Fala dymisji w brytyjskim rządzie. Boris Johnson opuszczany przez kolejnych ministrów

Środa przyniosła kolejne dymisje w brytyjskim rządzie. Z Borisem Johnsonem nie chce współpracować m.in. minister ds. dzieci i rodziny. Sprawa ma związek z jednym z posłów Partii Konserwatywnej. Johnson przekonywał początkowo, że nominując polityka na wysokie partyjne stanowisko, nie wiedział o kierowanych wobec mężczyzny oskarżeniach o molestowanie. Później jednak okazało się, że premier taką wiedzę posiadał i wprowadził tym samym w błąd m.in. swoich współpracowników.

"Z wielkim smutkiem i żalem złożyłem dziś rano swoją rezygnację na ręce premiera po tym, jak w poniedziałek przyjąłem i powtórzyłem mediom zapewnienia, które teraz okazały się nieprawdziwe. Mojemu następcy życzę wszystkiego najlepszego - to najlepsza praca w rządzie" - przekazał w środę minister ds. dzieci i rodziny Will Quince.

Dymisja ma związek z nominowaniem posła Partii Konserwatywnej Chrisa Pinchera na funkcję parlamentarzysty odpowiedzialnego za kontrolę dyscypliny głosowań. W czerwcu zrezygnował z tego stanowiska, gdy wyszło na jaw, że były kierowane wobec niego wcześniej oskarżenia związane z molestowaniem. Premier Boris Johnson początkowo utrzymywał, że wskazując Pinchera na partyjną funkcję nic o tym nie wiedział, a tę informację powielali jego ministrowie.

Później jednak okazało się, że Johnson tę wiedzę miał, a mimo to Pincher uzyskał jego przychylność.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Swoją rezygnację ogłosił również minister ds. szkolnictwa Robin Walker, a z Departamentem Transportu zdecydowała pożegnać się sekretarz Laura Trott.

Wcześniej do dymisji podali się minister zdrowia Sajid Javid i kanclerz skarbu Rishi Sunak. Ze stanowiska wiceprzewodniczącego partii zrezygnował Bim Afolami. Poseł Andrew Murrison zrzekł się z kolei stanowiska przedstawiciela handlowego w relacjach z Marokiem. Saqib Bhatti i Jonathan Gulllis zrezygnowali natomiast ze stanowisk ministerialnych asystentów. 

Zobacz wideo To ulubiony kompozytor Quentina Tarantino. Pozycja obowiązkowa dla fanów muzyki filmowej

Boris Johnson. Fala dymisji w brytyjskim rządzie

"Boris Johnson na krawędzi" - to zdanie pojawiło się w środę na pierwszej stronie takich dzienników, jak m.in. "Financial Times", "Guardian" , "The Sun". "The Daily Telegraph" ocenił z kolei, że "los premiera wisi na włosku".

- Ten rząd się wali - ocenił lider opozycji Keir Starmer i dodał, że chce przyspieszonych wyborów.

- To czas, byśmy powiedzieli Borisowi Johnsonowi: tam są drzwi, przejdź przez nie, nie wracaj - mówił w Sky News poseł prawicy Roger Gale.

Boris JohnsonPonad połowa wyborców chce rezygnacji Jonhsona

Według wtorkowego, błyskawicznego sondażu YouGov dymisji premiera Johnsona chce 70 proc. badanych. Zmiany szefa rządu pragnie 54 proc. wyborców konserwatywnych. 

Szef rządu wciąż ma jednak swoich zwolenników. - Premier zdobył mocny mandat w wyborach. Głosowali na niebo Brytyjczycy. Tego nie można mu odebrać tylko dlatego, że kilku ludzi podało się do dymisji - podkreślał poseł Jacob Rees Mogg. O poparciu zapewniły minister spraw zagranicznych Liz Truss i kultury - Nadine Dorries. Ta druga podkreśliła, że "w najważniejszych sprawach" premier Johnson miał rację.

Kryzys to efekt m.in. partygate, skandalu z nielegalnymi przyjęciami w lockdownie na Downing Street. Ale zapalnikiem okazały się nowe fakty ws. nominacji Chrisa Pinchera.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: