USA. Mieszkańcy konserwatywnego Kansas przeciwko zakazowi aborcji w stanie. Wyrazili to w referendum

Większość mieszkańców konserwatywnego Kansas opowiedziała się za ochroną prawa do aborcji, które wpisane jest do konstytucji stanowej. To pierwszy stan w USA, w którym po wyroku Sądu Najwyższego głos ws. aborcji oddano obywatelom.
Zobacz wideo Oto do czego prowadzi całkowity zakaz aborcji

24 czerwca amerykański Sąd Najwyższy unieważnił wyrok Roe vs. Wade z 1973 roku, gwarantujący prawo do aborcji. Oznacza to, że decyzję w tej kwestii mogą podejmować poszczególne stany. Część z nich wprowadziła już całkowity zakaz aborcji.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Stany Zjednoczone po unieważnieniu wyroku Roe vs. WadeUSA. Zakaz aborcji uderza w... reumatyków. Lekarze nie przepisują leku

Konserwatywny stan głosuje za prawem do aborcji

W Kansas natomiast oddano głos w tej kwestii mieszkańcom. Jest to pierwszy stan w USA, w którym zdecydowano się podjąć taki krok. We wtorek odbyło się referendum ws. aborcji. Jak podaje "The Guardian", zdecydowana większość głosujących - 62 proc. - opowiedziała się za ochroną prawa do aborcji, które wpisane jest do konstytucji stanowej.

Jest to o tyle zaskakujące, że Kansas jest republikańskim stanem, postrzeganym jako głęboko konserwatywna część kraju.

Wynik referendum z zadowoleniem przyjął Joe Biden, który w czerwcu stwierdził, iż Sąd Najwyższy "dosłownie cofnął Amerykę o 150 lat". - To głosowanie jasno pokazuje: większość Amerykanów jest zgodna w tym, że kobiety powinny mieć dostęp do aborcji i powinny mieć prawo do podejmowania własnych decyzji dotyczących opieki zdrowotnej - podkreślił prezydent Stanów Zjednoczonych, komentując referendum w Kansas.

Dr Caitlin BernardUSA. Przerwała ciążę u zgwałconej 10-latki. Teraz lekarka jest nękana

Wyrok Sądu Najwyższego ws. aborcji

Przypomnijmy, w czerwcu Sąd Najwyższy rozpatrywał prawo stanu Missisipi, które zakazuje aborcji od 15 tygodnia ciąży - około dwóch miesięcy wcześniej niż zezwalał precedensowy wyrok w sprawie Roe vs. Wade. Konserwatywna większość sędziów orzekła legalność przepisów z Missisipi, uznając za błędną decyzję z 1973 roku. I chociaż sprawa przed SN dotyczyła zakazu przerwania ciąży po 15 tygodniu, uchylenie wyroku Roe vs. Wade daje parlamentom stanowym swobodę w regulowaniu lub zakazywaniu aborcji według własnego uznania.

Joe Biden stwierdził wówczas, że "prawa stanowe, które zakazują aborcji, zagrażają życiu kobiet". - Kobiety mogą być od dzisiaj karane za ochronę swojego zdrowia, zmuszane do noszenia płodów swoich gwałcicieli. Lekarze zostaną kryminalistami za to, że opiekują się pacjentem. Wyobraźcie sobie państwo, że młode kobiety będą musiały donosić płód, będący konsekwencją np. kazirodztwa. W wielu kwestiach to kobiety najuboższe ucierpią najbardziej - mówił.

- Prawa stanowe, które kryminalizują aborcję, sięgają XIX wieku. Czyli Sąd Najwyższy dosłownie cofnął Amerykę o 150 lat. To jest bardzo smutny dzień dla naszego kraju. Ale to nie oznacza, że walka się skończyła. Jedynym sposobem zabezpieczenia praw kobiet i przywrócenia równowagi jest decyzja Kongresu przywracająca Roe vs. Wade jako ustawę federalną. Obecnie Kongres nie ma tych głosów, aby to uchwalić, ale obywatele muszą działać - powiedział, odnosząc się do zbliżających się wyborów.

Więcej o: