Brytyjskie media: Boris Johnson może zostać nowym szefem NATO

Ustępujący ze stanowiska Boris Johnson mógłby zostać szefem NATO - podaje "Daily Telegraph". Dziennik podkreśla, że kandydaturę premiera Wielkiej Brytanii mają popierać parlamentarzyści Partii Konserwatywnej, a także ukraińscy deputowani.
Zobacz wideo Zanim Boris Johnson zajął się polityką, wymyślał fake newsy

"Daily Telegraph" zaznacza, że Boris Johnson zyskał międzynarodowe uznanie za pomoc w budowaniu koalicji przeciwko Władimirowi Putinowi oraz dzięki swojej postawie wobec Ukrainy. Gazeta zwraca również uwagę, że wyraził poparcie dla członkostwa Szwecji i Finlandii w NATO.

O tym, że Jensa Stoltenberga miałby zastąpić polityk z Wielkiej Brytanii, mówi się od dawna. Wszystko przez, jak pisze "Daily Telegraph", "nieufność USA wobec propozycji, by stanowisko to objął kandydat z Unii Europejskiej, w związku z powtarzającymi się sugestiami dotyczącymi planów stworzenia unijnej armii".

Jednocześnie, co podkreśla gazeta, ewentualnej kandydaturze Johnsona może sprzeciwić się Francja, a żeby wybrać sekretarza generalnego NATO potrzebna jest jednomyślność wszystkich państw członkowskich. Dodatkowo brytyjski premier odchodzi ze stanowiska w atmosferze skandalu.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Australia. W mieszkaniu znaleziono ciała dwóch sióstr. Mimo śledztwa wciąż nie wiadomo, jak zmarłyAustralia. Znaleziono ciała sióstr. Mimo śledztwa wciąż nie wiadomo, jak zmarły

Dymisja Borisa Johnsona w atmosferze skandalu

Rząd Borisa Johnsona zaczął się sypać po tym jak kilka tygodni temu media ujawniły sprawę afery obyczajowej. Chodzi o awans Chrisa Pinchera. Mimo że na członku partii konserwatywnej ciążyły zarzuty dotyczące molestowania seksualnego, premier powołał go na stanowisko zastępcy whipa, czyli osoby odpowiedzialnej za dyscyplinę w klubie poselskim. Sprawę pogorszyły mało wiarygodne i, jak wszystko wskazuje, nieprawdziwe wyjaśnienia, które przez ostatnie kilka dni składał rzecznik lidera. Upierał się, że Johnson o niczym nie wiedział.

Afera spowodowała lawinę odejść z rządu Wielkiej Brytanii. W ciągu dwóch dni opuściło go blisko 60 urzędników i współpracowników premiera - co jest rekordowym wynikiem. Jako pierwsi 5 lipca rezygnacje złożyli minister finansów Rishi Sunak i minister zdrowia Sajid Javid. Ostatni do dymisji podał się brytyjski minister do spraw Irlandii Północnej Brandon Lewis. "Jasne jest, że nasza partia, koledzy w parlamencie, wolontariusze i cały kraj zasługują na więcej" - napisał polityk w liście rezygnacyjnym. Szczerość, etyka, wzajemny szacunek - zdaniem byłego już ministra - administracja Borisa Johnsona nie reprezentowała tych wartości. "Broniłem tego rządu, zarówno prywatnie, jak i publicznie. Jesteśmy już jednak w punkcie, z którego nie ma odwrotu" - dodał Lewis.

Ostatecznie Boris Johnson podał się do dymisji 7 lipca. 

Donald TrumpTrump chce znów być prezydentem. "Waszyngton będzie innym miejscem"

Więcej o: