Wojna w Ukrainie. Rosjanie opuszczają Chersoń. Atak na bazę "grupy Wagnera"

"Większość dowództwa wojskowego rosyjskich okupantów opuściła już Chersoń" - poinformował zastępca przewodniczącego Rady Regionalnej Chersonia. Jurij Sobolewski ocenił, że Rosjanie "już rozumieją, że wszystkie nakreślone przez nich plany dla regionu nie zrealizują się".

Jurij Sobolewski z Rady Regionalnej Chersonia napisał w niedzielę na Telegramie, że rosyjskie wojska, które okupowały miasto mają bardzo niskie morale. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Poparcie USA dla Ukrainy osłabło? Pytamy eksperta
Rozumieją, że wszystkie ich scenariusze, które zaplanowali dla regionu Chersonia, nie są realizowane. Nic się nie wydarzyło teraz, nic nie będzie działać w przyszłości. Nie ma wsparcia ze strony ludności. A na tle ciągłych sukcesów Sił Zbrojnych Ukrainy kierownictwo wojskowe również opuściło Chersoń

- relacjonował Sobolewski.

Skomentował też sytuację operacyjną w regionie, w szczególności fakt, że ukraińska artyleria zniszczyła wszystkie mosty przez Dniepr i potwierdził, że Rosjanie przenoszą całe dowództwo na prawy brzeg.

Rzeczywiście, dziś orkowie nie mają ani jednej trasy logistycznej, która byłaby bezpieczna i taka, która zaspokoiłaby ich potrzeby wojskowe właśnie w celu wsparcia zgrupowania wojskowego, które znajduje się dokładnie w pobliżu Chersonia

- czytamy.

Ukraińcy zniszczyli ważny dla Rosjan most w okolicach Melitopola

Ukraińskie siły oporu uszkodziły most kolejowy, którym Rosjanie przeprawiali się na Krym. "Minus jeden most kolejowy w kierunku południowo-zachodnim od Melitopola, to całkowity brak eszelonów [kolumn wojskowych pojazdów - przyp. red.] od strony Krymu" - napisał Iwan Fedorow, mer Melitopola w obwodzie zaporoskim.

W swoim wpisie na Telegramie dodał, że od soboty w Melitopolu i okolicznych miejscowościach prowadzone są masowe działania filtracyjne. "Ale nie znaleziono ani jednego partyzanta. Uznanie dla partyzantów Melitopolu za ich codzienne bohaterskie sukcesy za liniami wroga" - napisał Fedorow.

Most Antonowski na Dnieprze wcześniej wiele razy był ostrzeliwany przez siły ukraińskie, podobnie jak inne mosty w okolicy. Ukraińcy twierdzą, że już teraz Rosjanie mają poważne problemy z transportem amunicji i ciężkiego sprzętu na drugi brzeg Dniepru. Jak przekazał przedstawiciel lokalnej administracji Serhij Chłań, w związku ze zniszczeniem mostów Rosjanie zaczęli przenosić swoje centra dowodzenia na lewy brzeg rzeki, bo wiedzą, że nie byliby w stanie ich ewakuować na czas w przypadku zaostrzenia walk w regionie.

Chłań przyznał przy tym, że mosty, choć poważnie uszkodzone, nadal mogą być używane przez rosyjską piechotę. W tym tygodniu Ukraińcy ostrzelali też most w Nowej Kachowce, około 50 kilometrów na północny wschód od Mostu Antonowskiego.

Atak Ukraińców na bazę "grupy Wagnera"

Władze obwodu ługańskiego poinformowały w poniedziałek o ostrzelaniu miasta Popasna, gdzie miała stacjonować "grupa Wagnera". Ukraińcy przeprowadzili atak w niedzielę. Nieznane są okoliczności ostrzału. Według mediów ukraińskich w ustaleniu dokładnej lokalizacji bazy "wagnerowców" pomogły wiadomości o ataku, które podali Rosjanie.

Ukraińskie media donoszą także, że nie ma kontaktu z rosyjskim oligarchą Jewgienijem Prigożynem, który nazywany jest "kucharzem Putina" i nieformalnym szefem "grupy Wagnera". Przypuszcza się, że mógł on zginąć podczas ataku Ukraińców w okupowanej Popasnej.

Ostatniej doby rosyjskie wojska nadal próbowały przełamać obronę ukraińską, m.in. w rejonie Bachmutu. Intensywnie ostrzeliwali z powietrza rejon Sum, Charkowa, Słowiańska, Awdijiwki i Zaproża - informuje Sztab Generalny ukraińskiej armii.

Na południu Ukrainy Rosjanie koncentrują się na utrzymaniu pozycji. Wróg nadal realizował rozpoznanie przeciwlotnicze. Prowadził ostrzał z artylerii i rakietowy, a także z czołgów na całej linii styku obu armii.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: