Walki są zacięte i Ukraińcy miejscami idą naprzód. Rosjanie spekulują, że Chersoń to zmyłka

Ukraińskie wojsko po raz pierwszy w tej wojnie prowadzi szeroko zakrojone działania ofensywne. W rejonie Chersonia na wielu odcinkach trwają zacięte walki. Sytuacja Rosjan jest trudna, ale na razie twardo się bronią i postępy Ukraińców są powolne oraz kosztowne. Nie brakuje pytań, jaki naprawdę jest ich cel w tej operacji.

To, co się teraz dzieje w rejonie Chersonia jest dobitnym przykładem na to, z czym wiąże się bycie stroną atakującą. Nie brakuje relacji i dowodów zdjęciowych na istotne zwiększenie ukraińskich strat. Rosyjskie na pewno też wzrosły, ale trudno ocenić w jakim stopniu. Ogólnie sytuacja w rejonie walk jest bardzo niejasna. Strzępki informacji pozwalają zarysować jedynie ogólny obraz.

Ukraińcy nacierają, choć bez wielkich sukcesów

Sytuacja w rejonie Chersonia jest jednak bez wątpienia bardzo ważna. Po raz pierwszy od miesięcy zaczynamy od niej nasze podsumowanie frontowe. Dotychczas opisywanie tego rejonu można było streścić do "wymiana ognia artylerii i lokalne potyczki bez istotnej zmiany stanu kontroli". Teraz na wielu odcinkach frontu toczą się intensywne walki. Po obu stronach może być w nie zaangażowane po kilkanaście tysięcy ludzi i znaczne ilości ciężkiego sprzętu. To, co jest pewne, to że Ukraińcy zaatakowali w poniedziałek rano na trzech głównych kierunkach. Jeden z ogólnego rejonu Mikołajewa bezpośrednio ku Chersoniowi. Wykorzystując szok Rosjan, mieli przedrzeć się przez pierwsze linie obrony i dotrzeć do wioski Kyseliwka około 20 kilometrów od centrum Chersonia. Rosyjskie wojsko miało się jednak szybko pozbierać i kontratakować, odrzucając Ukraińców. Walki trwają tam nadal, ale nie ma sygnałów o jakichś istotnych zdobyczach ukraińskich (na zamieszczonej poniżej mapie to rejon pierwszej z lewej niebieskiej strzałki).

Walki w rejonie Chersonia. Stan na koniec 30 sierpniaWalki w rejonie Chersonia. Stan na koniec 30 sierpnia Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Druga oś ataku jest znacznie dalej na wschód w rejonie uchwyconego jeszcze w czerwcu przez Ukraińców przyczółka po rosyjskiej stronie rzeki Ingulec. Główne uderzenie najwyraźniej poszło w obszar pomiędzy wsią Suchyj Stawok i miejscowość Dawydiw Bryd (niebieska strzałka w połowie mapy). Tam Ukraińcy odnieśli zauważalne sukcesy, posuwając się miejscami o do 10 kilometrów naprzód. Walki mają być jednak zacięte. Rosjanie raz po razie kontratakują i stan posiadania terenu jest bardzo płynny. Po ponad trzech dobach można jednak stwierdzić, że Ukraińcy ciągle posuwają się naprzód.

Nagranie mające przedstawiać ukraińskie oddziały szykujące się do natarcia w rejonie Chersonia.

Trzecia oś ataku to północne krańce obszaru kontrolowanego przez Rosjan w obwodzie Chersońskim. Tam Ukraińcy mają uderzać w wielu miejscach jednocześnie i posuwać się powoli naprzód, choć nie ma pewności jak daleko. W pierwszym dniu ofensywy "Ukraińska Prawda" i CNN donosiły o zdobyciu trzech miejscowości, ale do dzisiaj nie ma na to wiarygodnego dowodu. Z tego rejonu są natomiast dowody na ponoszenie przez Ukraińców istotnych strat. W rejonie wsi Petriwka Rosjanie mieli zaskoczyć kolumnę ukraińskich czołgów zmierzających ku pozycji wyjściowej do ataku. Na nagraniu pobojowiska wykonanym z drona, naliczono łącznie pięć zniszczonych, uszkodzonych lub porzuconych T-72, w tym część na pewno z polskich dostaw. Do tego kilka bojowych wozów piechoty.

Nagranie części opisanych powyżej strat

Jest ewidentne, że walki w całym rejonie są zacięte. Rosjanie mieli wiele miesięcy na przygotowanie się do obrony i sami Ukraińcy relacjonowali, że nieustannie wgryzali się w ziemię. Do tego wiele rosyjskich oddziałów w tym rejonie to resztki doborowych wojsk powietrznodesantowych, mocno przetrzebionych w pierwszym miesiącu wojny, ale nadal będących jedynymi z najlepszych w armii Rosji. Na razie nie ma więc sygnałów o jakimś załamywaniu się rosyjskiej obrony. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że sytuacja Rosjan na zachodnim brzegu Dniepru jest trudna. Od tygodni pisaliśmy o tym, jak Ukraińcy starają się ich odciąć od zaopatrzenia, atakując mosty na rzece i przeprawy promowe. Do tego regularne ataki na składy amunicji, punkty dowodzenia i stanowiska obrony przeciwlotniczej. Ukraińcy zrobili wiele, aby zwiększyć swoje szanse w bezpośrednim starciu. Efekt jest taki, że rosyjskie oddziały w rejonie Chersonia poddane obecnie wielkiej presji, mają problemy z zaopatrzeniem i nie mogą zostać szybko wzmocnione posiłkami z Zaporoża. Na dodatek od poniedziałku Ukraińcy jeszcze bardziej zintensyfikowali swoje ataki na ich zaplecze, głównie przy pomocy rakiet GMLRS z systemów HIMARS i M270.

Ukraińscy żołnierze gdzieś na froncie. Miejsce i data nieznaneTo nie jest taka kontrofensywa, jakiej się spodziewamy

Jeśli wojsko Ukrainy będzie w stanie podtrzymać taką presję dłużej za cenę poważnych strat, to sytuacja Rosjan może stać się krytyczna. Dostępne zapasy amunicji mogą zacząć się wyczerpywać, liczba zabitych i rannych znacznie ograniczy dostępne siły, a posiłki nie nadejdą z powodu bariery, jaką jest Dniepr. Wówczas obrona może się gwałtownie zawalić i dojdzie do ucieczki. To jednak wariant optymistyczny. Jest też możliwe, że wpływ rakiet GMLRS na rosyjski potencjał jest przeceniany, zgromadzone zapasy amunicji są duże i skutecznie ukryte przed Ukraińcami, a kolejne linie obrony dobrze przygotowane. Do tego mając za sobą Dniepr i brak możliwości łatwego wycofania się Rosjanie mogą walczyć zacięcie do końca. Wówczas Ukraińcy mogą ugrzęznąć i musieć zatrzymać ofensywę z uwagi na jej zbyt wysoki koszt. Na razie nie sposób wyrokować, w którą stronę rozwiną się wydarzenia.

Kolumna ukraińskich czołgów gdzieś w rejonie Chersonia

Wielki zwód?

Po stronie rosyjskich analityków i blogerów relacjonujących wojnę dzięki kontaktom w wojsku nie brakuje jednak głosów, że Chersoń może być tylko zmyłką. Rosyjskie wojsko ma obserwować przerzucanie świeżych ukraińskich sił w rejon Charkowa, gdzie od miesięcy panuje względny spokój. Nie brakuje spekulacji, że Ukraińcy chcą dokończyć operację wypchnięcia rosyjskich sił z terytorium Ukrainy na północ od miasta. W efekcie mogliby między innymi sięgać artylerią dalekiego zasięgu ważnych rosyjskich centrów logistycznych w rejonie miasta Biełgorod. Mogliby też uderzyć z rejonu Charkowa na wschód, aby próbować wyjść za plecy rosyjskich sił zgromadzonych na północy Donbasu. Nie sposób stwierdzić ile w tym prawdy. Ukraińcy dobrze dbają o ukrywanie ruchów swoich oddziałów i właściwie nie ma przypadków trafienia ich nagrań do sieci. Chyba że jest to dla nich korzystne.

Nie brakuje też innego rodzaju głosów oceniających ofensywę w Chersoniu jako udawaną ofensywę. Zwłaszcza po stronie zachodnich analityków, generalnie wspierających Ukrainę. Główna myśl jest taka, że zaangażowane przez Ukraińców siły są zbyt małe, aby odnieść zdecydowany sukces w postaci wyparcia Rosjan za Dniepr. Domysł jest taki, że chodziło o uprzedzenie planów rosyjskiego wojska, które już od ponad miesiąca zbierało się do rozpoczęcia swojej ofensywy w tym rejonie. Atakując teraz, Ukraińcy mieli zdezorganizować ich przygotowania. Do tego pewną rolę mają odgrywać tarcia pomiędzy ukraińskimi politykami, naciskającymi na jak najszybsze przejście do ofensywy dla uzyskania korzyści politycznych (podtrzymanie zainteresowania świata i morale społeczeństwa), oraz wojskowymi preferującymi ostrożność.

I ponownie nie sposób na razie z całą pewnością powiedzieć, z czym mamy do czynienia. Według nieoficjalnych ustaleń CNN, Ukraińcy intensywnie testowali swoje plany kontrofensywy we współpracy z Amerykanami. Miały się odbyć wyczerpujące gry sztabowe, podczas których sprawdzano różne scenariusze uderzenia na Rosjan. Amerykanie mieli apelować do Ukraińców, aby ograniczyli cele i zakres ofensywy, żeby zanadto nie rozproszyć sił i nie ugrzęznąć na wielu kierunkach bez zdecydowanego rozstrzygnięcia. Ostatecznie ukraińscy wojskowi mieli się z tym zgodzić i postanowili skupić się tylko na rejonie Chersonia. Pozostaje mieć nadzieję, że plan działań został dobrze przygotowany i się sprawdzi. Utrata przez Rosjan obwodu Chersońskiego byłaby dla nich dotkliwą klęską. Zwłaszcza że nie są w stanie sprawnie wycofać z niego całości swoich sił.

Reszta frontu bez wielkich zmian

Na tle wydarzeń w rejonie Chersonia to, co się dzieje gdzie indziej, straciło na znaczeniu. Zwłaszcza że sytuacja gdzie indziej nie zmieniła się istotnie. W rejonie Charkowa i na Zaporożu to samo co od miesięcy, czyli wymiana ognia artyleryjskiego i lokalne potyczki. W Donbasie niezmiennie najcięższe walki są na samym wschodzie terenów kontrolowanych przez Ukraińców, czyli w okolicy miasta Bachmut. Właściwie tylko tam Rosjanie prowadzą aktywne działania ofensywne. Najcięższa sytuacja ma być w rejonie wsi Kodema, na południe od miasta. Do tego w Soledarze na północ. Walki są intensywne, tradycyjnie przy ciężkim ostrzale artyleryjskim, ale postępy Rosjan minimalne lub żadne. Od kilku tygodni przebieg linii frontu nie zmienił się istotnie, nie licząc okolic wspomnianych Kodemy i Soledaru. Można je tam jednak liczyć w setkach metrów.

Sytuacja w rejonie Bachmutu. Stan na wieczór 30 sierpniaSytuacja w rejonie Bachmutu. Stan na wieczór 30 sierpnia Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Drugi rejon intensywniejszych walk to również wspominane wcześniej okolice Awdijiwki, w pobliżu donieckiego lotniska. Rosjanie, głównie przy pomocy donieckich separatystów, wywierają tam znaczny nacisk już od miesiąca. Zyski mają jednak symboliczne. Do dziś udało im się zająć prawie całą wioskę Piski i część Nowoseliwki.

Sytuacja w rejonie Doniecka. Stan na 30 sierpniaSytuacja w rejonie Doniecka. Stan na 30 sierpnia Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

W praktyce oznacza to przesunięcie linii frontu miejscami o 2-3 kilometry za cenę strat liczonych w setkach zabitych i rannych, jeśli nie więcej. Główne ukraińskie linie obronne nie zostały przełamane. Po miesiącu walk trudno uznać to za udaną ofensywę.

Seria nagrań z drona pokazujących jedno z zaciętych starć na minimalnym dystansie w rejonie wsi Piski.

Losy rosyjskich uderzeń w Donbasie pokazują jakim wyzwaniem jest atakować przeciwnika na umocnionych pozycjach obronnych. Zwłaszcza bez przytłaczającej, co najmniej trzykrotnej przewagi sił i dominacji w powietrzu. Z tym samym Ukraińcy się mierzą w rejonie Chersonia. Dlatego losy ich ofensywy mogą się jeszcze różnie potoczyć.

Zobacz wideo
Więcej o: