Wyciekły kolejne nagrania z imprezy Sanny Marin. "Nic, o czym nie wiedziałby mój mąż"

Do sieci trafiło kolejne wideo z premierką Finlandii, tym razem nagrywane z ukrycia. Nagranie powstało tej samej nocy, ale w innym miejscu, niż poprzednie i widać na nim Sannę Marin tańczącą z popularnym fińskim muzykiem. Tabloidy spekulują, że mężczyzna całuje premierkę w szyję, czemu oboje zaprzeczają.

W czwartek światowe media obiegło nagranie z imprezy, w której udział wzięła 36-letnia premierka Finlandii Sanna Marin. Polityczka tańczyła i śpiewała w otoczeniu kilkunastu osób w prywatnym domu, I choć widok ten niektórych oburzył, Marin nie zamierza poddawać się presji, podkreślając, że nie zrobiła nic nielegalnego i nie była w stanie, który w razie pilnej potrzeby nie pozwalałby jej na pełnienie obowiązków. 

W piątek w sieci pojawiły się kolejne wideo wykonane tej samej nocy na początku sierpnia, gdy Marin ze znajomymi przeniosła się z domu do helsińskiego klubu Teatteri, gdzie bawili się dalej. O ile wcześniejsze widea były autorstwa jej przyjaciół i premierka wiedziała, że jest nagrywana, o tyle w przypadku klubu wydaje się, że była nagrywana z ukrycia.

Więcej informacji ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Na nieco ponad minutowym wideo z Sanną Marin rozmawia i tańczy Olavi Uusivirta, popularny fiński muzyk. Na początku wydaje się, że Uusivirita mówi coś Marin do ucha, a po chwili zbliża twarz do jej szyi. Premierka nieco odsuwa się od kolegi, by spojrzeć na smartwatch i dalej tańczy.

Nagranie jest chaotyczne, kamera jest na zmianę skierowana na premierkę i od niej odwracana, jakby obawiano się, że kobieta zauważy, że jest nagrywana.

 

"Nic, o czym nie wiedziałby mąż"

Marin była pytana o te nagrania w trakcie konferencji prasowej, na której informowała, że wykonała test na obecność narkotyków, by rozwiać wszystkie wątpliwości. - Nie przypominam sobie, żeby ktoś całował mnie w szyję - mówiła. Wyjaśniała dziennikarzom, że ma bardzo bliskie kontakty ze swoimi przyjaciółmi, często przytulają się i całują w policzki. Marin stwierdziła, że to "nic niewłaściwego, ani nic, o czym nie wiedziałby jej mąż".

Muzyk również wydał oświadczenie na ten temat. W poście na Instagramie odniósł się do spekulacji na temat charakteru relacji z premierką. "Z ręką na sercu mogę powiedzieć, jak jest: jesteśmy przyjaciółmi i nie stało się nic niewłaściwego". Dodał, że nie będzie więcej komentował tej sprawy.

 

Nagrania ujawniły rosyjskie służby?

Wielu komentatorów i fińskie media sugerują, że upublicznieniem nagrań jest działaniem rosyjskich służb. Próba zdyskredytowania Sanny Marin jest na rękę Kremlowi, w związku z tym, że Finlandia wchodzi do NATO, a premierka walczy w Unii o to, by wszystkie kraje Schengen przestały wydawać i honorować wizy turystyczne Rosjan.

Choć zablokowany jest transport lotniczy i kolejowy, Rosjanie wciąż mogą wjeżdżać do Schengen samochodami. Państwa ościenne muszą honorować wizy wydane przez inne kraje, przez co wielu Rosjan wjeżdża do Finlandii na zakupy do sklepów, które wycofały się z ich kraju.

Premierka Estonii Kaja Kallas poinformowała w tym tygodniu, że kraj będzie usuwał radzieckie pomniki - monumenty o wartości historycznej trafią do muzeów. Po tej zapowiedzi doszło do ataku cybernetycznego m.in. na estońską administrację publiczną. Do ataku przyznała się rosyjska grupa hakerska Killnet - podaje Euractiv.pl.

Przerwany urlop premierki

Marin podkreśla, że choć "źle się stało, że nagrania zostały upublicznione", ma prawo do życia prywatnego, a w razie potrzeby zawsze jest gotowa do pełnienia funkcji.

Jak wyjaśnia Interia za tabloidem "Iltalehti", problem ma stanowić kwestia urlopu premierki. Impreza odbyła się 6 sierpnia, czyli w czasie kiedy Marin powinna była być na urlopie (do 7 sierpnia), jednak przerwała go dwa dni wcześniej. W związku z przerwaniem urlopu nie miała więc wyznaczonego zastępcy. I choć na dni 6-7 sierpnia nie miała w kalendarzu zobowiązań słuzbowych, to - pisze tabloid - premier zawsze musi być gotowy do podejmowania decyzji.

Więcej o: