Rosja. Prezes zarządu Łukoilu nie żyje - wypadł z szóstego piętra w szpitalu. Wcześniej krytykował wojnę

Prezes zarządu Łukoil, największego prywatnego producenta ropy w Rosji, Rawil Maganow, zmarł po upadku ze szpitalnego okna - podaje Interfax. Mężczyzna wzywał do "jak najszybszego zakończenia konfliktu w Ukrainie".

Rosyjska agencja informacyjna Interfax poinformowała, że 67-letni biznesmen "wypadł z okna Centralnego Szpitala Klinicznego w Moskwie". Natomiast agencja TASS pisze, że Maganow "wyskoczył z okna na 6. piętrze szpitala".

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo

Łukoil - gigant naftowy, który krytykuje wojnę w Ukrainie

Łukoil jest jedną z nielicznych rosyjskich firm, krytykujących inwazję na Ukrainę. Wiosną zarząd wezwał do "jak najszybszego zakończenia konfliktu na Ukrainie" i wyraził "szczere współczucie dla wszystkich jego ofiar".

To rosyjski gigant naftowy, drugi największy w kraju. Wydobywa ropę w Rosji, Azerbejdżanie, Kazachstanie, Egipcie i Iraku. 

Donald TuskNa listach PO może zabraknąć przeciwników aborcji. Deklaracja Tuska

W maju pisaliśmy także o śmierci byłego szefa Łukoilu. Aleksander Subbotin został znaleziony martwy, po tym jak podczas wizyty u szamana, poddawał się kuracji na kaca.  

Tajemnicze śmierci rosyjskich oligarchów i ich rodzin

25 lutego, dzień po inwazji Rosji na Ukrainę, na luksusowym osiedlu znaleziono ciało 61-letniego Aleksandra Tiulakowa, dyrektora Gazpromu, który miał odebrać sobie życie. 

Jeszcze pod koniec stycznia zostało znalezione ciało 60-letniego Leonida Schulmana, menadżera wysokiego szczebla w Gazpromie. Mężczyzna został znaleziony powieszony.

Aleksander Subbotin nie żyjeNie żyje kolejny rosyjski oligarcha. Umarł podczas sesji u szamana

Kilka dni później, 28 lutego, 66-letni Michaił Watford rosyjski oligarcha ukraińskiego pochodzenia, który dorobił się na handlu ropą i gazem, miał popełnić samobójstwo w swojej rezydencji pod Londynem. Watford mieszkał tam na stałe - gdy osiadł w Wlk. Brytanii, zajął się handlem nieruchomościami. Jego ciało znalazł ogrodnik. Znajomi Watforda powątpiewają w samobójstwo. Mężczyzna od dwóch lat mówił, że znajduje się na liście osób do zlikwidowania. 

Pod koniec marca znaleziono w mieszkaniu w Niżnym Nowogrodzie w Rosji ciało Wasilija Mielnikowa oraz jego żony (41 lat) i synów (4 i 10 lat). Wszyscy zginęli od ciosów nożem. 43-letni Wasilij Mielnikow był właścicielem firmy Medstom, w której zarobił miliardy dolarów. Medstom dostarczał m.in. artykuły farmaceutyczne dla laboratoriów medycznych w szpitalach i prywatnych klinikach. Rosyjscy śledczy, jak podały tamtejsze media, "nie znaleźli żadnych śladów świadczących o tym, że do mieszkania dostały się osoby nieupoważnione". Co sugeruje, że zbrodni na rodzinie dokonał Mielnikow, który później odebrał sobie życie.

18 kwietnia znaleziono w mieszkaniu w Moskwie ciało byłego wiceprezesa Gazprombanku Władisława Awajewa oraz jego żony i 13-letniej córki. Zginęły od strzałów z broni palnej. Komitet Śledczy Rosji podał zaraz po odkryciu zbrodni, że "według jednej ze wstępnych wersji śledztwa głowa rodziny, 50-letni Władisław Awajew, mógł zabić swoją żonę Elenę i ich córkę, po czym popełnił samobójstwo".

Kolejnego dnia odkryto w Hiszpanii, w willi na Costa Brava, ciało Siergieja Protosenji, który do 2015 roku był członkiem zarządu największego niezależnego producenta gazu ziemnego - Novateku. 55-letni mężczyzna także miał popełnić rozszerzone samobójstwo. Według wstępnych ustaleń mężczyzna zabił siekierą żonę i córkę, i popełnił samobójstwo.

 Na początku maja zginął Andriej Krukowski, 37-letni dyrektor generalny kurortu "Krasnaja Polana" w Soczi, który należy do Gazpromu. Mężczyzna miał umrzeć w wyniku upadku na szlaku górskim.

Więcej o: