Rosjanie kazali czekać rodzinie dwa dni przed punktem kontrolnym. Niemowlę dostało udaru

Mer Melitopola opisał historię, która wydarzyła ię w punkcie kontrolnym Rosjan. Jedna z rodzin była przetrzymywana na nim przez okupantów przez dwa dni. Wówczas też podróżujące z rodzicami niemowlę przegrzało się i z udarem trafiło do szpitala.

W punktach kontrolnych, które funkcjonują przy wyjazdach z okupowanych przez Rosjan miast w Ukrainie, panują tragiczne warunki. Rosjanie celowo przetrzymują Ukraińców i utrudniają im sprawne opuszczenie zajętych regionów. Całe rodziny czekają przy punktach nawet kilka dni - w ogromnej kolejce, upale, często bez dostępu do wody i jedzenia. 

Zobacz wideo Karetka dla Ukrainy. "Pomyślcie o tym, że dziecko spotka się z ojcem w domu. To nie tylko stos żelaza i sprzętu"

Wojna w Ukrainie. "Dziecko doznało udaru cieplnego, ponieważ okupanci trzymali samochód z rodzicami przez dwa dni"

Jedną z takich historii opisał we wtorek mer Melitopola w obwodzie zaporskim - Iwan Fedorow. "Okupanci nadal znęcają się nad mieszkańcami, którzy wszelkimi możliwymi sposobami starają się opuścić czasowo okupowane terytoria" - napisał na Telegramie. Następnie podzielił się historią jednej z rodzin.

"Niemowlę zostało we wtorek przewiezione do szpitala. Dziecko doznało udaru cieplnego, ponieważ okupanci trzymali samochód z rodzicami w punkcie kontrolnym w Wasylówce przez dwa dni i kazali im czekać na swoją kolej na świeżym powietrzu pod palącym słońcem" - napisał Fedorow. Jak zaznaczył mer, tego dnia było też bardzo upalnie. Polityk nie poinformował, jaki jest obecnie stan dziecka, które trafiło do szpitala. 

Przeczytaj więcej informacji z Ukrainy na stronie głównej Gazeta.pl.

Rosjanie okupują Zaporską Elektrownie Jądrową UkrainyRosjanie odłączają Zaporoską Elektrownię Atomową od Ukrainy

"Żołnierzom Federacji Rosyjskiej nie żal dzieci ani osób starszych! Apeluję o utworzenie 'zielonego korytarza' dla mieszkańców okupowanych terytoriów!" - napisał dalej na Telegramie. Tak zwany "zielony korytarz" miałby usprawnić ewakuację mieszkańców, a samą organizacją przejazdów zajęłyby się wówczas służby ukraińskie i organizacje pomocowe.

Podobne ewakuacje prowadzone były m.in. w Mariupolu. Rosjanie jednak często łamali zamieszenie broni i ostrzeliwali drogi, uniemożliwiając konwojom humanitarnym dotrzeć do okupowanego miasta. 

Wołodymyr ZełenskiZełenski zapowiada powrót na Krym. "To dopiero początek"

Więcej o: