Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych
Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych poinformowała, że - według najnowszych danych - w czwartkowym ataku rakietowym na Winnicę zginęły 23 osoby, w tym troje dzieci. 64 osoby, w tym dwoje dzieci, trafiło do szpitala. Stan 34 osób jest ciężki, a pięciu - krytyczny - podano w komunikacie. Wciąż trwają poszukiwania 39 osób, z którymi nie ma kontaktu.
Przypomnijmy, osiem rosyjskich rakiet spadło na Winnicę, w centralnej Ukrainie. Dwie z nich uderzyły w parking i budynek położony w centrum miasta - spłonęło ponad 20 pojazdów, uszkodzone zostały również okoliczne budynki.
Białoruski kanał NEXTA udostępnił zdjęcia i nagrania zrobione po ataku w Winnicy. Pokazują one m.in. przewrócony dziecięcy wózek, obok którego leży ciało dziecka. Uwaga, poniższe materiały są drastyczne.
Kolejne materiały z Winnicy:
Rosjanie uderzyli w Winnicę pociskami manewrującymi typu "Kalibr". Wystrzelili je z łodzi podwodnej na Morzu Czarnym. Szef lokalnej wojskowej administracji Serhij Borzow podkreślił, że w zaatakowanych rakietami miejscach nie było żadnej militarnej infrastruktury.
Do ataku odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. - Rano rosyjskie rakiety trafiły w naszą Winnicę - zwyczajne, pokojowo nastawione miasto. Pociski manewrujące trafiły w dwa obiekty - zniszczony został budynek, w tym centrum medyczne, spłonęły samochody i tramwaje. To akt rosyjskiego terroru - zaznaczył.
Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl
Tymczasem doradca mera Mariupola (wschodnia Ukraina) Petro Andriuszczenko poinformował, że w okupowanym przez siły rosyjskie mieście partyzanci podpalili fabrykę. "Pożar nie zdarzył się tak po prostu. Lepiej spalić, niż Rosjanie mieliby ograbić" - napisał w mediach społecznościowych. Jak dodał, to dobra wiadomość. "Narasta opór Mariupola" - podkreślił.
Agencja prasowa Ukrinform podkreśla, że rosyjska agresja spowodowała w Mariupolu katastrofę humanitarną. Miasto zostało prawie całkowicie zniszczone przez ostrzał wroga. Dziś nie ma tam normalnych dostaw prądu, wody i gazu.
"Od początku rosyjskiej inwazji w Mariupolu zginęło około 22 tys. cywilów. Ponad 50 tys. deportowano do Rosji i czasowo okupowanych terytoriów obwodu donieckiego. Obecnie w zablokowanym mieście pozostaje ponad 100 000 mieszkańców. Mariupolowi grozi wybuch epidemii chorób zakaźnych" - zaznacza Ukrinform.