Mjanma - powróciły egzekucje, czterej działacze demokratyczni straceni. "Nikczemna próba zasiania strachu"

W Mjanmie wojskowa junta dokonała egzekucji czterech osób - działaczy demokratycznych. Oskarżani byli oni o pomoc w przeprowadzaniu "brutalnych i nieludzkich aktów terrorystycznych" - podała lokalna gazeta Global New Light.

To pierwsze egzekucje w Mjanmie od końca lat 80. ubiegłego wieku. Media wyjaśniają, że czwórka skazanych była oskarżana na podstawie prawa antyterrorystycznego i kodeksu karnego, a kara została wykonana zgodnie z więziennymi procedurami. Nie sprecyzowano, kiedy i jak doszło do egzekucji. Dotychczas w tym kraju wyroki wykonywano przez powieszenie. Gdy zapowiedziano przeprowadzenie egzekucji, sprawę potępiła Organizacja Narodów Zjednoczonych. Specjalni sprawozdawcy Thomas Andrews i Morris Tidball-Binz przekazali wówczas: - Nielegalna junta wojskowa dostarcza społeczności międzynarodowej kolejne dowody na lekceważenie praw człowieka. Te wyroki śmierci, wydane przez nielegalny sąd nielegalnej junty, są nikczemną próbą zasiania strachu wśród mieszkańców Mjanmy.

Zobacz wideo Protesty Rohindżów w Bangladeszu. Kraj chce deportować uchodźców

Mjanma wraca do egzekucji - nie żyją czterej działacze demokratyczni

Wśród straconych są politycy - 53-letni Kyaw Min Yu, znany jako Jimmy oraz 41-letni Phyo Zayar Thaw, którzy w procesach za zamkniętymi drzwiami zostali skazani w styczniu, a ich apelacje odrzucono w czerwcu. Phyo Zayar Thaw został oskarżony o zorganizowanie kilku ataków na siły reżimu, w tym zamachu na pociąg podmiejski w Rangunie w sierpniu ubiegłego roku, w którym zginęło pięciu policjantów. Dwóch pozostałych mężczyzn - Hla Myo Aunga i Aunga Thura Zawa - ukarano za zabicie kobiety, która rzekomo miała być informatorem junty.

Wojsko dokonało zamachu stanu 1 lutego ubiegłego roku. W więzieniu przebywa premier Aung San Suu Kyi, której postawiono już szereg zarzutów. Grozi jej ponad 150 lat więzienia. Dotychczas na śmierć skazano dziesiątki działaczy ruchów demokratycznych.

Więcej o: