"15 sierpnia czarnym dniem", "nie uciszycie nas". Talibowie rozgonili protest kobiet strzałami w powietrze

"Nie uciszycie nas", "Tym razem nie bili aż tak bardzo", "boimy się, ale wyszłyśmy na ulice, żeby bronić praw dziewcząt" - to niektóre wypowiedzi Afganek, które po raz kolejny - mimo ogromnych represji - wyszły na ulice Kabulu, by domagać się przywrócenia im podstawowych praw. Talibowie rozgonili protest strzałami w powietrze. Po roku rządów posuwają się w represjach coraz dalej.

W poniedziałek 15 sierpnia minie równo rok od upadku władz w Kabulu i przejęcia władzy przez Talibów. W sobotę, dwa dni przed tą rocznicą, grupa około 40 kobiet wyszła na ulice afgańskiej stolicy, domagając się swoich praw. - Chleba, pracy, wolności! (...) Sprawiedliwość, sprawiedliwość! Mamy dość ignorancji - skandowały. Na jednym z transparentów widniało też hasło: "15 sierpnia to czarny dzień".

Zobacz wideo Dziennikarze z Kabulu zatrzymani i pobici przez talibów. Relacjonowali protest w obronie praw kobiet

15 sierpnia "czarnym dniem". Talibowie rozgonili protest kobiet. Strzelali w powietrze

Jak relacjonuje BBC, zgromadzenie zostało rozgonionych przez talibów, którzy zaczęli strzelać w powietrze. Przejęto też telefony komórkowe protestujących. - Tym razem nie bili nas tak bardzo - powiedziała jedna z uczestniczek demonstracji w rozmowie z BBC. - Strzelali w powietrze. Boimy się, ale wyszłyśmy bronić praw dziewcząt, żeby talibowie przynajmniej otworzyli dla nich szkoły - dodała.

Od przejęcia władzy przez talibów prawa kobiet zostały radykalnie ograniczone. Wiele z nich nie może pracować. Zlikwidowano też afgańskie ministerstwo ds. praw kobiet i zabroniono dziewczynkom uczęszczania do szkoły średniej. Nie mogą też podróżować bez męskiego opiekuna (oficjalnie chodzi o odległość ponad 70 km od domu). Nie mogą odwiedzać wszystkich miejsc publicznych (ograniczenia dotyczą m.in. wchodzenia do parków rozrywki).

"Odważne kobiety z Afganistanu nadal protestują przeciwko surowym rządom talibów na ulicach Kabulu" - napisał na Twitterze dziennikarz Oliver Marsden, zamieszczając nagranie z protestu.

- Nie uciszą nas, to nie jest możliwe. Będziemy prostować z własnych domów - powiedziała cytowana przez Al Jazeerę jedna z protestujących, Munisa Mubariz.

Jak zwrócił uwagę korespondent AFP, niektórzy dziennikarze relacjonujący demonstrację także i tym razem zostali pobici przez talibów.

W maju przywódca talibów, Haibatullah Akhunzada, nakazał wszystkim kobietom pełne zakrycie twarzy w miejscach publicznych. - Polityka ta pokazuje wzorzec absolutnej segregacji płciowej i ma na celu uczynienie kobiet niewidocznymi w społeczeństwie - skomentował podczas wizyty w maju Richard Bennett, specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka w Afganistanie.

Czytaj więcej: "Muszę spalić wszystko, co osiągnęłam". Afgańskim kobietom zawalił się świat

Więcej o: