Wybuchy w Biełgorodzie. Rosja oskarża Kijów o atak. Ukraina odpowiada: Nie mamy takich rakiet

Doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko poinformował, że w rosyjskim mieście Biełgorod, gdzie doszło do kilku eksplozji, znaleziono części rosyjskiego zestawu rakietowego. - Ukraina nie posiada rakiet przeciwlotniczych Pancyr - oświadczył doradca ministra.

Anton Heraszczenko odniósł się do opublikowanego w mediach zdjęcia pocisku, który utknął w murze uszkodzonego domu mieszkalnego. Podkreślił, że ''obserwatorzy'' są zgodni co do tego, że jest to zestaw rakietowy Pancyr, który jest częścią uzbrojenia armii rosyjskiej.

Wcześniej rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło, że Biełgorod został ostrzelany przez siły ukraińskie trzema rakietami Toczka U, które zostały strącone przez obronę przeciwlotniczą, a szczątki jednego z pocisków spadły na dom mieszkalny. W wyniku eksplozji w mieście zginęły cztery osoby, z czego trzy ofiary były obywatelami Ukrainy. 

"Ciosy Biełgorodowi zadano na rozkaz samego Putina, aby stworzyć atmosferę jeszcze większego strachu i histerii, oraz jako pretekst do ogłoszenia mobilizacji w Federacji Rosyjskiej. W ciągu 22 lat rządów Putina w Rosji nic się nie zmieniło. Dla utrzymania władzy gotów jest zabijać zarówno Czeczenów, jak i Ukraińców, Syryjczyków i Rosjan" - napisał Heraszczenko w kolejnym wpisie.

Lokalny serwis Zhest_Belgorod udostępnia na Telegramie zdjęcia mające przedstawiać zniszczenia w mieście. 

Kolejne oskarżenie o atak na miejscowości przy granicy

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę Moskwa oskarżała Kijów już o kilka ataków na Biełgorod i inne regiony przy granicy. Ukraina nie wzięła na siebie odpowiedzialności za żaden z incydentów, ale określiła je jako odwet i "karmę" za napaść Rosji.

Biełgorod jest 400-tysięcznym miastem, znajdującym się około 40 kilometrów od granicy rosyjsko-ukraińskiej. 

Więcej o: