Boris Johnson pożegnał się z posłami: "Hasta la vista, baby". Dał też rady swojemu następcy

"Hasta la vista, baby" - tymi słowami, cytatem z drugiej części "Terminatora", brytyjski premier pożegnał się z posłami. Boris Johnson przekazał także rady swojemu następcy, który powinien w jego ocenie trzymać się blisko Stanów Zjednoczonych, wspierać Ukrainę, wolność i demokrację, a także ciąć podatki i usuwać regulacje.

Zakończyła się historyczna sesja Prime Minister's Questions - pytań do premiera w Izbie Gmin. Ostatnia z udziałem Borisa Johnsona, który bronił swego dorobku. - Pomogłem krajowi przejść przez pandemię - powiedział premier.

- Pomogłem w uratowaniu kolejnego kraju przed barbarzyństwem. Całkiem nieźle. Misja w dużej mierze wykonana. Teraz chcę podziękować wspaniałym pracownikom Izby, moim kolegom i przyjaciołom, mojemu przyjacielowi z drugiej strony Izby. Hasta la vista, baby - mówił.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Johnson: Pamiętaj, by zawsze zerkać w tylne lusterko 

Przekazał też rady swemu następcy lub następczyni: trzymać się blisko Stanów Zjednoczonych, wspierać Ukrainę, wolność i demokrację, a także ciąć podatki i usuwać regulacje. - Skup się na drodze przed tobą, ale pamiętaj, by zawsze zerkać w tylne lusterko - radził premier, robiąc aluzję do buntu wewnątrz jego własnej partii, który doprowadził do jego dymisji. Boris Johnson dodał, że ostatnie lata były dla niego największym zaszczytem. Zakończył pożegnaniem: "hasta la vista, baby". 

Zobacz wideo Boris Johnson o nowych sankcjach nałożonych na Rosję i Białoruś

Pożegnania poprzednich premierów przebiegały w nieco innej atmosferze. Tony Blair miał łzy w oczach i -podobnie jak David Cameron i Theresa May - apelował o ponadpartyjną jedność.

Gorzkie słowa do brytyjskiego premiera. "Hańba i skandal"

Odchodzący premier usłyszał jednak gorzkie słowa od Iana Blackforda ze Szkockiej Partii Narodowej, który wypomniał mu między innymi aferę Partygate. - Hańba, skandal i kompletna strata czasu dla Szkocji. Tak właśnie Szkoci zapamiętają tego premiera - powiedział Ian Blackford.

Ojciec rozpacza nad ciałem syna zabitego w ataku rakietowym na CharkówAtak rakietowy na Charków. Nie żyje 13-latek. Poruszające zdjęcie

- Czy nie jest tak, że ostatnie dni premiera i jego rządu powinny były nadejść już dawno? Mówiąc krótko: Downing Street to nie jest miejsce dla przestępcy - przekonywał polityk opozycji.

Rishi Sunak i Liz Truss kandydatami na fotel premiera

Dziś poznaliśmy finałową dwójkę pretendentów w wyścigu do fotela następcy premiera Johnsona, wybraną przez posłów Partii Konserwatywnej. Są nimi Rishi Sunak, były minister finansów i Liz Truss, szefowa MSZ.

Tym samym skończył się parlamentarny etap wyboru lidera. Posłowie usuną się w cień. Wkrótce przez siedem tygodni pretendenci będą zabiegać o głosy 200 000 członków Partii Konserwatywnej w całym kraju. Wszystko po to, by piątego września na polu bitwy pozostał tylko jeden kandydat - lub kandydatka.

Rosja. 'Dmitrij Donskoj' - największy okręt podwodny na świecie zostanie zezłomowanyDmitrij Donskoj - największy okręt podwodny świata zostanie zezłomowany

Rishi Sunak cieszy się poparciem posłów, ale jego popularność wśród członków partii jest mniejsza. Wczorajszy sondaż pracowni YouGov przyniósł mu złe wiadomości. Były minister finansów przegrałby z każdą z kontrkandydatek (poza Liz Truss w końcówce wyścigu była jeszcze Penny Mordaunt, sekretarz stanu w ministerstwie handlu międzynarodowego). Z drugiej strony, kampania skierowana do szerszego, partyjnego elektoratu tak naprawdę się nie zaczęła, a wcześniejsze sondaże wskazywały, że wielu członków ugrupowania się waha i jest skłonnych do zmiany zdania. Inne niedawne badanie pokazuje, że dziś Rishi Sunak jest jedynym, który miałby szansę na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i pokonanie szefa Partii Pracy, Keira Starmera. Według badań opinii publicznej Partia Konserwatywna dziś jest zdecydowanie w tyle za lewicą.

Zwycięstwo Rishiego Sunaka oznaczałoby, że po raz pierwszy szefem Torysów będzie człowiek z mniejszości etnicznej. Triumf Liz Truss sprawiłby, że po raz trzeci w dziejach na czele prawicy stanęłaby kobieta. Ani lewica, ani Liberalni Demokraci nie mogą się pochwalić podobną różnorodnością. W tych partiach kobiety i przedstawiciele mniejszości wciąż czekają na swoją kolej.

Więcej o: