jego trakcie grono 11 kandydatów skurczyło się do dwójki. Rishi Sunak i Liz Truss starli się w pięciu telewizyjnych debatach i dwunastu partyjnych przesłuchaniach w całym kraju, od Leeds, przez Cardiff po Londyn.

To spośród tych finalistów swego nowego lidera wybrało grono około 160 tysięcy członków Partii Konserwatywnej. Nowy szef stanie się we wtorek (6 września) premierem.

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Steve Terrett: "Boris Johnson? To największa klęska brytyjskiego premiera od kilkuset lat"

Wielka Brytania. Kto zastąpi Borisa Johnsona? Faworytką Liz Truss

Według sondaży zdecydowaną faworytką jest Liz Truss, szefowa brytyjskiej dyplomacji. W kampanii obiecywała, że postawi na wolny rynek i osobistą inicjatywę Brytyjczyków. Mówiła o potrzebie zwiększenia wydajności pracy. Według "Timesa" rozważa więc reformę praw pracowniczych i zmniejszenie ochrony zatrudnienia, odziedziczonej częściowo po okresie, gdy kraj był częścią Unii Europejskiej.

Efektem miałoby być sprawienie, że gospodarka stanie się bardziej dynamiczna i konkurencyjna. Wreszcie, Liz Truss szczególnie akcentowała obietnicę obniżenia podatków. Powtarzała, że nie sposób osiągnąć wzrost gospodarczy, obciążając ludzi coraz to nowymi daninami.

Rishi Sunak z kolei ostrzegał, że obniżki podatków teraz to nieodpowiedzialność, która napędzi inflację. Przekonywał, że najpierw - w dobie wojny na Ukrainie oraz pandemii - należy zrównoważyć budżet. W kampanii próbował prezentować się jako kandydat dojrzały, który - jak to ujmował - nie chce opowiadać ludziom ekonomicznych "bajek" - przyjemnych dla ucha, ale szkodliwych na dłuższą metę.

Liz TrussWielka Brytania. Torysi wybiorą na premiera Liz Truss. Woleliby... Johnsona

"Mówi Brytyjczykom to, co chcą usłyszeć"

Jack Kessler, publicysta dziennika "Evening Standard" mówi, że podczas gdy Rishi Sunak ostrzegał, że trzeba się przygotować na ciężkie czasy, ale Liz Truss rysuje bardziej optymistyczną wizję i to dlatego w dotychczasowych sondaż zdecydowanie prowadzi.

"W tym wyścigu Rishi Sunak przyjął rolę osoby przypominającej, że dla zdrowia trzeba jeść wszystkie warzywa. Jest trochę jak surowy dyrektor szkoły. Z kolei Liz Truss mówi im, to, co chcą usłyszeć: obniżę podatki, wszystko będzie w porządku" - podkreśla . Dodaje jednak, że niezależnie od tego, kto zwycięży, od pierwszych sekund będzie się musiał zmierzyć z bezprecedensowym nagromadzeniem kryzysów.

"Liczba problemów jest ogromna. Spadający standard życia. Strajki. Długie kolejki w służbie zdrowia, cięcia funduszy na edukację" - wylicza Jack Kessler. Priorytetem numer 1 dla zwycięzcy będzie stworzenie mechanizmu, który pozwoli osłabić efekty kryzysu kosztów życia: inflacji i przede wszystkim - szybujących cen energii.

Nowy premier musi zawalczyć o zaufanie obywateli. Kandydaci przegrywają z liderem lewicy

W poniedziałek (5 września) rano swoje ostatnie przemówienie jako premier wygłosi Boris Johnson. Potem poleci do szkockiego Balmoral, na audiencję u królowej Elżbiety II. Wyjdzie z niej już jako szeregowy poseł. W chwilę później z monarchinią spotka się Liz Truss lub Rishi Sunak. Po wyjściu z pokoju ktoś z tej dwójki będzie nowym premierem Zjednoczonego Królestwa.

Dotychczasowe sondaże sugerują, że zarówno Liz Truss, jak i Rishi Sunak będą musieli do siebie jeszcze przekonać Brytyjczyków. Jak na razie oboje przegrywają z Keirem Starmerem, liderem lewicowej Partii Pracy.

Królowa Elżbieta II (zdjęcie ilustracyjne)Wielka Brytania. Groził zabiciem Elżbiety II. Teraz usłyszał zarzuty

Więcej o: