Eksplozje na Krymie. Zdjęcia satelitarne pokazują skalę zniszczeń. "To było precyzyjne"

W sieci pojawiły się zdjęcia satelitarne z bazy Saki koło Nowofiedorowki na Krymie, gdzie doszło we wtorek do co najmniej 12 eksplozji. Eksperci przypuszczają, że Ukraina dokonała ataku z użyciem własnej broni. "Taki rozwój wydarzeń może wpłynąć na zdolność Rosji do kontroli nad południową Ukrainą" - pisze "Washington Post".

Profil zajmujący się OSINT (ang. Open Source Intelligence), czyli białym wywiadem i poszukiwaniem informacji w ogólnodostępnych źródłach, opublikował zdjęcia zrobione przed i po eksplozji w bazie Saki. 

Widzimy, że w wyniku ataku w bazie zniszczeniu uległo wiele rosyjskich samolotów i budynków. "Wygląda na to, że rakiety trafiły centralnie w budynek po lewej. Nie wiadomo, czym dokonano ataków, ale było to precyzyjne" - pisze Elliot Higgins z Bellingcat.   

Z kolei bułgarski dziennikarz Christo Grozev publikuje wideo z miejsca oddalonego o 1,6 km od ataku. Widzimy na nim zniszczone bloki mieszkalne.

Porównanie zniszczeń pokazał także Konrad Muzyka, , analityk z firmy Rochan Consulting. Opublikował zdjęcia sprzed i po ataku:

Zobacz wideo Poparcie USA dla Ukrainy osłabło? Pytamy eksperta

"Jeśli te informacje się potwierdzą, to straty Rosjan wyrządzone jednym atakiem będą większe niż od początku wojny" - zauważa "Washington Post". Analitycy gazety uważają, że taki rozwój wydarzeń może wpłynąć na długoterminową zdolność Rosji do utrzymania kontroli nad południową Ukrainą, a zwłaszcza nad regionem chersońskim, gdzie siły ukraińskie liczą na kontrofensywę.

12 eksplozji na Krymie. Ukraina nie przyznaje się do ataku

W wybuchach, do których doszło w rosyjskiej bazie wojskowej na Krymie, zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Ofiara śmiertelna to cywil. Według świadków we wtorek o godzinie 15.20 czasu lokalnego w bazie Saki w pobliżu Nowofedoriwki na zachodnim wybrzeżu Półwyspu doszło do co najmniej 12 eksplozji.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Rosjanie potwierdzili wybuchy i pożar w ich bazie na Krymie, ale nie podali przyczyny. Natomiast według niepotwierdzonych medialnych informacji rosyjska baza na Krymie została zaatakowana z użyciem ukraińskich rakiet. Eksperci jednak wskazują, że Ukraina oficjalnie nie posiada rakiet tak dalekiego zasięgu.

Wojna w Ukrainie (zdjęcie ilustracyjne)Rosyjska propaganda w pełnej krasie. "Na zachodzie Ukrainy płaci się złotówkami"

Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak, pytany, czy Ukraina bierze odpowiedzialność za wybuchy, stwierdził: "oczywiście, że nie". Zasugerował, że eksplozje mogły być spowodowane niekompetencją Rosjan lub były atakiem partyzantów. - Ludzie żyjący pod okupacją rozumieją, że okupacja dobiega końca - powiedział Mychajło Podolak.

Amerykański urzędnik przekazał w rozmowie z "Washington Post", że według USA to siły ukraińskie przeprowadziły atak na Krym, jednak z użyciem innej broni, niż ta dostarczona przez Stany Zjednoczone.

Dziennikarz New Lines Michael Weiss poinformował o swojej rozmowie z urzędnikiem ukraińskiego MON, który miał przekazać, że wybuchy na Krymie "to dopiero rozgrzewka".

Analitycy zastanawiają się, jaką bronią przeprowadzono atak. Zakładają też użycie przez Ukraińców ich własnego systemu rakietowego, który od lat pozostawał na etapie planowania.

Więcej o: