Bolesna niespodzianka dla Rosjan. Ukraina w tajemnicy dostała amerykańskie AGM-88 HARM

Ukraińskie wojsko twierdzi, że od 5 do 7 sierpnia zniszczyło 14 rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Standardem było zero, albo może jeden dziennie. Aż trudno było uwierzyć w taki sukces. Wątpliwości rozwiali jednak sami Rosjanie, pokazując zdjęcie szczątków zaskakującej rakiety.

Oznaczenia na fragmentach nie pozostawiały wątpliwości. Zdjęcia przedstawiały szczątki nowoczesnej i groźnej amerykańskiej broni, o której obecności na Ukrainie nic nie było wiadomo. Chodzi o rakietę AGM-88 HARM. Po pojawieniu się zdjęć Pentagon oficjalnie potwierdził, że przekazał takie pociski Ukraińcom.

Więcej pytań, niż odpowiedzi

Oznacza to, że ukraińskie doniesienia o prawdziwej rzezi rosyjskich systemów przeciwlotniczych w ciągu dwóch dób są realne. AGM-88 to sprzęt specjalnie skonstruowany do polowania na nie, który wykazał się dużą skutecznością w kilku wojnach. Doniesienia o zmasowanym ataku na rosyjską obronę przeciwlotniczą zbiegają się dodatkowo z twierdzeniami Ukraińców, że w ostatnich dniach ich lotnictwo dokonało niewidzianych od początku wojny "zmasowanych" nalotów na Rosjan w rejonie Chersonia. W atakach miało brać udział nawet kilkanaście maszyn na raz, co jak na realia tej wojny oznacza prawdziwą armadę.

Wszystko razem składa się na obraz złożonej operacji lądowo-powietrznej, która rzeczywiście mogła zadać Rosjanom poważne straty. Szczątkowe informacje wskazują, że odbyła się ona w rejonie Chersonia i Ukraińcy musieli mieć w niej wydatne wsparcie NATO.

Podstawowa kwestia to oczywiście skryte dostarczenie AGM-88 HARM. Ukraińcy już jakiś czas temu sugerowali, że otrzymają niesprecyzowane pociski tego rodzaju, ale nie było wiadomo nic konkretnego. Problemem podstawowym jest to, że mieć takie pociski to jedno. Drugie to móc ich użyć w praktyce. Trzeba je z czegoś odpalić i zrobić to w sposób umożliwiający im trafienie gdzie powinny. Do tego warto stworzyć im odpowiednie warunki.

Ogólna sytuacja w Donbasie na początku sierpniaWielkie napięcie na południu Ukrainy. Obie strony coś szykują

Wielka zagadka nosiciela

Standardowo pociski AGM-88 odpala się z samolotów. To specjalistyczna broń przeznaczona do zwalczania systemów przeciwlotniczych. W anglojęzycznej nomenklaturze są to pociski antyradiacyjne. W polskiej przeciwradarowe/przeciwradiolokacyjne. Jak wskazuje nazwa, potrafią one wykrywać emisje elektromagnetyczne z pracujących radarów i się na nie naprowadzać. W praktyce ich użycie wygląda tak, że przenoszą je specjalnie skonfigurowane samoloty do przełamywania obrony przeciwlotniczej, wyposażone w dodatkowe systemy walki elektronicznej. Ich zadaniem jest wstępnie wykryć pracujący wrogi radar, wskazać go rakiecie i posłać ją w drogę. Później ona sama już ma zadbać o niestracenie celu "z oczu" i naprowadzić się na niego. Trafienie radaru oznacza natomiast oślepienie systemu przeciwlotniczego wroga, albo wręcz jego całkowite zniszczenie, jeśli jest to mniejszy system, w którym radar, obsługa i wyrzutnia rakiet są na jednym pojeździe.

Cały proces jest znacznie bardziej skomplikowany niż ten uproszczony opis, bo chodzi o niezwykle ryzykowny taniec śmierci pomiędzy samolotami a bronią specjalnie stworzoną do ich niszczenia. Amerykanie dopracowywali koncepcję użycia rakiet antyradarowych od wojny w Wietnamie. AGM-88 HARM to ich najnowocześniejszy system tego rodzaju, opracowany w latach 80. i do dzisiaj kilka razy istotnie zmodyfikowany. Między innymi zapamiętuje położenie wykrytego radaru i jest w stanie się na nie naprowadzić, nawet jeśli radar zostanie wyłączony. W najnowszych wariantach jest też w stanie precyzyjnie naprowadzić się na punkt przy pomocy GPS. 

Wielką zagadką jest to, z czego właściwie Ukraińcy mogli te rakiety odpalić. Nie posiadają zachodnich samolotów. Ich maszyny o radzieckim rodowodzie nie są z AGM-88 kompatybilne. Uczynienie ich takimi wymagałoby istotnych modyfikacji, a i tak nie pozwoliło wykorzystać pełni możliwości rakiety bez zamontowania specjalistycznej elektroniki, której NATO prawie na pewno nie byłoby gotowe wysyłać do Ukrainy. O ile w ogóle jakoś dałoby się ją pożenić z MiG-29 czy Su-27 w ukraińskiej służbie.

Amerykanie posiadają niewielką flotę takich samolotów, kupionych do celów testowych i treningowych po zimnej wojnie. Może jakieś przystosowali do użycia AGM-88 i oddali Ukraińcom. Amerykanie mają doświadczenie w tworzeniu pośpiesznych improwizowanych modyfikacji pod aktualne potrzeby. Jednak nie ma na ten temat żadnych informacji, więc to czysta spekulacja.

Jest możliwe, że na potrzeby Ukraińców naprędce stworzono jakąś prowizoryczną wyrzutnię lądową. Koncern Northrop Grumman w 2018 roku prezentował koncepcję takowej, ukrytej w zwykłym kontenerze. Nie wiadomo jednak nic o tym, aby pomysł został przekuty w metal. Na froncie są już jedne prowizoryczne wyrzutnie lądowe stworzone na potrzeby Ukraińców. To samochody dostawcze, z których są odpalane brytyjskie pociski przeciwpancerne Brimstone, dotychczas przenoszone tylko przez samoloty. Tworzenie improwizowanych wyrzutni nie jest więc niczym niespotykanym. Jednak to również tylko spekulacja.

Ostatnia możliwość to odpalenie AGM-88 przez jakiś samolot NATO, ale to już fantastyka. Sojusz owszem mocno angażuje się po stronie Ukrainy, ale to byłoby bezpośrednie zaatakowanie Rosji i trudno to uznać za prawdopodobny scenariusz.

Strzelanie amerykańskich systemów HIMARSKilka HIMARS-ów robi wrażenie na Rosjanach. My czekamy na 18

Pułapka zastawiona na Rosjan

Reasumując, nie wiadomo jak Ukraińcy odpalają AGM-88. Można jednak trochę domyślić się jak ich używają. HARM może zostać odpalony nie do konkretnego celu, ale w kierunku obszaru, gdzie według informacji rozpoznania znajdują się systemy przeciwlotnicze wroga. Mogą to zawczasu ustalić z dużą precyzją na przykład samoloty zwiadu elektronicznego RC-135 Rivet Joint państw NATO, które systematycznie krążą w pobliżu granic Ukrainy. Zasięg ich czujników pozwala obserwować głównie rejon walk w pobliżu Chersonia, co pasuje do całej układanki. Rosjanie mogli ułatwiać namierzenie się, ignorując dobre praktyki, takie jak włączanie radarów na jak najkrótszy czas, czy częste zmiany ich pozycji, bo nie czuli się zagrożeni ze strony Ukraińców nieposiadających odpowiednich systemów rozpoznawczych i pocisków przeciwradarowych.

Dodatkowo ukraińskie wojsko najpewniej Rosjan sprowokowało. Od ponad miesiąca trwają regularne ataki na rosyjskie pozycje przy pomocy rakiet HIMARS. Część rosyjskich systemów przeciwlotniczych w teorii jest w stanie je przechwytywać, choć to spore wyzwanie. Zagrożenie ze strony HIMARS-ów jest na tyle duże, że obrona przed nimi stała się absolutnym priorytetem. Rosyjscy przeciwlotnicy mogli się na tym skupić, na przykład długo trzymając włączone radary (co pozwala łatwo je namierzyć), oraz rozmieszczając systemy przeciwlotnicze na stałe obok kluczowych celów ukraińskich rakiet.

Dodatkowym elementem prowokacji mogła być wzmożona aktywność lotnictwa Ukrainy. Widząc liczne i bardziej zuchwałe niż zwykle loty ukraińskich samolotów, rosyjscy przeciwlotnicy mogli zostać skłonieni do częstszego uruchamiania radarów, nie przeczuwając zagrożenia ze strony czegoś w rodzaju AGM-88 HARM.

No i kilka dni temu Ukraińcy przy współpracy z NATO najpewniej zatrzasnęli pułapkę. W kierunku uprzednio rozpoznanych pozycji rosyjskiej obrony przeciwlotniczej wystrzelono salwę AGM-88. Jednocześnie odpalono HIMARS-y na kilka ważnych celów, a w rejon walk wleciały liczne ukraińskie samoloty. Rosyjscy przeciwlotnicy, widząc zmasowany atak, włączyli radary, a będące w powietrzu AGM-88 je wykryły. Zanim Rosjanie zorientowali się, co się dzieje, najpewniej było już za późno.

O szczegółach tej operacji najpewniej dowiemy się dopiero po wojnie. Obecność AGM-88 na froncie oznacza jednak nastanie niebezpiecznych czasów dla rosyjskich przeciwlotników, co automatycznie ograniczy ich skuteczność. Ukraińcom będzie łatwiej operować lotnictwem oraz dronami nad frontem i spadnie szansa na przechwytywanie rakiet HIMARS. Nie wspominając o zniszczeniu licznych, bardzo cennych i trudnych do zastąpienia ze względu na sankcje, systemów przeciwlotniczych. Ogólnie bardzo nieprzyjemna niespodzianka dla Rosjan.

Zobacz wideo
Więcej o: